fot. PAP/EPA

Co dalej z Grecją?

Kilkadziesiąt tysięcy Greków protestuje przed parlamentem w Atenach przeciw planom oszczędnościowym, które jeszcze dziś mają przyjąć deputowani. Jest to warunek podyktowany głównie przez Niemcy. Dotyczy on udzielenia kolejnej pożyczki.

Na cięcia budżetowe nie zgadzają się niektórzy ministrowie. „Aleksis  nie mogę tego robić dalej” – taki powód dymisji podała wiceminister finansów i koleżanka premiera z Siryzy.

Nastroje w Grecji nie są optymistyczne. Za kolejne kredyty zagraniczni wierzyciele zażądali trudnych reform i ostrych cięć wydatków budżetowych. To nie podoba się mieszkańcom Hellady. Do protestów wzywają związki zawodowe.

– To jest nowy rząd ze starą polityką. Ta polityka może prowadzić greckie społeczeństwo tylko do nędzy. Dla nas jest to początek nowej walki. Jeśli parlament przegłosuje nowy programu oszczędnościowy będziemy dążyć do jego odrzucenia – powiedział Themis Balassopoulos.

Strajkują pracownicy transportu publicznego, w szpitalach protestuje część personelu. Ludzie zbierają się przed parlamentem. Protesty nie dziwią, gdyż koszty reform odczują zwykli obywatele.

– Jakiekolwiek reformy na pewno uderzą w społeczeństwo. Nasuwa się tylko pytanie: dlaczego tych reform nie wdrożono wcześniej” – pytał dr Marcin Halicki, ekonomista z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Banki pozostaną zamknięte co najmniej do jutra. Grecy mogą obecnie pobierać ze swych kont maksymalnie 60 euro dziennie, a transfery pieniężne za granicę możliwe są tylko za zgodą banku centralnego i ministerstwa finansów. To uderza w miejscowe firmy.

Premier Grecji przyznał, że nie wierzy w skuteczność porozumienia, które podpisał, ale Grecja nie ma innego wyboru i musi wdrożyć je w życie.

Nowe kredyty i utworzenie funduszu powierniczego – to niekorzystne rozwiązania dla Aten.

– Prywatyzowanie majątku, z którego byłoby spłacane zadłużenie powoduje, że tracimy bazę, na podstawie której mogłyby być generowane dochody, z których można by spłacać zadłużenie w stosunku do wierzycieli – zaznaczył dr Lech Jańczuk z KUL.

To przestroga między innymi dla Polski.

– Grecja musi oddać 50 mld w zarząd funduszu powierniczego. Tak kończą państwa, które nie mają własnego systemu bankowego i których elity nie dbają o gospodarkę narodową. Tak może skończyć też Polska, miejmy nadzieję,  że będzie lepiej – powiedział Grzegorz Piątkowski, politolog.

W kontekście obecnego kryzysu wokół Grecji Martin Schulz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, zaproponował utworzenie rządu europejskiego, który – jego zdaniem – rozwiąże wszelkie problemy państw Unii.

– Centralne, ważne kwestie europejskie nie mogą być już rozwiązane przez narodowych szefów rządów. Potrzebujemy do tego instytucji wspólnotowych. Kiedyś potrzebować będziemy europejskiego rządu – powiedział Martin Schulz.

Niemiecki socjaldemokrata zarzucił szefom państw i rządów unii preferowanie spraw narodowych kosztem wspólnych organów europejskich.


TV Trwam News

drukuj