Budowa dróg to program państwowy, a nie polityczny

Im więcej jest inwestycji drogowych i budowlanych, tym bardziej

odczuwamy brak kadr dobrze przygotowanych do uniesienia ich ciężaru

Z ministrem transportu Jerzym Polaczkiem rozmawia Grzegorz Lipka

Czy założone plany budowy dróg i autostrad są możliwe do zrealizowania?

– Program budowy dróg i autostrad nie jest tylko programem ministra transportu. Za jego realizację odpowiada wiele instytucji. Każda z nich jest odpowiedzialna na różnych etapach za wspólny sukces. Są to wojewodowie, władze samorządowe i administracja rządowa. Każdy z tych organów na jakimś etapie decyduje, wydaje opinie, które mogą przyspieszyć albo opóźnić inwestycje. Zwracałem już kilka razy uwagę na to, że powinny zostać podjęte decyzje o podniesieniu zdolności instytucjonalnej wojewodów, którzy są związani z procesem budowy przez wydawanie decyzji, pozwolenia na budowę czy też w procesie wspomagania wykupu gruntów w części wywłaszczeniowej – tutaj widzimy jeszcze wiele niedostatków.


Jak Pan reaguje na głosy tych, którzy mówią, że nie zdążymy poprawić infrastruktury drogowej przed Euro 2012?


– Wiadomo, że sukcesu nie można zadekretować, ale wiadomo też, iż sukces nie przyjdzie bez wysiłku. Jak już wspominałem, jest to program państwowy, a nie polityczny. Widać też, ile będzie nas kosztował, co jest może informacją dla niektórych ministrów dolegliwą, ale trzeba z tej wiedzy wyciągać wnioski. Albo decyzje finansowe będą towarzyszyły programowi, albo wciąż będziemy mieli do czynienia z pytaniami adresowanymi do władz publicznych: czy nam się uda i czy zdążymy. Jestem przekonany, że odniesiemy sukces.


A obwodnicę Augustowa wybudujemy?


– Według mojej wiedzy, przewidywane rozstrzygnięcie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości jest możliwe na początku września. Uważam, że wniosek jest bezprzedmiotowy. Nie ulega wątpliwości, iż jako Polska jesteśmy zainteresowani tym, aby decyzja zapadła w najbliższym czasie. Od strony prawnej przedstawiliśmy bardzo rzetelną argumentację. Decyzja o budowie była podjęta przed okresem akcesyjnym, została też dokonana ocena innych wariantów przebiegu trasy. Zresztą polskie sądy administracyjne utrzymały obecną decyzję o przebiegu. Obwodnica ta jest elementem drogi ekspresowej z Litwy w ramach międzynarodowego korytarza. Chcę podkreślić, że nie jest to problem krajowy, ale mamy tu do czynienia z inwestycją europejską.


Panie Ministrze, mówił już Pan o konieczności zapewnienia środków finansowych na realizację projektów, ale to przecież nie jedyna bariera…


– Przez wiele lat problem był traktowany w sposób instrumentalny, a nie zadaniowy. Wiele projektów było tylko na papierze i nie przechodziły w stan realizacji. Przed 10 laty została podjęta decyzja polityczna, by autostrady były budowane przez prywatne konsorcja. Teraz widać, że ten model nie przyniósł oczekiwanego skutku. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzednich błędnych decyzji. Państwo musi być instytucją, która widzi problemy, umie je ocenić i potrafi je rozwiązać. Jesteśmy resortem otwartym – mamy realizować postawione cele, ale chcemy się wsłuchiwać w głos organizacji pozarządowych, które mogą wnosić merytoryczne uwagi w rozwiązywaniu szczegółowych problemów.


Jakie są mankamenty polskiego prawa w kontekście budowy dróg i autostrad?


– Pewną dolegliwością jest rozproszenie przepisów po wielu aktach wykonawczych dotyczących procesu standardów jakościowych. Są one zidentyfikowane przez nas jako problem systemowy i będziemy to rozwiązywać wraz z instytucjami podległymi Ministerstwu Transportu. Wraz z Instytutem Budowy Dróg i Mostów, inżynierami i prawnikami musimy dokonać standaryzacji procesów projektowania, jak również przygotowania przetargów.

Dzisiaj widać też, że im więcej inwestycji nie tylko drogowych, ale też budowlanych – tym bardziej odczuwalny jest brak kadr dobrze przygotowanych do uniesienia ich ciężaru. Jest to więc zadanie dla innych instytucji, odpowiedzialnych np. za edukację. Wielokrotnie kierowałem wnioski do wyższych uczelni, szkół średnich czy zawodowych o podjęcie decyzji umożliwiających rozwój tych szkół po to, aby jak najwięcej absolwentów mogło pojawić się na rynku pracy. Przecież jest pewne, że przez najbliższych kilkanaście lat absolwenci takich szkół będą rozchwytywani na rynku pracy. Oferowana będzie im dobra i dobrze płatna praca – tylko w tym roku w firmach budowlanych nastąpił kilku-, kilkunastoprocentowy wzrost płac.


Dziękuję za rozmowę.


drukuj