A. Piechniczek o porażce piłkarskiej reprezentacji Polski z Mołdawią: Po dwóch strzelonych bramkach w pierwszej połowie nastąpiło rozluźnienie
Przegrano ten mecz w czasie przerwy między pierwszą a drugą połową (…). Powiem z własnego doświadczenia (…) – gdy prowadzi się 2:0, mówi się tak: chcecie ten mecz wygrać – to dla was ten wynik jest 0:0. Jeśli strzelicie kolejną bramkę, to na pewno wygramy, a jeśli utrzymacie wynik 0:0 w drugiej połowie, to także wygramy mecz. (…) po dwóch strzelonych bramkach w pierwszej połowie meczu z Mołdawią nastąpiło rozluźnienie, nastąpiło przeświadczenie: panowie, trzeba jeszcze dograć te 45 minut i wyjeżdżamy na zasłużony urlop – mówił w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski, Antoni Piechniczek, podsumowując przegrany przez Polaków mecz eliminacji do ME z reprezentacją Mołdawii.
Piłkarska reprezentacja Polski skompromitowała się w meczu 3 kolejki eliminacji do Mistrzostw Europy, przegrywając w Kiszyniowie z reprezentacją Mołdawii – 171 drużyną rankingu FIFA – 2:3. Blamaż jest tym większy, że biało-czerwoni po dobrej pierwszej połowie prowadzili 2:0 i nie potrafili utrzymać korzystnego wyniku.
– Wszystkie ich wyniki to przedmiot naszej troski, zmartwień, analiz, dyskusji, a oni wyjadą na urlop, pojadą do swoich klubów zachodnich, w których grają i są już w zupełnie innym świecie. Tak jak my to przeżywamy, tak ich to wszystko omija, to wszystko jest im darowane i przechodzą nad tym do porządku dziennego – zwrócił uwagę Antoni Piechniczek.
W ocenie byłego selekcjonera wpływ na ostateczny wynik meczu w Kiszyniowie mogło mieć to, co działo się w polskiej szatni w przerwie między połowami.
– Przegrano ten mecz w czasie przerwy między pierwszą a drugą połową (…). Powiem z własnego doświadczenia (…) – gdy prowadzi się 2:0, mówi się tak: chcecie ten mecz wygrać – to dla was ten wynik jest 0:0. Jeśli strzelicie kolejną bramkę, to na pewno wygramy, a jeśli utrzymacie wynik 0:0 w drugiej połowie, to także wygramy mecz. Wydaje mi się, że po trzech dobrych połowach, po w sumie dobrym dla naszej reprezentacji (szczególnie gdy chodzi o wynik) meczu z Niemcami oraz po dwóch strzelonych bramkach w pierwszej połowie meczu z Mołdawią nastąpiło rozluźnienie, nastąpiło przeświadczenie: panowie, trzeba jeszcze dograć te 45 minut i wyjeżdżamy na zasłużony urlop – wskazał.
Gość „Aktualności dnia” zaznaczył, że obecnie w polskiej reprezentacji brakuje charyzmatycznego lidera, człowieka, który w trudnych chwilach podczas spotkania pobudzi swoich kolegów do walki.
– Czerwona lampka zapaliła się, gdy padła bramka na 2:1 i ona padła tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. To był najgorszy moment dla nas, a najlepszy dla przeciwnika, którzy uwierzył w to, że może zremisować, a potem, gdy szybko osiągnął remis, uwierzył w to, iż ten mecz może nawet wygrać – podkreślił.
Porażka z Mołdawią to zimny prysznic dla naszych kadrowiczów, który może pozytywnie wpłynąć na zmobilizowanie się Polaków do ambitniejszej postawy w kolejnych spotkaniach eliminacyjnych, gdyż eliminacje nie są jeszcze przegrane – akcentował Antoni Piechniczek.
– Nie ma już wyboru, trzeba wszystko wygrywać. Gdy ma się tych słabszych przeciwników, nastawiamy się nie tylko na to, że wygramy, ale że nastrzelamy trochę bramek, poprawimy nasze kontro bramkowe i w tym kierunku trzeba pójść. Ponadto wydaje mi się, że taka impreza jak mistrzostwa Europy to dla tego młodego pokolenia piłkarzy, którzy wchodzą, jest wejściem na inny pułap. Jest to wejście w inny świat, jest to wejście w inną piłkę. Dołożą więc chyba wszelkich starań, aby tę szansę wykorzystać – mówił.
Kilka dni przed starciem z Mołdawią biało-czerwoni w meczu towarzyskim pokonali Niemców 1:0, co mogło poprawić nastroje w kadrze.
– W konsekwencji tych pochwał i z wewnętrznej radości, że ograliśmy Niemców – drugi raz w historii – przystąpiliśmy w dobrej atmosferze do meczu z Mołdawią. Prowadzimy 2:0. Co może być lepszego? Nic, tylko utrzymać ten wynik. I nagle grają tak, jakby to była drużyna młodzieżowa, która nie wie, o jaką stawkę gra albo która wie, jaka jest stawka, ale to przerasta jej możliwości. Mołdawianie wygrali (…) niesamowitą determinacją. Dzisiaj słyszę, że trzeba było podjąć walkę – podjęcie walki to jest warunek sine qua non, to jest warunek podstawowy. Jeśli nie chcesz podjąć walki, to nie wychodź na boisko – podkreślił gość Radia Maryja.
Całą rozmowę z Antonim Piechniczkiem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



