fot. tv trwam

Chiny nadal nie przyznają się do masakry na Placu Tiananmen

Prawda o barbarzyńskiej masakrze na Placu Tiananmen w Pekinie do dziś jest w Chinach cenzurowana. Zatrzymania aktywistów, wzmocnione środki bezpieczeństwa i zaostrzona cenzura – tak komunistyczne władze Chin blokują dyskusję na temat tej tragedii.

Trzydzieści lat temu doszło do masakry. W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku chińska armia użyła czołgów i transporterów opancerzonych przeciwko tysiącom demonstrujących w Pekinie studentów, robotników i przedstawicieli inteligencji. Według oficjalnych danych rządu chińskiego, podczas protestów zginęło 241 osób, w tym żołnierze, a 7 tys. osób zostało rannych. Ofiar mogło być jednak nawet ponad 10 tysięcy. Do protestów doszło wówczas w ponad 300 miastach, ale Chińczykom nie udało się wywalczyć wolności.

– Jeśli coś takiego wydarzyłoby się gdziekolwiek indziej, wiedzielibyśmy o tym. W Chinach zostało to całkowicie zablokowane. Informację o tym właściwie nigdzie nie wyszły. Dopiero po wielu latach zaczęły dochodzić sygnały o tym, że to nie kilka osób zostało poturbowanych, a niestety zginęły tysiące. Nawet dyplomaci, którzy byli wtedy w Pekinie i mogli to obserwować, dopiero po wielu latach połączyli fakty i przekazali swoje informacje – mówi politolog dr Grzegorz Piątkowski.

Protestujący nie mieli zbyt dużego wsparcia w społeczeństwie.

– Jakie wsparcie mieli chińscy studenci, poza własnym środowiskiem? Nie mieli żadnego. Zdecydowana większość Chińczyków nie akceptowała ich postawy i zdecydowanie poparła lub akceptowała biernie stanowisko rządu. To pokazuje, że ci ludzie demokracji by nie wywalczyli, po prostu nie mieli poparcia społecznego – akcentuje politolog dr Mirosław Habowski.

Brutalne działanie władz wobec swoich własnych obywateli wciąż jest w Chinach tematem tabu, objętym całkowitą cenzurą. Pekin nigdy nie wziął na siebie odpowiedzialności za masakrę i nie opublikował oficjalnej listy ofiar. W tym roku, jak zwykle przed rocznicą, zaostrzono w Państwie Środka również kontrolę internetu. Chińscy cenzorzy usuwają z sieci wszelkie wzmianki o wydarzeniach z 1989 roku.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj