Bułgaria: Referendum ws. energetyki jądrowej

Dziś w Bułgarii odbędzie się referendum w sprawie przyszłości energetyki jądrowej. Według obserwatorów sceny politycznej to test przedwyborczy

W poprzedzających referendach dyskusjach było znacznie więcej wzajemnych zarzutów i polityki niż argumentów technicznych i ekonomicznych. Referendum – pierwsze po zmianach politycznych w 1989 roku i czwarte w tym kraju – nie stawia pod znakiem zapytania rozwoju energetyki jądrowej, lecz dotyczy jego sposobu. Pytanie postawione w referendum jest jednak nieprecyzyjne.

Opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP), która jest pomysłodawcą referendum, zebrała ponad pół miliona podpisów pod pytaniem: „Czy aprobujesz rozwój energetyki jądrowej w Bułgarii poprzez budowę nowej elektrowni atomowej w Belene?”. Była to reakcja na decyzję centroprawicowego rządu Bojko Borysowa z marca ubiegłego roku o rezygnacji z budowy nowej elektrowni w Belene nad Dunajem z powodu zbyt wysokich kosztów; rząd zdecydował wówczas o rozbudowie istniejącej siłowni w Kozłoduju. Tymczasem parlament zmienił proponowane pytanie, skreślając słowa „w Belene”. Według niektórych interpretacji odpowiedź „tak” może więc oznaczać także ewentualną rozbudowę elektrowni w Kozłoduju.

Dyskusja przed głosowaniem nie dała jasnej odpowiedzi, czy nowa siłownia jest potrzebna, jak wysokie będą koszty jej budowy oraz czy wzorem obecnej elektrowni w Kozłoduju będzie produkować tani prąd. Sprawia to, że ponad 60 proc. obywateli nie potrafiło zająć stanowiska i nie pójdzie głosować, mimo około 55-procentowego poparcia dla rozwoju energetyki jądrowej w kraju. Z ostatnich badań opinii publicznej wynika, że w referendum weźmie udział około 30-35 proc. uprawnionych do głosowania. Około 65 proc. z nich odpowie „tak”.

Według lewicy siłownia w Belene, gdzie rosyjski Atomstrojeksport miał zbudować dwa reaktory typu WWER o łącznej mocy 2 tys. megawatów, kosztowałaby 5,15 mld euro. Strona rosyjska mówi o 6,3 mld euro. Ceny te nie uwzględniają jednak towarzyszącej infrastruktury. Rząd oblicza łączny koszt budowy Belene na 22-23 mld lewów (11,2-11,8 mld euro). Według niego cena ta jest zbyt wysoka dla kraju, a rentowność inwestycji – niepewna. Referendum będzie ważne, jeżeli weźmie w nim udział co najmniej taka sama liczba osób, jak w ostatnich wyborach parlamentarnych w lipcu 2009 r., czyli 4,35 mln, a wiążące, gdy 50 proc. plus jeden głosujący da pozytywną lub negatywną odpowiedź. Jeżeli zagłosuje 20 proc. ogólnej liczby wyborców i dadzą oni pozytywną odpowiedź, sprawa ma wrócić do parlamentu do ponownego rozpatrzenia.

Nie wiadomo, jak duża jest liczba uprawnionych do udziału w referendum. Według ministerstwa rozwoju regionalnego, które prowadzi ewidencję ludności, jest ich 6,9 mln. Krajowy Instytut Statystyczny na podstawie spisu ludności z 2011 r. podaje o 800 tys. mniej, czyli 6,1 mln. Listy wyborcze, mimo zaleceń OBWE z czasu wyborów prezydenckich w 2011 r., nie są aktualizowane, co umożliwia manipulowanie wynikami, w tym w wyborach parlamentarnych, które odbędą się za pół roku – podkreślają obserwatorzy.

W ostatnich dniach przed referendum jednak widać, że głównym siłom politycznym coraz mniej chodzi o rozwój energetyki jądrowej. Ewentualna wysoka frekwencja i odpowiedź „tak”, nawet gdyby nie była wiążąca, wzmocni pozycję opozycyjnej lewicy, która w sondażach dogania rządzącą partię Borysowa GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii). W opublikowanych w tym tygodniu badaniach różnica między GERB a BSP zmniejszyła się do 3-5 pkt proc.

PAP

drukuj