fot. TV Trwam

A. Duda w TV Trwam: Obowiązkiem każdego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od tego, z jakiego obozu politycznego się wywodzi, jest dbanie o to, by stosunki polsko-amerykańskie były jak najlepsze

Obowiązkiem każdego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od tego, z jakiego obozu politycznego się wywodzi, jest dbanie o to, by stosunki polsko-amerykańskie były jak najlepsze, niezależnie od tego, z jakiego obozu jest amerykański prezydent – czy to Demokrata, czy Republikanin, bo jest w strategicznym interesie Polski, żebyśmy mieli jak najlepsze relacje z naszym sojusznikiem, który jest zarazem największym mocarstwem militarnym na świecie i którego armia tak naprawdę stanowi w ogromnym stopniu gwarancję bezpieczeństwa. Ja to czyniłem. Szczyt NATO podejmuje decyzje, ale tak naprawdę najsilniejszy głos to głos Stanów Zjednoczonych, czyli prezydenta Stanów Zjednoczonych – mówił w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam Andrzej Duda, prezydent RP w latach 2015-2025. 

W obliczu agresywnej polityki imperialnej prowadzonej przez Rosję, jedynym właściwym kierunkiem, jaki powinna obrać Polska, jest zacieśnianie współpracy transatlantyckiej w ramach NATO, a zwłaszcza pogłębianie relacji polsko-amerykańskich. Gość „Rozmów niedokończonych” przypomniał, że przez długi czas, pomimo przynależności Polski do NATO, w naszym kraju nie było realnej obecności wojsk sojuszniczych. Sytuacja zaczęła się zmieniać w 2015 r., kiedy Andrzej Duda, jako ówczesny prezydent Polski, podniósł kwestię braku baz Sojuszu na terenie Polski w rozmowie z ówczesnym sekretarzem generalnym NATO, Jensem Stoltenbergiem.

– Od tego momentu zaczęła się moja trwająca ponad rok podróż. Odwiedzałem kolejne kraje, kolejnych prezydentów, kanclerz Angelę Merkel, premierów – tam, gdzie premierzy są podstawowym czynnikiem władzy wykonawczej, choćby w Wielkiej Brytanii – i rozmawiałem o tym, żeby poparli zmianę polityki Sojuszu Północnoatlantyckiego poprzez ustanowienie wysuniętej obecności jednostek Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschodniej flance NATO i to się udało – zaznaczył Andrzej Duda.

Prezydent Polski w latach 2015-2025 wskazał też na istotną rolę, jaką w zbliżeniu Rzeczypospolitej i NATO odegrali doradcy ówczesnego prezydenta USA, Baracka Obamy. Ten amerykański przywódca, zwłaszcza w początkowym okresie swojej pierwszej kadencji, prowadził politykę odwilży wobec Rosji, która zniweczyła budowę tarczy antyrakietowej na terenie Polski. Dzięki swoim doradcom Barack Obama w końcu zauważył, że jego polityka była błędna.

– Zorientował się, że to była po prostu błędna polityka, że Putin tak naprawdę dopuścił się zwykłego politycznego oszustwa i że polityka imperialna Rosji faktycznie odżyła i najlepszym tego przykładem był atak na Ukrainę. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie tylko wyraził zgodę na to, żeby ustanowić obecność sił zbrojnych Sojuszu tutaj, na wschodniej flance, przez co mamy dzisiaj jednostki natowskie w Polsce, ale także zawarliśmy wtedy umowę dwustronną – jak to się mówi w języku dyplomatycznym: bilateralną – pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi na dodatkową obecność wojsk amerykańskich w Polsce, a Stany Zjednoczone stały się państwem ramowym obecności NATO, czyli w ramach NATO mamy najwięcej żołnierzy amerykańskich, a oprócz tego jeszcze dodatkowo – wtedy na mocy umowy dwustronnej – przyjechało pierwsze 2,5 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski w 2016 i 2017 roku. była to więc rzeczywiście epokowa zmiana, zupełna zmiana paradygmatu. Od tego czasu opór został przełamany i śmiało mogę powiedzieć, że poczucie bezpieczeństwa i tego, że (…) nasza ziemia jest rzeczywiście częścią ziemi Sojuszu Północnoatlantyckiego (…), jest pełne, realne i żywe – mówił gość „Rozmów niedokończonych”.

