fot. PAP/EPA

Antyrządowe protesty w Wenezueli

Rośnie liczba śmiertelnych  ofiar antyrządowych protestów w Wenezueli. Przeciw lewicowym władzom  na ulice wielu miast wychodzą studenci, pracownicy, urzędnicy.  Nie godzą się na postępującą biedę, w kraju, który ma największe na świecie złoża ropy naftowej. 

Nawet 513 miliardów baryłek. Tyle ropy kryją w sobie wenezuelskie złoża. Według ekspertów zasoby są dwukrotnie większe niż złoża w Arabii Saudyjskiej. Szczególnie bogate jest dorzecze rzeki Orinoko, ale wenezuelskie bogactwa naturalne nie przekładają się na bogactwo obywateli. Za rządów lewicowego prezydenta Hugo Czaweza kraj popadał w poważny kryzys.

Polityka ekonomiczna i społeczna nie zmieniała się po śmierci el komendante. Postępujące ubóstwo, brak w sklepach podstawowych produktów, szalejąca inflacja i szerząca się przestępczość doprowadziły do masowych protestów. Następca Czaveza Nikolas Maduro  brutalnie tłumi trwające od sześciu – tygodni manifestacje. Tak było w ostatnią sobotę kiedy to Policja przy użyciu armatek wodnych, gazu łzawiącego oraz broni palnej rozpędziła demonstracje na placu Altamira w Karakas.

Do tej pory podczas pacyfikowania manifestacji zginęło 29 osób. Tymczasem odpowiedzialnością za ten dramat Maduro obarcza demonstrantów. Nazywa ich mordercami. Opozycja wobec nasilającej się przemocy chce  rozpocząć z rządem rozmowy.

TV Trwam News

drukuj