fot. flickr.com

Ankara chce zapobiec ,,zmianom struktury demograficznej”

Władze Turcji chcą utworzyć strefę bezpieczeństwa na obszarze od południowej granicy państwa do 10 km w głąb terytorium ogarniętej wojną Syrii.

Wicepremier Turcji Yalcin Akdogan poinformował, że chodzi o korytarz humanitarny wolny od zbrojnych starć. Miałby on objąć miasto Azaz leżące 5 km od granicy z Turcją, na północnym-zachodzie Syrii.

Utworzenie strefy ma zapobiec „próbom zmian struktury demograficznej” – stwierdził turecki wicepremier. Jak dodał, siły syryjskie dokonują przymusowych przesiedleń społeczności turkmeńskiej i arabskiej.

Dr Łukasz Fyderek, politolog z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu, podkreśla, że Turcja chce sprawiać wrażenie, że jest gotowa wkroczyć militarnie na teren Syrii.

– Jednocześnie w mojej ocenie jest to scenariusz, do którego nie dojdzie z uwagi na zbyt wysokie koszty, jakie poniosłaby Turcja w wyniku takiego działania. Natomiast w polityce liczą się nie tylko działania, ale także zapowiedzi działań bądź groźby podjęcia takich działań. One też mają charakter oddziaływania politycznego i tak należy odczytywać te sprzeczne niekiedy deklaracje, które docierają do nas z Turcji. Turcja te deklaracje oczywiście popiera także zmobilizowaniem swojej drugiej armii. Mamy dwie brygady pancerne, które stoją w tym momencie zmobilizowane w południowej Turcji nad granicą syryjską i w pewnym sensie są one w stanie gotowości – mówi dr Łukasz Fyderek.

Od 13 lutego turecka artyleria ostrzeliwuje cele kurdyjskiej zbrojnej milicji, która wykorzystując ofensywę syryjskich sił rządowych, zbliżyła się do miasta Azaz. Turecki rząd wyraził zadowolenie, że bombardowania zapobiegły przejęciu kontroli nad tym miastem przez Kurdów.

Azaz jest ostatnim bastionem rebeliantów przed granicą z Turcją

RIRM

drukuj