Dziś, poza obecnością amerykańskich żołnierzy, relacje na linii Warszawa-Waszyngton wzmacnia również baza rakietowa w Redzikowie, a także współpraca między Polską a USA w zakresie bezpieczeństwa energetycznego.

Utrzymywanie dobrych relacji między Rzecząpospolitą a Stanami Zjednoczonymi jest sprawą ponadpolityczną. Jak podkreślił Andrzej Duda, zorientowanie polskiej polityki na USA jest koniecznością niezależnie od tego, czy w danym momencie w Białym Domu rezyduje Republikanin, czy Demokrata.

– Zawsze podkreślam, że obowiązkiem każdego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od tego, z jakiego obozu politycznego się wywodzi, jest dbanie o to, by stosunki polsko-amerykańskie były jak najlepsze (…), niezależnie od tego, z jakiego obozu jest [amerykański – radiomaryja.pl] prezydent – czy to Demokrata, czy Republikanin (…), bo jest w strategicznym interesie Polski, żebyśmy mieli jak najlepsze relacje z naszym sojusznikiem, który jest zarazem największym mocarstwem militarnym na świecie i którego armia tak naprawdę stanowi w ogromnym stopniu gwarancję bezpieczeństwa. Ja to czyniłem. (…) Szczyt NATO podejmuje decyzje, ale tak naprawdę najsilniejszy głos to głos Stanów Zjednoczonych, czyli prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ten głos ze strony prezydenta Baracka Obamy padł – pozytywny dla Polski, po wszystkich naszych staraniach i po wszystkich naszych rozmowach. Później prezydentura Donalda Trumpa była wielkim przełomem, bo rozpoczęliśmy bardzo intensywną współpracę energetyczną, bo zwiększyła się amerykańska obecność militarna w Polsce, kontyngenty amerykańskie zostały zwiększone liczebnie, a co bardzo ważne, zaczęliśmy potężne zakupy modernizacyjne dla polskiej armii w Stanach Zjednoczonych. To przecież w okresie prezydentury Donalda Trumpa podpisaliśmy umowę na zakup systemu Patriot, czyli budowę systemu obrony powietrznej antyrakietowej Wisła średniego zasięgu. Od tamtego momentu ta wielka inwestycja w nasze bezpieczeństwo jest realizowana – zwrócił uwagę były prezydent RP.

Później następowały kolejne kluczowe zakupy. Polska kupiła od Stanów Zjednoczonych m.in. ponad 500 wyrzutni HIMARS, które udowodniły swoją przydatność na Ukrainie. Nasza armia zaopatruje się także w czołgi Abrams i samoloty F-35. Te ambitne zadania modernizacyjne są realizowane, by Polska miała znaczący potencjał odstraszania w myśl odwiecznej zasady „chcesz pokoju, szykuj się do wojny”.

– Chodzi o to, żeby wojny nie było. Chodzi o to, żeby nikt Polski nie zaatakował, żeby nikt Polski w wojnę nie zaangażował. To jest taki paradoks. Wydaje się gigantyczne pieniądze na obronność, buduje się armię, umacnia się ją sprzętowo, zapewnia się jej najnowocześniejsze możliwe uzbrojenie, co kosztuje miliardy, po to, żeby ta armia najlepiej nie walczyła, tylko ćwiczyła – zaznaczył Andrzej Duda.

Choć optyka Polski dotycząca relacji z USA powinna być niezależna od stronnictwa, do jakiego należy przywódca Stanów Zjednoczonych, to wspólnota wartości zdecydowanie ułatwia współpracę. W tym kontekście były prezydent RP wskazał, że najlepszy okres pod tym względem przypadał na pierwszą kadencję Donalda Trumpa.

radiomaryja.pl

drukuj