fot. PAP

Armenia/Demonstracja opozycji w dniu zaprzysiężenia prezydenta

Ponad 10 tys. Ormian demonstrowało w centrum Erywania przeciwko zaprzysiężeniu tego dnia na drugą kadencję Serża Sarkisjana; zdaniem opozycji w wyborach prezydenckich doszło do fałszerstw na dużą skalę i prawdziwym zwycięzcą jest Rafii Owannisjan. 

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) oceniła, że lutowe wybory w Armenii zostały przeprowadzone lepiej niż w roku 2008, jednak zabrakło w nich prawdziwej konkurencji między kandydatami. Walczący o reelekcję prezydent Sarkisjan uzyskał 58,64 procent, a jego konkurent Owannisjan – 36,75 proc.

Dzisiejsza demonstracja, która wg Reutera zgromadziła do 12 tysięcy zwolenników opozycji, była największym protestem od czasu wyborów. Miała spokojny przebieg. Jej uczestnicy po wiecu przemaszerowali przez miasto, lecz zostali zatrzymani, gdy chcieli się dostać w pobliże siedziby prezydenta; zawrócono ich na plac Wolności w centrum stolicy.

Agencja Reuters pisze, że nie było powtórki z roku 2008, gdy po pierwszym wyborze Sarkisjana na prezydenta doszło do protestów, które przerodziły się w starcia z policją; zginęło wówczas 10 osób.

Zaprzysiężony na drugą pięcioletnią kadencję Serż Sarkisjan zapowiedział, że jego priorytetem będzie rozwój gospodarczy, ale także „pokojowe uregulowanie kwestii Górskiego Karabachu”. Górski Karabach to ormiańska enklawa w Azerbejdżanie, która po wygranej wojnie z lat 1988-94 jednostronnie ogłosiła niepodległość. Erywań i Baku po dziś dzień nie doszły do porozumienia w sprawie statusu regionu, mimo mediacji tzw. mińskiej grupy OBWE, której współprzewodniczą Francja, Rosja i USA.

PAP

drukuj