fot. flickr.com

Brutalne represje na Białorusi  

Na Białorusi nie ustają prześladowania opozycjonistów oraz niezależnych dziennikarzy. Przeciwnicy władzy są skazywani przez zależne od reżimu Alaksandra Łukaszenki sądy.

W czwartek sąd w Mińsku skazał na dwa lata więzienia dwie, młode dziennikarki telewizji Biełsat, które transmitowały w internecie antyrządową demonstrację zorganizowaną po niewyjaśnionej śmierci Ramana Badarenki. Mężczyzna zginął najprawdopodobniej z rąk funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. [czytaj więcej] Sąd uznał, że Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa są winne organizowania działań naruszających porządek publiczny. To absurdalny zarzut – zaznaczył obrońca jednej z dziennikarek.

– Uważam, że wszystkie sprawy karne wszczęte w związku z protestami są całkowicie bezprawne, ponieważ obywatele korzystają z prawa do pokojowego protestu. I nie można tego postrzegać jako naruszenia porządku publicznego w przypadku jakiegokolwiek wiecu – mówił Siergiej Zikratskiy, obrońca Kaciaryny Andrejewowej.

Decyzję sądu potępiły Polskie władze.

„W związku ze skazaniem dziennikarek Biełsat Prezydent Andrzej Duda polecił polskim dyplomatom w Mińsku przekazanie stronie białoruskiej jego stanowczego sprzeciwu wobec represji przeciwko wolności słowa i prawom obywatelskim, wezwania do ich zaprzestania i amnestii” – napisał Krzysztof Szczerski, minister w Kancelarii Prezydenta RP.

Prezydent Polski Andrzej Duda wezwał też państwa unijne do zdecydowanej odpowiedzi na kolejny przejaw tłumienia podstawowych praw i wolności. Decyzję sądu w Mińsku skrytykowała Komisja Europejska.

– Ten wyrok pokazuje kontynuację haniebnych i brutalnych represji białoruskich władz przeciwko obywatelom Białorusi, przeciwko obrońcom praw człowieka, aktywistom i społeczeństwu obywatelskiemu oraz przeciwko dziennikarzom – podkreślił Peter Stano, rzecznik Komisji Europejskiej.

Z kolei dziś w Mińsku ruszył proces: dziennikarki  Kaciaryna Barysiewicz i lekarza Arcioma Sarokina. Są oskarżeni o złamanie tajemnicy lekarskiej. Ujawnili, że zamordowany Raman Bandarenka nie był pijany jak przekonywały białoruskie władze.

TV Trwam News

drukuj