Bankructwo służby zdrowia

Lewica chce, aby składkę zdrowotną zastąpił 12-procentowy podatek zdrowotny. Inni koalicjanci mówią o obniżce składki zdrowotnej w sytuacji, gdy w budżecie NFZ brakuje na ten rok 14 miliardów złotych. Dyskusje trwają, a kolejni pacjenci dowiadują się o odwołanych wizytach czy zabiegach w zadłużonych szpitalach.

Sytuacja szpitali jest dramatyczna. Planowe przyjęcia pacjentów wstrzymał właśnie Szpital Powiatowy w Sochaczewie. Placówka nie otrzymała od NFZ ponad 6,5 miliona złotych za nadwykonania. Minister zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda przekonuje, że sytuacja nie jest nadzwyczajna.

– Co roku jest sytuacja w szpitalach podobna i mam takie doświadczenie zarządzając szpitalami, że zawsze pod koniec roku przesuwaliśmy przyjęcia planowe – stwierdziła Jolanta Sobierańska-Grenda.

Swoje postulaty w sprawie zmian przedstawia Naczelna Izba Lekarska. Jej prezes Łukasz Jankowski spotkał się z minister zdrowia.

– Zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia do porównywalnych w krajach sąsiednich. Realna wycena procedur musi zostać wykonana – mówił Łukasz Jankowski.

Resort zdrowia premier oddał w ręce tzw. niezależnych ekspertów. W ten sposób próbuje odsunąć od swojej partii politycznej odpowiedzialność za złą sytuację. Jednak jeszcze w trakcie kampanii była minister zdrowia, Izabela Leszczyna zapewniała:

– Te problemy znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – mówiła Izabela Leszczyna.

Pomysły na poprawę sytuacji finansowej w opiece zdrowotnej przedstawiają Koalicjanci partii Donalda Tuska. Lewica postuluje całkowitą likwidację składki zdrowotnej.

– Zastąpimy ją podatkiem zdrowotnym wraz z bardzo istotną rzeczą, kwotą wolną, ponieważ ta kwota wolna będzie wynosić 30 tys., a podatek zdrowotny 12 proc. – wskazał Wojciech Konieczny, senator z Lewicy.

Według wyliczeń Lewicy, przy płacy minimalnej pracownik płaciłby miesięcznie mniej o 200 zł na opiekę zdrowotną. Z drugiej strony przedsiębiorcy i osoby dobrze zarabiające płaciły proporcjonalnie od swoich zarobków. Lewica proponuje też nowy podatek – tłuszczowy – pobierany od wysoko przetworzonych produktów: chipsów, ciastek czy gotowych dań.

– Lewica nie boi się odważnych, rewolucyjnych wręcz rozwiązań – zapewniała Magdalena Biejat.

Wicemarszałek Senatu, Magdalena Biejat, przekonywała, że to odpowiedź Lewicy na próby obniżania składki zdrowotnej. Niedawno sugerował to premier Donald Tusk. Szans na obniżkę nie widzi jednak minister finansów, Andrzej Domański. Podobnie jak na wprowadzenie nowego podatku proponowanego przez Lewicę.

– Teraz takiej przestrzeni w budżecie, już po kolejnych wydatkach, które się pojawiły, po prostu najzwyczajniej nie ma – zaznaczył Andrzej Domański.

Stan zadłużenia państwa nie pozwala na żadne poważne cięcia, a propozycja Lewicy może okazać się niewystarczająca – analizował ekonomista, dr Krystian Mieszkała.

– Jeżeli Lewica ma zamiar wprowadzić nowy podatek, to będzie on musiał być wyższy – tłumaczył dr Krystian Mieszkała.

Sceptycznie do propozycji Lewicy podchodzi PSL. Minister Miłosz Motyka zapewnia, że w przyszłym roku rząd znajdzie dodatkowe środki. Ludowcy proponują, aby szukać oszczędności obniżając zarobki medyków.

– Czy jest potrzebna reforma także wynagrodzeń lekarzy? O tym rozmawia Ministerstwo Zdrowia z samą Izbą Lekarską, natomiast liczymy, że one przyspieszą – mówił Miłosz Motyka.

Poseł Marek Suski z PiS zauważa, że zamiana składki na podatek nic nie zmieni, jeśli nie zmienią się osoby zarządzające ochroną zdrowia.

– Czy to są pieniądze w ten, czy w inny sposób kierowane – jest być może ważne. Najważniejsze jest, jacy ludzie zarządzają funduszami, a dzisiaj zarządzają ludzie, którzy zarządzać nie potrafią – zaznaczył Marek Suski.

Wprowadzenie nowych podatków może być niewykonalne, ponieważ prezydent Karol Nawrocki zapowiadał w kampanii sprzeciw wobec każdej propozycji ich podwyższania.

TV Trwam News

drukuj