79 lat temu w Warszawie powstańcy rozpoczęli walkę, której celem była niepodległa Polska
79 lat temu wybuchło Powstanie Warszawskie. Mieszkańcom stolicy przyświecał tylko jeden cel – niepodległość. Chwycili za broń, by przeciwstawić się niemieckiemu okupantowi.
1 sierpnia 1944 roku – warszawiacy, wykończeni realiami wojny, mają dość okrucieństw, których dopuszczają się Niemcy. Chcą niepodległości. Tego dnia dociera do stolicy decyzja dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego – Powstanie Warszawskie ma rozpocząć się o godzinie 17.00.
– To był entuzjazm, to była wiara w rzeczy nieprawdopodobne. My mieliśmy wówczas po 15, 16, 17 lat i zdawało się nam, że rzeczy niemożliwych nie ma – wspominał powstanie Czesław Lewandowski ps. „Bystry”.
Pragnienie wolności mieszało się z brutalną i krwawą rzeczywistością. Jerzy Łakomski ps. „Kajtek” rozpoczął powstanie na Śródmieściu, w samym centrum walk.
– Pełno trupów na chodnikach. Tzw. gołębiarze siedzieli na dachach i strzelali do ludności – mówił powstaniec Jerzy Łakomski.
Jednak gdy Niemcy niszczą wszystko, co dla ciebie cenne, zostaje tylko pójść i walczyć – zaznaczył Władysław Pośnik ps. „Kazik”.
– Mówili, że ja za młody jestem, no to musiałem skłamać i mówię „Ależ skąd”. No i skłamałem, że miałem 17 lat, a miałem 15 lat. Dostałem kombinezon, dostałem furażerkę i biało-czerwoną opaskę– wspominał Władysław Pośnik ps. „Kazik”.
Każdy dzień powstania to dzień pełen bohaterstwa, ale i cierpienia. Młodzi żołnierze walczyli, ale brakowało im broni. Cywile pomagali jak tylko mogli – budowali barykady i gotowali żywność. Warszawiacy wierzyli, że powstanie szybko się skończy – podkreśliła historyk, dr Anna Sutowicz.
– Będzie trwało raptem kilka dni i następnie przez góra 2 tygodnie wierzono, że uda się w ciągu następnych dwóch tygodni uzyskać odpowiednią pomoc zewnętrzną – tłumaczyła dr Anna Sutowicz.
Pomoc Aliantów nie nadchodziła. Po drugiej stronie Wisły oddziały Armii Czerwonej wstrzymały swój marsz na rozkaz Józefa Stalina. Wykrwawiała się osamotniona Warszawa.
– Coraz większe straty i coraz trudniejsze warunki egzystencji w oblężonym mieście sprawiały, że nastroje ulegały pogorszeniu – zaznaczył dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, prof. Grzegorz Berendt.
Z racji przeważających sił niemieckich powstanie upadło po 63 dniach. Warszawa została praktycznie zrównana z ziemią, a śmierć poniosło blisko 200 tys. osób. Powstańcy ponieśli najwyższą cenę. Pozostawili jednak po sobie niezwykły testament – świadectwo dla przyszłych pokoleń.
– Honor, cześć, sława i pamiętać o tym, co oni zrobili dla nas – mówiła pani Ewa.
– Ich niezłomność i upór, bo oni walczyli o to, żeby samemu się wyzwolić i o lepszy czas dla kolejnych pokoleń – wskazała komendantka Chorągwi Stołecznej ZHP, Katarzyna Karolak.
Z każdym kolejnym rokiem odchodzą od nas świadkowie i uczestnicy Powstania Warszawskiego. Coroczne uroczystości pokazują jednak, że pamięć o nich nie gaśnie.
TV Trwam News



