
Protestujący w obronie krzyża w Miętnem podczas marszu do kościoła w Garwolinie, fot. diecezja.siedlce
B. Gora o obronie krzyża w Miętnem: Te 40 lat temu nie było i teraz nie może nam być to obojętne. „Uczyniwszy na wieki wybór, każdej chwili wybierać muszę – mówił Jerzy Libert w wierszu „Jeździec”
W Miętnem obchodzone jest 40-lecie zwycięskiej obrony Krzyża w Zespole Szkół Rolniczych. Te wydarzenia, które wówczas rozegrały się w małej miejscowości, odbiły się szerokim echem w Polsce, ale i na świecie. Odważna postawa młodzieży, która stanęła w obroni wartości i ważnego symbolu – krzyża – niesie za sobą nadzieję, że i dziś będziemy bronić naszej wiary. Jak wspomniała Bogusława Gora, nauczycielka szkoły w Miętnem i uczestniczka tych wydarzeń, „te 40 lat temu nie było nam obojętne ściąganie krzyży ze ścian sal lekcyjnych, tak i dzisiaj nie może być nam to obojętne”.
W latach osiemdziesiątych w Polsce zaczęły następować zmiany polityczne, które oddziaływały na całą przestrzeń społeczną. Ludzie poczuli pozytywny impuls do zmian. Nie inaczej było w Miętnem. W małej miejscowości w powiecie garwolińskim już w latach 70. znajdowała się najnowocześniejsza szkoła rolnicza w Polsce. Nie każda bowiem placówka mogła pochwalić się w tym czasie basenem i całym kompleksem dobrze wyposażonych budynków. Wszystko to zasługa ówczesnego premiera Piotra Jaroszewicza, partyjnego dostojnika najwyższego szczebla, który był związany z tym miejscem. Stąd pochodziła też jego pierwsza żona. Szkoła, oprócz świetnego wyposażenia, otrzymała również „odpowiednią” kadrę nauczycielską, która wdrażała ideologiczne założenia partii rządzącej. Jednak pod wpływem ogólnopolskiego impulsu do szkoły zaczęli trafiać profesorowie, którzy reprezentowali zupełnie inny system wartości. Tym sposobem zaraz po studiach do placówki trafiła pani Bogusława Gora. Pracowała tam początkowo jako wychowawca młodzieży w internacie, uczyła historii oraz wychowania obywatelskiego, a z czasem – zgodnie ze swoim wykształceniem – nauczała języka polskiego. Jak sama wspominała, praca ta była dla niej przyjemnością i powołaniem.
– Trzeba mieć zamiłowanie do tego zawodu, bo inaczej męczy się zarówno uczeń, jak i nauczyciel – zaznaczyła.
Dzięki małej różnicy wieku od początku – jak wspomniała Bogusława Gora – udało się jej zbudować bardzo dobre relacje z uczniami.
– Szybko doszliśmy do porozumienia i była duża grupa uczniów, którzy ze mną wędrowali, jeździli na obozy – dodała.
Natomiast w samej szkole – jak podkreśliła pani Bogusława – była dość ożywiona atmosfera po roku 1980. Wielu nauczycieli było zaangażowanych w „Solidarność”. Dużo więcej można było mówić o wydarzeniach historycznych, które były białymi plamami w podręcznikach do historii.
– Przyjeżdżał prof. Skowronek, który opowiadał o powstaniach. Niedaleko Miętnego leży miejscowość Maciejowice, z której pochodzili niektórzy uczniowie. Tam też była żywa tradycja upamiętniania insurekcji kościuszkowskiej – Bitwy pod Maciejowicami. Profesor (Marian Marek – red.) Drozdowski wiele o tym mówił, ale także o Bitwie Warszawskiej. Wtedy w podręcznikach tego nie było. Młodzież chłonęła te informacje, co wpłynęło na atmosferę zjednoczenia i radości – mówiła Bogusława Gora.
