fot. Pixabay.com

Coraz więcej cudzoziemców pracujących w Polsce

Rośnie liczba obcokrajowców pracujących w Polsce. W 2025 r. było ich prawie o sto tysięcy więcej niż w roku poprzednim. Rodzi się dyskusja, czy w imię rozwoju gospodarki Polska powinna otwierać szeroko drzwi na imigrantów zarobkowych obcych kulturowo.

W minionym roku liczba pracujących obcokrajowców w Polsce wzrosła o 96 tys. osób – i to pomimo spadku zatrudnienia w firmach i wzrostu bezrobocia.

– Jeżeli mamy informację, że sto tysięcy osób straciło pracę (mówimy o Polakach), a z drugiej strony mamy wzrost zatrudnienia cudzoziemców na poziomie stu tysięcy, to możemy pokusić się o taką tezę, że ci cudzoziemcy wypychają z rynku pracy Polaków. Jako polscy politycy nigdy nie powinniśmy się na to zgodzić – powiedział poseł Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości.

Politycy koalicji rządowej wskazują, że o pracowników spoza Polski proszą przedsiębiorcy, którym brakuje rąk do pracy.

– Musimy tak kształtować sytuację, jeśli chodzi o rynek pracy, dostęp do pracownika na rynku pracy, aby te firmy mogły się w sposób nieskrępowany rozwijać – oznajmił poseł Krzysztof Paszyk z PSL.

Eksperci wskazują, że niektóre branże nie poradziłyby sobie bez pracy obcokrajowców. Chodzi m.in. o przetwórstwo mięsne i rybne, transport i gastronomię. W tym przypadku trudno nie tylko o pracowników polskich, ale nawet ukraińskich. Braki kadrowe wypełniają imigranci zarobkowi z Azji i Ameryki Łacińskiej.

– Nie ma chętnego na pracę w takich warunkach, jak chociażby dzisiaj. Ślisko, zimno – mało przyjemna pogoda, a ten dostawca pizzy musi przyjechać, kiedy my oglądamy sobie na przykład swój ulubiony serial – zaznaczył prof. Bartosz Michalski, ekonomista.

Największą grupę pracujących obcokrajowców w Polsce stanowią Ukraińcy, a po nich są Białorusi. Zwiększa się jednak liczba cudzoziemców z odległych państw. W minionym roku liczba pracowników z Nepalu wzrosła aż o 37 procent, z Kolumbii – o jedną trzecią, z Bangladeszu – o 20 procent, z Indii – o 11 procent. Wkrótce może być ich więcej, bo zatrudnianie cudzoziemców będzie łatwiejsze. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki społecznej przygotowało wykaz 329 zawodów, w których brakuje pracowników. Obcokrajowcy wykonujący zawody deficytowe będą mogli skorzystać z przyśpieszonej legalizacji pobytu w naszym kraju.

– Będą przyjeżdżali tylko ci, którzy rzeczywiście będą tutaj legalnie pracować i będą potrzebni w danej dziedzinie i w danym obszarze. Tak to powinno działać. Nie można się dzisiaj zamykać na obcokrajowców, którzy chcą w Polsce legalnie pracować – przekonywał poseł Dariusz Wieczorek z Lewicy.

Wzrost liczby imigrantów w Polsce – zarówno nielegalnych jak i legalnych – jest szkodliwy dla naszego kraju – stwierdził poseł Krzysztof Mulawa z Konfederacji.

– Cała polska prawica mówi o tym, że państwa Europy Zachodniej są stracone. Te państwa są stracone bardzo często w sposób legalny – powiedział Krzysztof Mulawa.

Końcem ubiegłego miesiąca hiszpański rząd przyjął przepisy umożliwiające legalizację pół miliona dotychczas nielegalnych imigrantów. Tamtejsi politycy chcą jednak iść dalej.

– Chcę prosić osoby imigranckie i należące do mniejszości etnicznych: nie zostawiajcie nas samych z tyloma faszystami! Oczywiście, że chcemy, żeby głosowali. Zdobyliśmy dla nich papiery, daliśmy im legalizację, a teraz idziemy po obywatelstwo lub zmianę prawa, żeby mogli głosować. Oby teoria podmiany populacji się ziściła! – mówiła poseł do Parlamentu Europejskiego z partii Podemos, Irene Montero.

Dyskusji o włączeniu imigrantów w życie społeczne i polityczne w Polsce chce europoseł Lewicy Krzysztof Śmiszek. Dr Jakub Koper, socjolog, wskazał, że takie rozwiązanie byłoby szkodliwe dla Polski.

– Może być tak, że Lewica będzie do tego parła i wtedy (…) nie będzie to dobre dla bezpieczeństwa państwa polskiego, dla bezpieczeństwa nas, Polaków – ocenił ekspert.

W Polsce legalnie pracuje już 1,29 mln obcokrajowców.

TV Trwam News

drukuj