A. Macierewicz: obecny atak na MON wzmacnia zagrożenie dla Polski

„Ten nieprawdopodobny atak, z jakim mamy dzisiaj do czynienia jest atakiem, który wzmacnia zagrożenie dla Polski, powodowane przez agresję rosyjską. Mam nadzieję – chcę być pewny – że Ci, którzy nas atakują nie są tego świadomi” – mówił w cotygodniowym felietonie „Głos Polski” minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Na antenie TV Trwam szef MON-u, chociaż wyraził nadzieję, że ataki na niego i ministerstwo nie są świadomie przeprowadzane przez opozycję, która kieruje się zewnętrznymi podszeptami, to jasno stwierdził, że na takie działania nie może być zgody. Podkreślił, że Ci, którzy kiedyś atakowali Polskę stając za Putinem, kiedy chodziło o prezydenta RP i śmierć polskiej elity, gdy stawali za Niemcami, czy innymi państwami, które chciały nakładać na Polskę kary, ponieważ nie chcieliśmy przyjmować imigrantów ekonomicznych z krajów arabskich. Tak samo te osoby teraz popierają obce interesy przeciwko Polsce.

Antoni Macierewicz podkreślał, że taki zsynchronizowany atak na polskie wojsko, na Ministerstwo Obrony Narodowej i na niego osobiście trwa już od dłuższego czasu.

Można by powiedzieć, że coś się musiało stać w głowach posłów Platformy Obywatelskiej, że to właśnie bezpieczeństwo państwa, że właśnie polskie wojsko, jest dla nich tym obiektem, który najbardziej w newralgicznych momentach – przed którymi staje Polska – uważają za konieczne najsilniej atakować – mówił szef MON-u.

W kontekście obecnych wydarzeń wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości przypomniał wydarzenia, jakie miały miejsce, kiedy w Polsce przygotowywany był szczyt NATO.

Najpierw mówiono, że on się w ogóle nie może odbyć.[…] Stało się zupełnie inaczej. Sukces szczytu NATO był dla wszystkich oczywisty. Zarówno w wymiarze organizacyjnym, jak i politycznym. Dało się zrobić to, co przez siedemdziesiąt lat nikomu się nie udawało. W Polsce już za dwa miesiące będą stacjonowały wojska sojusznicze. Będą stacjonowały zgodnie z polskimi potrzebami i decyzjami. Dowodzić nimi wszystkimi będzie polskie dowództwo dywizyjne. Warto to sobie uświadomić – akcentował sekretarz stanu.

Minister Macierewicz zaznaczył, że także wówczas – kiedy rozstrzygała się przyszłość NATO – przed samym szczytem złożono wniosek nieufności.

Chciano, żeby wycofano ministra obrony narodowej. Chciano, żeby ta osoba – akurat tak się złożyło, że chodzi o mnie, (ale nie w tym rzecz) – osoba, która przygotowała negocjacje NATO w sprawie szczytu, która przygotowała organizacyjnie ten szczyt musiał zejść ze sceny. Chciano, żeby, kto […] inny negocjował ostateczne rozstrzygnięcia. Aby, kto inny był gwarantem skuteczności polskiego działania. Było to w sposób oczywisty wymierzony w polską rację stanu. Tak samo jest dzisiaj – mówił szef obrony narodowej.

Minister Macierewicz podkreślił, że po szczycie NATO w Warszawie miał nadzieję, że decyzję, które na nim zapadły, może nie zostaną zaakceptowane przez Rosję, ale chociaż będą przyjęte do wiadomości. Stało się jednak inaczej. Szef polskiej obrony narodowej mówił, że strona rosyjska twierdziła, jakoby ćwiczenia Kaukaz 2016 zakończyły jej cykl ćwiczeń i mobilizacji. Zamiast tego, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, nasz wschodni sąsiad zbroi się i to w pobliży granicy z Polską w okręgu Królewieckim.

To pokazuje, że próbuje się szantażować naszych sojuszników. Rosja mówi wprost: my się z tego wycofamy, jeżeli NATO wycofa się z rozlokowania swoich wojsk. Mówiąc krótko ta gra, ma na celu, sprawienie żeby Polska była bezbronna. Aby musiał się podporządkować rosyjskiej decyzji. Taka jest istota gry, którą obecnie prowadzą Rosjanie – zaznaczył Antoni Macierewicz.

Jednak jak mówił szef obrony narodowej dla Rosji największym problemem trudnym do zniesienia – oprócz oczywiście obecności blisko swoich granic wojsk NATO – jest obrona terytorialna. Te wojska, które mają zwiększyć siłę polskiej armii. Wojska tworzonej obrony terytorialnej pozwalają zwiększyć liczebność polskiej armii. Pozwalają, jak podkreślał szef MON, równocześnie związać armię, która coraz bardziej była izolowana od społeczeństwa, bezpośrednio z lokalną społecznością.

To jest właśnie coś, na co Rosjanie patrzą, jako na olbrzymie zagrożenie. I w tym momencie przychodzi nieprawdopodobny atak ze strony opozycji. Atak, przecież nie w imieniu Polski, nie w interesie Polski, atak w imieniu koncernu zewnętrznego, nie polskiego – akcentował minister w rządzie Beaty Szydło.

Szef ministerstwa obrony narodowej kategorycznie zaprzeczył jakoby 13,5 mld zł, które Polska miała wydać na śmigłowce mogły być za tego rządu przeznaczone na rzecz pracowników z innego państwa, żeby skorzystały z tego koncerny, które nie mają swoich fabryk w Polsce.

Podjąłem decyzję negocjowania z polskimi fabrykami. Tymi, które w Polsce produkują. To prawda ich właściciel jest z zewnątrz. Jest to koncern brytyjsko-włoski, ich właścicielem są Amerykanie, ale tu płacą podatki. Wszystkie podatki zarówno Black Hawk jak i Agusta płacone są w Polsce. Te koncerny zatrudniają polskich pracowników, wykorzystują naszą myśl techniczną, kierują tym polscy inżynierowie. Źle się stało, że sprzedano te zakłady – to prawda. My już taką sytuację zastaliśmy i dzisiaj możemy lokować pieniądze, albo dla polskich pracowników, albo dla pracowników innych państw i zewnętrznych koncernów – zaznaczył Macierewicz.

Cały program „Głos Polski” można obejrzeć [tutaj]

RIRM

drukuj