Wspominała, że kiedyś zajęcia odbywały się od poniedziałku do soboty. Młodzież nie wyjeżdżała na weekendy do domów, ale dużą część roku spędzała w szkole. Dzięki temu – jak podkreśliła nauczycielka szkoły w Miętnem – była możliwość na odbywanie ciekawych rozmów i budowanie relacji.
– W internacie mieszkało wówczas ponad 350 osób. To tam budowali swoje przyjaźnie, miłości. To była wspólnota, która lubiła szkołę – wyjaśniła.
Zwróciła również uwagę, że na początku w szkole zalecana była obowiązkowa przynależność do ZMP (Związku Młodzieży Polskiej), ale gdy pojawiły się sprzyjające warunki wraz z koleżanką postanowiła rozbić ten monolit organizacji.
– Koleżanka założyła Związek Młodzieży Wiejskiej, a ja założyłam harcerstwo. Był też klub turystyczny „Tramp”. Młodzież zaczęła się wykreślać z ZMP i zaczęli zapisywać się do innych organizacji. Wtedy trochę zawrzało – przypomniała.
Na przełomie 1980 i 1981 roku uczniowie postanawiali zwrócić się z oficjalnym pismem do władz szkoły, aby na ścianach sal lekcyjnych pojawiły się krzyże.
– W tym czasie można było podnieść głowy i powiedzieć, czego chcemy. Starsi uczniowie z samorządu szkolnego legalnie napisali pismo, pod którym podpisywali się inni. Z tego co pamiętam, to było tam 273 podpisy. Część się podpisała, część nie zdążyła, ale i tak była to znacząca społeczność szkolna. Następnie pismo zostało przedstawione dyrektorowi, który skomentował, że został przymuszony do zaakceptowania postulatu – opowiedziała Bogusława Gora.
Przez kilka lat krzyże zawisły na ścianach. Jednak w listopadzie 1983 roku sytuacja się zmieniła i sukcesywnie zaczęły one znikać ze ścian.
– Dyrektor poprosił opiekunów pracowni, że należy zdjąć krzyże. Nie miałam wówczas swojej sali, ale wiem, że tak się to odbywało. Niektórzy zaakceptowali decyzję, a niektórzy nie. Ostatecznie krzyży pozbyto się po 5 grudnia 1983 roku – przypomniała nauczycielka tamtejszej szkoły.
Wśród uczniów narastał niepokój oraz chęć działania. Postanowili napisać oficjalne pismo do dyrektora szkoły z potanianiami: „Dlaczego krzyże zdjęto, na jakiej podstawie prawnej podjęto decyzję?”. Na odpowiedź musieli poczekać, ale jeszcze przed świętami, 19 grudnia, w czasie apelu dyrektor Ryszard Domański udzielił odpowiedzi.
„Krzyże zostały zdjęte, bo trzeba przywrócić porządek prawny. Szkoła jest instytucją świecką, a krzyże powieszono w okresie działania >>Solidarności<<, kiedy wymuszano na władzy różne decyzje” – przekazał.
Wtedy nastąpił bunt, którego inicjatorem była młodzież. Zaczęli oni wtedy modlić się i śpiewać: „My chcemy Boga”. Skończyli po półtorej godzinie, kiedy dyrektor zapewnił, że sprawa zostanie ponownie rozważona.
– Uczniowie chodzili na religię. Tam dyskutowali z księżmi, że taka rzecz się dzieje. Nie chcieli uznać, iż nic się nie stało. Nikt nie planował żadnych strajków, a już z pewnością tak długotrwałego, bo trwało to aż do marca. Im chodziło, żeby legalnie i godnie się zachować. Tak, jak powiedział wówczas jeden z uczniów: „Jak nam plują w twarz, to nie będziemy mówić, że pada deszcz. Zdjęli nam krzyże bez naszej wiedzy, a my jako uczniowie też chcemy coś znaczyć” – relacjonowała pani Bogusława.
