fot. pixabay.com

Bułgaria: Sprawców pobicia protestujących nie pociągnięto do odpowiedzialności

Żaden z policjantów, którzy brutalnie pobili uczestników pokojowych protestów antyrządowych w Bułgarii w zeszłym roku, nie został pociągnięty do odpowiedzialności karnej – poinformował we wtorek w parlamencie tymczasowy szef MSW Bojko Raszkow.

Uczestniczył on w nadzwyczajnym posiedzeniu parlamentu, zwołanym po ujawnieniu w minionym tygodniu nagrań z brutalnego pobicia demonstrantów przez policję podczas jednego z ubiegłorocznych protestów. Zidentyfikowano czterech sprawców; jednego przeniesiono do służby ochrony przy prokuratorze generalnym, a pozostałych ukarano naganą – poinformował minister. Wobec pobitych obywateli wszczęto za to wstępne dochodzenia.

Zdaniem Raszkowa zachowanie się funkcjonariuszy można uznać za przestępstwo. podał, że w tłumieniu protestów uczestniczyli ochroniarze prywatnych struktur, przebrani za policjantów. Poseł Nikołaj Radułow, dawny wysoki szef w MSW powiedział, że okrutne działania policji, użycie zakażanych środków jak boksy, rozporządzenia użycia gazu pieprzowego w twarze protestujących są „czystą formą terroryzmu państwowego”.

Szczególne oburzenie posłów wzbudziła postawa prokuratora generalnego Iwana Geszewa, który odmówił stawienia się w parlamencie i złożenia wyjaśnień w sprawie działań policji, a także fakt, że nie próbowano ukarać sprawców. Geszew argumentował, że wezwanie go do parlamentu i konieczność złożenia wyjaśnień „naruszyłoby trójpodział władzy”. Parlament przyjął specjalną uchwałę o jego wezwaniu do 20 sierpnia.

Minister Raszkow powtórzył, że poprzednie kierownictwo MSW i prokuratura celowo ukrywały sprzeczne z prawem działania policji.

„Prokuratura tuszowała działania struktur mafijnych w szeregach MSW i własnych” – powiedział.

Na posiedzeniu we wtorek podano, że Bułgaria przegrała ponad 50 spraw o pogwałcenie praw człowieka w Trybunale Sprawiedliwości w Strasburgu i znajduje się z tego powodu pod specjalną obserwacją.

Na sali byli obecni byli ministrowie spraw wewnętrznych Marin Mładenow i Christo Terzijski, którzy kierowali resortem podczas ubiegłorocznych protestów i późniejszych prób ukrycia działań policji. Nie zabrali głosu.

PAP

drukuj