fot. PAP/EPA

Były urzędnik brytyjskiego MSZ: Zarządzanie ewakuacją z Afganistanu było chaotyczne

Zarządzanie ewakuacją z Afganistanu po przejęciu w władzy przez talibów było w brytyjskim resorcie spraw zagranicznych dysfunkcjonalne i chaotyczne, a decyzje o tym, kto zostanie ewakuowany były arbitralne – twierdzi były urzędnik brytyjskiego MSZ.

We wtorek zeznania 25-letniego Raphaela Marshalla, który od 2018 roku do września 2021 roku pracował jako szeregowy urzędnik w MSZ, zostały odczytane przed poselską komisją spraw zagranicznych. Raphael Marshall, który odszedł z pracy krótko po zakończeniu wojskowej operacji ewakuacyjnej z Afganistanu, ostro skrytykował w nich sposób zarządzania kryzysem w resorcie dyplomacji, w tym ówczesnego jego szefa, a obecnie ministra sprawiedliwości Dominica Raaba.

Raphael Marshall zeznał m.in. że tylko 5 proc. z ok. 150 Afgańczyków, którzy prosili o pomoc, otrzymało ją, i jasne jest, że część z tych, którzy jej nie otrzymali, zginęła z rąk talibów. Ujawnił, że nikt w MSZ-owskim zespole zajmującym się wnioskami nie miał szczegółowej wiedzy o Afganistanie, nie studiował na temat tego kraju, nigdy tam nie pracował, nie znał żadnego lokalnego języka, a rozmowy z ludźmi proszącymi o pomoc były prowadzone po angielsku. Twierdzi dalej, że decyzje o tym, kogo ratować, były arbitralne, a tysiące e-maili z prośbami o pomoc nie zostały nawet przeczytane.

Jak przekonywał, system informatyczny był dysfunkcjonalny, a ośmiu żołnierzy powołanych do pomocy dzieliło się jednym komputerem. Uważa, że Dominic Raab ociągał się z podejmowaniem decyzji w trudnych sprawach i nie do końca rozumiał sytuację. Raphael Marshall odniósł się też do głośnej swego czasu i budzącej kontrowersje sprawy ewakuacji zwierząt ze schroniska Nowzad prowadzonego przez byłego żołnierza piechoty morskiej – jak mówił, zwierzęta nie były zagrożone, a ich ewakuacja odbyła się bezpośrednim kosztem ludzi, którym groziła śmierć.

W czasie dwutygodniowej operacji wojskowej prowadzonej w drugiej połowie sierpnia po zdobyciu Kabulu przez talibów, brytyjskie wojska ewakuowały z Afganistanu ponad 15 tys. osób, z czego ponad 8 tysięcy to obywatele tego kraju.

Odnosząc się do tych zarzutów Dominic Raab powiedział, że dwutygodniowa ewakuacja była „największą tego typu operacją odkąd sięgnąć pamięcią”, a Wielka Brytania pomogła większej liczbie osób niż jakikolwiek inny kraj z wyjątkiem USA. Zwrócił uwagę, że krytyka jego decyzji pochodziła od „stosunkowo młodszego urzędnika”, a główne wyzwania polegały na weryfikacji tożsamości wnioskodawców na miejscu i bezpiecznym eskortowaniu ich na lotnisko w Kabulu, a nie na podejmowaniu decyzji w centrali w Londynie.

„Nie wątpię, że były wyzwania, nie wątpię, że będą wnioski do wyciągnięcia, ale jeśli spojrzeć na fakty, myślę, że zrobiliśmy dobrą robotę według ostatnich standardów ewakuacji i w porównaniu z innymi krajami” – mówił Dominic Raab w stacji BBC.

Z kolei premier Boris Johnson powiedział, że zarzut przedkładania ratowania zwierząt nad ludzi jest „kompletnym nonsensem”.

„Mogę powiedzieć, że operacja Pitting, polegająca na przetransportowaniu 15 tys. ludzi z Kabulu w sposób, w jaki zrobiliśmy to latem, była jednym z najświetniejszych osiągnięć wojskowych w ciągu ostatnich 50 lat lub więcej. Ministerstwo spraw zagranicznych, straż graniczna, wszyscy w to zaangażowani, urzędnicy ministerstwa spraw wewnętrznych, wykonali absolutnie znakomitą pracę, przetwarzając bardzo trudne, bardzo złożone wnioski, niewiarygodnie szybko. Oczywiście, czasami decyzje trwały godziny dłużej niż chcieliśmy. Trzeba jednak uważać na to, jak się to robi” – dodał.

Fala krytyki, która spadła na Dominica Raaba w trakcie przejmowania przez talibów władzy w Afganistanie, w tym zwłaszcza fakt, iż nie wrócił on w tym czasie z urlopu, przyczyniły się do tego, że w trakcie przeprowadzonej niedługo później rekonstrukcji rządu został on przesunięty z MSZ do mniej prestiżowego ministerstwa sprawiedliwości.

PAP

drukuj