Wspomniała również, że następnego dnia uczniowie odmówili udziału w zajęciach. Od rana do godz. 14.00 modlili się i śpiewali pieśni. Na popiersiu patrona szkoły, Stanisława Staszica, zawiesili tablicę ze słowami Romualda Traugutta: „Byliśmy wierni Bogu w dniach zwycięstw i chwały, pozostaniemy Mu wierni w dniach prześladowań i klęski. Bóg nas nie opuści”.
Dyrektor utrzymywał, że w ten sposób przywraca stan prawny w szkole, który ma polegać na tym, iż placówka ma być pozbawiona wszelkich symboli religijnych. Uczniowie jednak nie ustępowali. Kiedy wrócili do szkoły po feriach, 9 stycznia, dyrektor oficjalnie poinformował uczniów, że w szkole świeckiej, jaką jest Zespół Szkół Rolniczych w Miętnem, nie ma miejsca na formy i treści religijne. Wtedy młodzież postanowiła na wszelkie możliwe sposoby dać do zrozumienia dyrekcji, że nie odpuszczą. To była walka na słowa. Wywieszali wszędzie na terenie szkoły różne hasła i cytaty. Jak opowiadała pani Bogusława, uczniowie byli bardzo kreatywni i nieugięci. Kiedy młodzież nie uzyskała odpowiedzi od władz, 12 stycznia po lekcjach około 500 uczniów przemaszerowało ze szkoły do odległego o pięć kilometrów kościoła w Garwolinie. Krzyże ściągnięte z sal lekcyjnych zostały odebrane od dyrektora i przewieziono je samochodem do świątyni. Umieszczone zostały na biało-czerwonej tablicy z napisem „Nie było miejsca dla Ciebie, Chryste w naszej szkole – ZSR Miętne”.
– Była w nich jedność w wierze i solidarności – podkreśliła Bogusława Gora.
Młodzież w swojej walce nie była sama. Uzyskali wsparcie od części nauczycieli, ale także od księży oraz od biskupa siedleckiego. Pasterz diecezji nie tylko rozdał ponad 600 – 10 centymetrowych krzyży, które później zawisły na piersiach uczniów szkoły w Miętnem, ale sam w intencji protestujących podjął modlitwę i post. Cały protest miał charakter modlitewny, co doprowadzało dyrektora placówki do furii. Próbował interweniować u rodziców uczniów, myśląc, że w ten sposób wyciszy całe zamieszanie. Tak się jednak nie stało, ponieważ rodzice i wychowawcy poparli uczniów. 7 marca zarządzono strajk okupacyjny. 400 uczniów wystawiło warty, urządziło punkt żywnościowy, a do spania przygotowało maty zapaśnicze. Dyrektor wówczas wydał zarządzenie o zawieszeniu zajęć. Młodzież postanowiła wyjść ze szkoły i ruszyć w stronę kościoła w Garwolinie. Nasłano na nich milicję uzbrojoną w pały i ogromne tarcze. Eskortowani wrócili do szkoły. Jednak następnego dnia znów ruszyli do świątyni, ale tym razem inną drogą w obawie przed kolejną akcją władz. W tym czasie nie odbywały się zajęcia, ale uczniowie mieszkali w internacie. Dyrektor wiedział, że musi coś z tym zrobić. Postanowił o ponownym naborze do szkoły w Miętnem, ale pod warunkiem podpisania „lojalki” zakładającej „świecki charakter szkoły” bez krzyża. Uczniowie odmawiali. Do 27 marca 380 z nich zabrało dokumenty. Interweniowało nawet Ministerstwo Rolnictwa. Rozesłało wtedy do szkół rolniczych w Polsce zakaz przyjmowania uczniów z Miętnego. Władz kościelne również postanowiły wyrazić swój sprzeciw. Doszło do uzgodnień między Episkopatem a władzami w Warszawie. 6 kwietnia do szkoły wrócił krzyż, ale tylko do pomieszczenia, gdzie znajdowała się biblioteka. Od tego czasu to miejsce nieformalnie zostało kaplicą.
