fot. PAP/Darek Delmanowicz

Co z wyborami prezydenckimi?

Choć do wyborów – przynajmniej  w teorii – coraz mniej czasu, to wciąż nie wiemy, czy i jak będziemy głosować. Senat będzie chciał, aby obok opcji głosowania korespondencyjnego, była również możliwość głosowania przez internet. Jeśli ustawa wróci z Senatu do Sejmu, to nie ma gwarancji, że poprzez ją Porozumienie Jarosława Gowina.

Przygotowania do wyborów korespondencyjnych już trwają. Choć ustawa w tej sprawie na razie utknęła w Senacie. I będzie poprawiana, co zapowiedziała już poseł Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna.

– Senat przygotowuje poprawkę, dopuszczającą wybory internetowe oraz wybory korespondencyjne dla osób wykluczonych cyfrowo – poinformowała Izabela Leszczyna, poseł Koalicji Obywatelskiej w wywiadzie dla TVN24.

Propozycja Senatu może podzielić opozycję.

– Wybory przez internet jeszcze łatwiej sfałszować, niż korespondencyjne – napisała na Twitterze Anna Maria Żukowska, rzecznik Lewicy.

Wciąż też trudno określić, jaka wobec wyborów będzie postawa Platformy Obywatelskiej, bo choć Małgorzata Kidawa-Błońska wzywa do bojkotu, oficjalnie się nie wycofała.

– Ja z wyborów się nie zrezygnowałam. I każdy kto tak mówi czy takie słowa sugeruje, mówi po prostu nieprawdę – wskazała Małgorzata Kidawa-Błońska.

O bojkocie nie mówi prezes PSL-u Władysław Kosiniak-Kamysz. Jeśli do wyborów dojdzie, nawet w maju, to ludowcy nie wywieszą białej flagi.

– Polski nie wolno oddać walkowerem tym, którzy interes partyjny mają ponad zdrowie, bezpieczeństwo i pomyślność Polaków – oznajmił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Opozycja jest zgodna co do jednego. Sprzeciwia się wyborom w maju. Trwa jednak spór co do tego, jak reagować na kolejne posunięcia PiS-u. I także tutaj trudno nie dostrzec rosnącego poparcia dla Władysława Kosiniaka-Kamysza, kosztem właśnie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

– Tak naprawdę chodzi o to, że opozycja, widząc, jak dołują jej kandydaci, stara się uchwycić każdej szansy, każdego pretekstu, wykorzystując również sytuację epidemiczną, do tego, żeby wymusić przełożenie wyborów – powiedział Radosław Fogiel, poseł PiS.

Na stole jest jeszcze propozycja Jarosława Gowina. O zmianie konstytucji. I niewykluczone, że jeśli ustawa o wyborach korespondencyjnych wróci z Senatu do Sejmu, to politycy Porozumienia mogą jej nie poprzeć.

„To grupa ludzi bardzo zaprawionych w boju, bardzo wobec siebie lojalnych, solidarnych. Mówiąc krótko, jestem pewien, że nie pękniemy” – podsumował Jarosław Gowin, lider Porozumienia, w wywiadzie dla TVN24.

Takie postawienie sprawy oznaczałoby kolejne czarne chmury nad obozem władzy. Jarosław Gowin, choć przekonuje, że Porozumienie chce być częścią stabilnej większości, to bierze pod uwagę ryzyko rządu mniejszościowego.

 

TV Trwam News

drukuj