fot. PAP/EPA

Brytyjski premier K. Starmer nie zamierza rezygnować i ma poparcie członków rządu

Keir Starmer nie zamierza składać rezygnacji i cieszy się jednomyślnym poparciem swojego rządu – zapewnił w poniedziałek rzecznik brytyjskiego premiera w reakcji na nasilające się spekulacje co do jego przyszłości w związku z nominacją Petera Mandelsona na stanowisko ambasadora w USA.

Wątpliwości co do przyszłości Keira Starmera nasiliły się po rezygnacji w ciągu niespełna 24 godzin dwóch jego kluczowych współpracowników – w niedzielę złożył ją szef sztabu Downing Street, Morgan McSweeney, a w poniedziałek – dyrektor ds. komunikacji społecznej, Tim Allan.

Rzecznik Keira Starmera, zapytany przez dziennikarzy, czy premier zrezygnuje jeszcze dziś, odparł: „Nie. Premier koncentruje się na bieżących zadaniach. Kontynuuje pracę nad wprowadzaniem zmian w całym kraju”, po czym dodał, że Keir Starmer jest „optymistyczny i pewny siebie”. Natomiast na pytanie, czy szef brytyjskiego rządu jest pewien, że ma jednomyślne poparcie gabinetu, rzecznik odpowiedział: „Tak”.

Problemy Keira Starmera, który już wcześniej miał fatalne notowania w badaniach opinii publicznej, nasiliły się w ostatnich dniach wraz z wychodzeniem na jaw kolejnych szczegółów znajomości Petera Mandelsona z Jeffreyem Epsteinem, nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym. Keir Starmer przyznał w zeszłym tygodniu, że nominacja Petera Mandelsona była błędem, ale zarówno jego przeprosiny, jak i rezygnacje Morgana McSweeneya oraz Tima Allana mogą się okazać niewystarczające, bo nawet część posłów jego Partii Pracy publicznie wyraża wątpliwości, czy nadal jest on właściwym liderem.

Peter Mandelson to jeden z najbardziej znaczących polityków Partii Pracy w ostatnich trzech dekadach. Piastował stanowiska ministerialne w gabinetach Tony’ego Blaira i Gordona Browna, a także był komisarzem UE ds. handlu. Kilka miesięcy po powrocie Partii Pracy do władzy Keir Starmer mianował go ambasadorem w USA.

Ze stanowiska został odwołany we wrześniu ubiegłego roku, po zaledwie siedmiu miesiącach, gdy wyszło na jaw, że jego kontakty z Jeffreyem Epsteinem trwały dłużej, niż do tej pory było wiadomo. Opublikowane pod koniec stycznia w USA dokumenty ze śledztwa w sprawie Epsteina sugerują ponadto, że Peter Mandelson przyjmował od niego pieniądze, a także przekazywał mu poufne rządowe informacje.

Jeffrey Epstein został w 2008 r. skazany przez sąd stanowy na Florydzie za wykorzystywanie seksualne nieletnich. W 2019 r. prokuratura federalna postawiła mu zarzuty handlu nieletnimi w celu wykorzystywania seksualnego. W tym samym roku popełnił samobójstwo w areszcie.

Śledztwo wykazało, że mężczyzna utrzymywał bardzo rozległe kontakty, m.in. z politykami i osobistościami świata showbiznesu z całego świata. Niektórym z nich oferował usługi seksualne młodych kobiet i dziewcząt, które zmuszał do prostytucji.

PAP

drukuj