Nauczycielka, Bogusława Gora, została poinformowana, że w Miętnem nie ma dla niej etatu. W rzeczywistości na jej miejsce zatrudniono kogo innego.
– Byłam trzecią zwolnioną osobą. Podjęłam pracę w szkole w odległym Radoryżu. W przeciwieństwie do moich koleżanek, odwołałam się do Sądu Pracy. Wróciłam do szkoły w Miętnem, ale zmniejszono mi zakres obowiązków – opowiadała.
Jak zaznaczyła, dla niej krzyż to drogowskaz życia człowieka wierzącego.
– Trzeba się trzymać krzyża, bo to nadzieja na zmartwychwstanie – mówiła.
W 20. rocznicę tamtych wydarzeń przed szkołą pojawił się krzyż, a na nim pojawił się napis w języku łacińskim „W tym Znaku zwyciężysz” (In hoc signo vinces – łac.)
– Taki też jest nasz cel na co dzień i ostatecznie. Krzyż to cierpienie, ale też zmartwychwstanie – dodała pani Bogusława.
Dziś, kiedy obchodzimy 40. rocznicę obrony krzyża w Miętnem, znów musimy bronić krzyża. Symbol chrześcijaństwa zniknie z warszawskich urzędów. Prezydent stolicy, Rafał Trzaskowski, podpisał rozporządzenie w tej sprawie. Zgodnie z dokumentem urzędnicy nie będą mogli postawić krzyża nawet na swoim biurku [czytaj więcej].
– Ludzie wierzący mają prawo mieć taki znak tam, gdzie żyją, gdzie pracują, gdzie się uczą, gdzie są chorzy. Czasem ludzie pytają czy teraz, gdyby była taka potrzeba, to czy byśmy protestowali? Zawsze wtedy odpowiadam, że gdyby byli ludzie, którzy identyfikują się z tym znakiem, potrzebują go, to oczywiście, że tak – zaznaczyła Bogusława Gora.
– Posłużę się cytatem z psalmu – „Nic nowego pod słońcem”. Wciąż walczy się z krzyżem, bo krzyż jest znakiem sprzeciwu. Myśleliśmy, że to, co wydarzyło się w Miętnem, jest mało znane, że był to precedens. Nie wiedzieliśmy, iż znów będzie stosowana ta sama metoda – kto ważniejszy, ten decyduje. Mieliśmy nadzieję, że ludzie kierują się wyższymi wartościami w imię swoich przekonań, wiary, iż ludzie uszanują te symbole. Jednak okazuje się, że jest inaczej. „Bóg dłoń zanurzy, by sięgnąć po ciebie, jak po Edypa sięgnął” – tak czytamy w wierszu Ernesta Brylla. Codziennie trzeba weryfikować swoje poglądy, swoją postawę. Te 40 lat temu powiedział do nas i teraz znowu może nas o to zapytać: „Kim dla ciebie jest dzisiaj Chrystus?”. Czy po czterdziestu latach jesteśmy wierni temu, co wybraliśmy na bierzmowaniu, bo trzeba ciągle na nowo wybierać. „Uczyniwszy raz wybór w każdej chwili wybierać muszę” – mówił Libert w wierszu „Jeździec”. Wtedy to nie było to dla nas obojętne i teraz – ciężko powiedzieć obecnie w liczbie mnogiej, ale pozwolę sobie, bo jednak takie mam środowisko i rodzinę – nie może nam być to obojętne – zaznaczyła Bogusława Gora, nauczycielka szkoły w Miętnem.
Materiały źródłowe: https://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/198841,Mietne-1984-posluchaj-relacji-obroncow-krzyza.html
Anita Suraj-Bagińska/radiomaryja.pl



