fot. PAP/Marcin Obara

Amber Gold: Sprzeczność zeznań prezydenta Gdańska z dowodami, którymi dysponuje komisja śledcza

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska związany z Platformą Obywatelską, zeznawał dziś przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Na trudne pytania unikał odpowiedzi mówiąc: „nic nie wiem”, „nie znam”, „nie pamiętam”. Jak stwierdził, z Marcinem P. nie miał żadnych kontaktów, a o Amber Gold dowiedział się z mediów i reklam.

Komisję interesowała dziś współpraca gdańskiego portu lotniczego z liniami Marcina P. – OLT Express. Pracownikiem lotniska był m.in. Michał Tusk. Prezydenta Gdańska był pytano m.in. o słynną konferencję z 7 maja 2012 r., kiedy to chwalił przedsiębiorczość Marcina P.

– Mówiłem te słowa na wiosnę 2012 r., kiedy jeszcze nikt nie znał sprawy Amber Gold (…). To jest prawda – zaznaczył Paweł Adamowicz.

W tym czasie bez trudu można już było znaleźć informacje o tym, że ciążą na nim już trzy wyroki skazujące za oszustwa. Prezydent Gdańska twierdził jednak, że nikt z jego urzędników nie informował go o tym. Nawet  Krzysztof Bolin, jego doradca  ds. bezpieczeństwa i były pracownik Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Zdaniem posłów, w urzędzie miasta Gdańska doszło wówczas prawdopodobnie do korupcji. Paweł Adamowicz mówił, że nie miał kontaktów z Marcinem P., choć prosił go o fundusze na film o Lechu Wałęsie i zaprosił na mecz.

– Nie miałem żadnych kontaktów z Marcinem P., ani nie zabiegałem o żadne kontakty – podkreślał prezydent Gdańska.

Poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15 pytał, dlaczego gdański port lotniczy nie domagał się należnych sum za usługi od OLT Expres i w jaki sposób gdański ratusz sprawował nadzór nad swymi spółkami.

– Panie pośle, pan serio pyta? Jest kodeks spółek handlowych. Tam jest wszystko napisane – podkreśla przesłuchiwany.

 -Wszystko? – dopytywał poseł.

 -Wszystko. Czy mam referować? – zaznaczył prezydent Gdańska.

 -A ustawa o samorządzie gminnym? – pytał dalej Tomasz Rzymkowski.

Paweł Adamowicz powiedział, że nie wie o żadnej stracie lotniska, więc szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann zwróciła się do opinii publicznej informując, że wyniosła ona 4,5 mln zł.

– Szanowni Państwo, znowu do Państwa się zgłaszam. Generalnie polityka u Pana, Panie prezydencie, jest taka, że jeżeli firma, która Panu podlega zarobi 100 mln, a tam ktoś ukradł 5 mln, a bilans jest de facto dodatni … (…) – zwracała uwagę przewodnicząca.

 – Ja protestuję za takie insynuacje. To jest skandal! – przerwał Paweł Adamowicz.

 Prezydent Gdańska wraz z częścią pomorskich polityków Platformy Obywatelskiej oraz byłym prezydentem RP Lechem Wałęsą ciągnął 12 grudnia 2011 r. samolot OLT Jetair, wtedy należący już do Amber Gold. Jak stwierdził, to nie była promocja linii Marcina P., ale inauguracja otwarcia lotniska w Gdańsku na Euro 2012.

Paweł Adamowicz utrzymywał podczas przesłuchania, że o Amber Gold dowiedział się z mediów oraz reklam i nie miał świadomości, iż Marcin P. jest skazanym oszustem.

Czy prezydent tak dużego miasta zatrudniający tysiące urzędników może o tym nie wiedzieć?

– To wydaje się mało prawdopodobne, by służby prasowe nie działały, aby doradcy ds. bezpieczeństwa nie działali. Wreszcie, jednak jest na danym terenie delegatura ABW, CBŚ i innych służb, jest po to, aby zapewniać ochronę osobom, które sprawują najważniejsze funkcje – akcentowała Małgorzata Wassermann.

Jednak w całej aferze Amber Gold to Gdańszczanie są najbardziej poszkodowani – podkreśla Kazimierz Koralewski, przewodniczący radnych klubu PiS w radzie miasta Gdańska.

 – Prawdopodobnie próg wrażliwości liderów Platformy Obywatelskiej jest tak niski, że byli zdecydowani co do finansowania różnych przedsięwzięć czy sponsoringu firmy Amber Gold. Stąd ta ich nieczułość na uwagi, że ta firma, to może być po prostu lipa – podkreślił Kazimierz Koralewski.

W ramach tzw. piramidy finansowej przy całkowitej bierności państwowych i samorządowych urzędów firma Amber Gold oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów na kwotę prawie 851 mln zł.

TV Trwam News/RIRM

drukuj