Atak w Orlando – trwa śledztwo

Prezydent USA Barack Obama powiedział, że nie ma dowodów na to, że atak w Orlando na Florydzie był częścią szerszego, sterowanego z zagranicy spisku. Zabójca był raczej domorosłym ekstremistą niż terrorystą – dodał Obama.

Śledztwo w sprawie masakry w Orlando, które znajduje się w fazie wstępnej, traktowane jest na razie jako postępowanie antyterrorystyczne, ale nie ma dowodów na to, że zabójcą z Orlando sterowała jakaś terrorystyczna siatka zza granicy – powiedział prezydent Barack Obama. Prezydent wyjaśnił, że rozważane są różne motywacje zabójcy. Napastnik, w czasie ataku zadzwonił pod numer alarmowy i złożył deklarację wierności tzw. Państwu Islamskiemu. Nie wiadomo jednak, czy był powiązany.

– To mogą być skoordynowane jakieś struktury i ten człowiek rzeczywiście był inspirowany przez ludzi z Syrii. Z drugiej strony to może być po prostu ktoś, kto przeszedł szkolenie militarno-ideologiczne, bo tego się nie da rozdzielić, a potem przyjechał do Stanów i wróci do domu i pod wpływem czy to Ramadanu  (tego uniesienia religijnego), czy to apelu Kalifa, żeby coś w tym  okresie się wydarzyło, czy to pod wpływem jakiegoś impulsu związanego z tym, że był głodny, bo wiadomo – post mógł w ten sposób zadziałaćmówił dr hab. Aleksander Głogowski, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jak dodał – USA muszą jednak cały czas monitorować sytuację, by uniknąć w przyszłości podobnych ataków.

– To już jest problem kolejnego pokolenia imigrantów. I takich ludzi tam może być całkiem sporo. Oczywiście nie można być jakoś skrajnie podejrzliwym, bo to automatycznie obraca się przeciwko zwykłym ludziom, którzy po prostu uciekli przed terrorem do Afganistanu, ale z drugiej strony trzeba te środowiska monitorować. Myślę, że Amerykanie to robią, ale w przypadku pojedynczych fanatyków jest to niezwykle trudnewskazywał politolog.

Napastnik najprawdopodobniej nabył broń legalnie. Barack Obama podkreślił, że Amerykanie powinni przemyśleć ryzyko związane z tym, jak łatwy jest dostęp do potężnej broni automatycznej. Słabe regulacje prawne dotyczące broni ułatwiają dostęp do niej również osobom niezrównoważonym psychicznie – dodał prezydent USA. Komentując masakrę w Orlando, Donald Trump, który prawie na pewno będzie kandydatem Republikanów w wyborach prezydenckich w USA, powiedział, że zawsze będzie bronił prawa do posiadania broni. Kontrowersyjny miliarder oświadczył też, że amerykańskie agencje wywiadowcze, które powinny zbierać informacje na temat zagrożeń terrorystycznych, są powstrzymywane przez prezydenta Obamę. Głos w sprawie zabrał też kandydat Partii Demokratycznej Bernie Sanders, który stwierdził, że politycy nie mają prawa do podziału narodu na swoje przekonania.

– Naszym zadaniem jest nie pozwolić politykom, takim jak pan Trump czy ktokolwiek inny, na podziały – mówił Bernie Sanders.

Głosy potępiające masakrę płyną z całego świata, jednak brak  w nich wzmianki o tym, że ofiarami stali się homoseksualiści.


TV Trwam News/RIRM

drukuj