fot. PAP/Radek Pietruszka

B. Misiewicz oczyszczony z zarzutów

Prokuratura oczyściła z zarzutów Bartłomieja Misiewicza, pracownika gabinetu politycznego ministra obrony narodowej. Śledztwo przeciwko Misiewiczowi zostało wszczęte po zawiadomieniu dwóch posłów opozycji w związku z artykułem, jaki ukazał się w lewicowym „Newsweeku”.

Według tygodnika polityk miał proponować radnym Platformy Obywatelskiej w Bełchatowie przystąpienie do koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, sugerując, że w zamian zapewni im zatrudnienie w państwowej spółce.

Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim umorzyła śledztwo w tej sprawie ze względu na brak znamion czynu zabronionego.

Cieszę się, że organy ścigania dogłębnie zbadały tę sprawę – podkreśla Bartłomiej Misiewicz w rozmowie z Radiem Maryja.

– Od samego początku mówiłem, że jest to wyłącznie gra polityczna mediów liberalno-lewicowych i opozycji. Mówiłem, że w tej sprawie jestem niewinny, a te zarzuty są po prostu wyssane z palca. Mając świadomość, że zrobiono z tego hucpę polityczną przez polityków głównie Platformy Obywatelskiej, mając świadomość, że PO uderza po prostu w ministra Antoniego Macierewicza i w resort obrony narodowej, poprosiłem pana ministra o zawieszenie w pełnionych funkcjach do czasu wyjaśnienia tej sprawy. Pan minister także wielokrotnie prosił o przedstawienie dowodów na to, co było mi zarzucane. Nie zostały żadne dowody przedstawione, śledztwo zostało umorzone – komentuje Bartłomiej Misiewicz.

Wcześniej, w połowie listopada, Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie powołania Misiewicza do rad nadzorczych Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Energa Ciepło Ostrołęka.

RIRM

drukuj