Ambasador zachował się skandalicznie

Z Jarosławem Sellinem (PiS), członkiem sejmowej Komisji Spraw
Zagranicznych, rozmawia Maciej Walaszczyk

Co bardziej oburza w zachowaniu polskiego ambasadora na Słowacji – fakt, że w
imieniu Polski poparł paradę homoseksualistów, czy to, że wziął udział w akcji
organizowanej przez inne państwa, będącej formą nacisku na władze tego kraju?
Pan i Kazimierz M. Ujazdowski napisaliście w tej sprawie pismo do Radosława
Sikorskiego.

– Przede wszystkim oburza nas fakt, że jest to ingerencja państwa polskiego w
wewnętrzne sprawy sąsiedniego i zaprzyjaźnionego kraju. Nie powinniśmy się w nie
wtrącać, szczególnie że dotyczy to moralności i kultury oraz tego, jak pojmowane
jest małżeństwo w tamtejszym systemie prawnym. A parada ta szła pod hasłem
legalizacji "małżeństw" homoseksualnych i prawa do adopcji przez nie dzieci. W
tych kwestiach przyjmujemy zasadę, że obce państwa lub międzynarodowe
organizacje, jaką jest np. Unia Europejska, nie mogą wchodzić w wewnętrzne
sprawy innych krajów.

Ale tak się, niestety, stało…
– Ambasador Polski zachował się skandalicznie choćby z tego powodu, że zanim
zarówno Polska, jak i Słowacja weszły do Unii Europejskiej, parlamenty obu
krajów przyjęły uchwały, w których wyraźnie zastrzegły, że mimo ich obecności w
UE sprawy związane z moralnością i szeroko pojętą kulturą będą zawsze regulowane
prawem wewnętrznym, a nie pomysłami narzucanymi przez międzynarodowe struktury,
takie jak Unia Europejska. Pan ambasador w związku z tym zachował się niezgodnie
z wolą wyrażoną swego czasu przez własne państwo, jak również z uchwałą podjętą
przez państwo, do którego skierował podpisany przez siebie apel. To, co nas
najbardziej oburza, to fakt, że jest to policzek dla Słowacji i że jest to
niezgodne ze standardami, które sami firmujemy, choćby po to, by w przyszłości
nikt nas w ten sposób nie naciskał. "Polska dyplomacja nie powinna promować
postaw sprzecznych z etycznymi podstawami cywilizacji i z wartościami
Konstytucji RP" – napisaliśmy w liście do ministra Sikorskiego.

Oficjalna strona internetowa parady "Duhowy Pride Bratislava 2011" informuje,
że głównymi partnerami organizatora są m.in. przedstawicielstwa Wielkiej
Brytanii, Holandii, Hiszpanii czy Szwajcarii. To niebezpieczny precedens,
sygnał, że tego rodzaju naciski mogą stać się standardem działań
dyplomatycznych?

– Jest to bardzo niewłaściwa praktyka. Faktem jest, że tego rodzaju parady
niestety się odbywają, także w Polsce. Ale byłbym wstrząśnięty, gdyby w
Warszawie tego rodzaju parada, na którą zgodę niestety udziela prezydent
stolicy, uzyskała dodatkowo wsparcie ze strony akredytowanych w Polsce
dyplomatów. Nawet w postaci listu wspierającego, który jest przecież formą
nacisku. Uznałbym, że jest to ingerencja w wewnętrzne sprawy państwa polskiego.
Podobno inicjatywa w sprawie apelu 20 ambasadorów wyszła od ambasadora
amerykańskiego w Bratysławie, ale przecież ambasadorzy Austrii i Czech odmówili
podpisania tego apelu. Jak się okazuje, można było się również tak zachować i
tego właśnie oczekiwałbym od polskiego ambasadora.

Ten fatalny gest ambasadora Krawczyka wpisuje się w inne wydarzenia z
ostatnich dni – wypowiedź premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że w Polsce
"sytuacja dojrzewa" do legalizacji związków homoseksualnych. Ten pomysł poparł
Radosław Sikorski, a w piątek Platforma, PSL i SLD nie zgodziły się na zakazanie
homoseksualistom bycia rodzicami zastępczymi.

– Platforma, która jeszcze kilka lat temu określała się jako partia
konserwatywno-liberalna, w trakcie sprawowania władzy stała się "bezideową
partią władzy o populistycznym charakterze". Teraz jednak obserwuję proces
zmiany jej ideowego oblicza na centrolewicowe. Z konserwatyzmu ideowego i
liberalizmu gospodarczego nie zostało tam właściwie nic. Natomiast swoje miejsce
znajdują w niej ludzie, którzy mają wyraziste lub skrajne poglądy na temat
zabijania dzieci poczętych, "małżeństw" homoseksualnych i eutanazji. Donald Tusk
mówi o tym, że "sytuacja w Polsce dojrzewa" do legalizacji partnerskich związków
homoseksualnych. Jeśli więc za jakiś czas sondaż pokaże, że większość Polaków
opowiada się za legalizacją tych związków jako "małżeństw", to pewnie też się na
to zgodzi. A dalej – z adopcją dzieci przez te pary. Dziś wszystkich, którzy
opowiadają się za związkami partnerskimi, należy przepytywać o własny pogląd na
temat małżeństw osób jednej płci i ich prawa do adopcji dzieci. Przypuszczam, że
są oni tego zwolennikami, ale ze względów taktycznych nie głoszą tego wprost.
Tylko dlatego, że na razie żadne sondaże nie pokazały, iż większość opinii
publicznej sprzyja takim pomysłom. Dzisiaj związki partnerskie są pierwszą
furtką. Za nią pojawią się kolejne: legalizacja "małżeństw" homoseksualnych i
adopcja przez nie dzieci.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj