Żyjemy w społeczeństwie liberalnym
Z ks. prałatem Stefanem Wylężkiem, rektorem Polskiej Misji Katolickiej w
Anglii i Walii, rozmawia ks. Mariusz Boguszewski
Jak Polska Misja Katolicka w Anglii przygotowywała się do spotkania z Ojcem
Świętym Benedyktem XVI?
– Ojciec Święty przyjeżdża na zaproszenie królowej, rządu i Episkopatu.
Organizacją i przygotowaniem duchowym pielgrzymki zajmuje się Kościół katolicki
w Anglii. My włączyliśmy się z radością w to dzieło. Należy do tego przede
wszystkim poznawanie nauczania Ojca Świętego, ale i jego misji w świecie.
Pamiętajmy, że żyjemy w kraju, w którym katolicy stanowią 10-12 proc.
społeczeństwa, więc znajomość posługi Następcy św. Piotra nie jest tak oczywista
jak np. w Polsce.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy w innym kraju niż Polska, i dlatego
trudno powiedzieć, czy wizyta ta będzie tak spontanicznym spotkaniem wiernych z
Ojcem Świętym, jakie chociażby przeżywaliśmy w Polsce przy okazji pielgrzymek
papieskich. W Londynie jako Polska Misja Katolicka i nasze podlondyńskie parafie
otrzymaliśmy 980 miejsc na spotkanie z Papieżem w Hyde Park w sobotę wieczorem.
Żeby tam wejść, należy być odpowiednio zorganizowanym. Ze względów
bezpieczeństwa nie będzie można wejść na spotkanie indywidualnie, a więc nie
wystarczy mieć biletu. Trzeba być w zorganizowanej grupie, która musi zostać
wcześniej zgłoszona. Na Mszę św. w katedrze Westminster otrzymaliśmy 4 bilety.
Na spotkaniu w Birmingham, gdzie odbędzie się beatyfikacja ks. kard. Johna
Henry’ego Newmana, przewiduje się 65 tysięcy uczestników, biletami dysponują
parafie na północy kraju. Wszędzie w polskich parafiach zapotrzebowanie na
wejściówki było bardzo duże. Ilu wiernych ostatecznie będzie mogło uczestniczyć
w spotkaniach z Papieżem, trudno dziś konkretnie odpowiedzieć.
Jaki wpływ na przygotowania do pielgrzymki mają media?
– Katolickie środki przekazu bardzo aktywnie informują o przygotowaniach i
starają się ułatwić spotkania. Ale jeżeli chodzi o media świeckie, to albo są
obojętne, albo bardzo nieprzychylne. Myślę, że wynika to też z takiej ogólnej
tendencji w Europie i na świecie do krytykowania Ojca Świętego. Wiemy, że jest
to sterowane i bardzo mocno przesadzone. Trudno się dziwić, żeby tutaj, w
Wielkiej Brytanii, było inaczej, skoro jest to kraj, w którym większość stanowią
wyznawcy anglikanizmu, ale są tu też agnostycy czy inni niekatolicy. Jest wiele
artykułów, audycji telewizyjnych, które podważają wiarygodność Papieża,
krytykują go. Próbuje się narzucić katolikom ich rozumienie sakramentów,
teologii. Często pojawia się temat święceń kobiet czy dopuszczenia do święceń
homoseksualistów. Oczywiście nie znaczy to, że wszyscy są przeciwni Ojcu
Świętemu, ale spora część jest nieprzychylna. Nie przywiązywałbym jednak do
ewentualnych protestów większej wagi. Zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w
społeczeństwie liberalnym.
Czy spotkanie Benedykta XVI z Kościołem anglikańskim w Westmister Abbe zbliży
katolików i anglikanów?
– Kościół anglikański czeka na przyjazd Ojca Świętego, cieszy się ze spotkania.
Na pewno będzie to wielkie spotkanie ekumeniczne. Oczywiście nie należy ukrywać
tego, co nas dzieli, ale też trzeba szukać tego, co nas łączy. Stolica
Apostolska mówi wyraźnie o tym, co przeszkadza na drodze do jedności. Ale to nie
znaczy, że nie możemy spotykać się i rozmawiać.
Jakie znaczenie będzie miała beatyfikacja ks. kard. Johna Henry’ego Newmana
dla Kościoła powszechnego?
– Sługa Boży ks. kard. Newman był przede wszystkim wielkim intelektualistą,
profesorem w Oxfordzie. Następnie z pobudek religijnych przeszedł do Kościoła
katolickiego, a pod koniec życia Leon XIII obdarzył go godnością kardynalską.
Jest on symbolem uczciwości intelektualnej. W tym czasie dla wielu był to szok,
ks. kard. Newman miał wielu słuchaczy, którzy widzieli w nim nie tylko
intelektualistę, ale i człowieka wiary. Kiedy czytamy jego kazania, to właśnie
możemy dostrzec to ugruntowanie wiary w rozumie.
Ten nurt rozumowego tłumaczenia wiary proponuje również Benedykt XVI, który
oprócz wiary wskazuje na rozum jako sposób poznania Pana Boga. Ojciec Święty
podkreśla bardzo mocno, że jest wiele rzeczy, które nas łączą na płaszczyźnie
poznania racjonalnego. Dlatego wyniesienie do chwały ołtarzy ks. kard. Newmana
to okazja do otwarcia oczu tym, którzy są racjonalnie uczciwi, i tym samym
przybliżenie ich do Pana Boga.
Wracając do Polaków w Anglii i Walii, jak wygląda tam dziś duszpasterstwo
wśród naszych rodaków?
– Zawsze tam, gdzie byli polscy emigranci, podążali za nimi polscy kapłani.
Troska Misji Katolickiej to troska o opiekę duszpasterską nad rodakami
rozsianymi w różnych krajach.
Nasza Misja obejmuje Anglię i Walię. Jej początek to rok 1894, ale najważniejsze
struktury zostały ukształtowane po II wojnie światowej, kiedy przybyło tutaj
około 250 tysięcy Polaków. Oni zaczęli na nowo organizować swoje życie, także
religijne. Dzisiaj takich lokalnych parafii mamy około 80, a wszystkich punktów,
gdzie odprawiane są Msze św., jest około 200. Przy parafiach znajdują się szkoły
i inne ośrodki duszpasterskie. W tej chwili w naszym duszpasterstwie posługuje
około 120 księży. Nasza Misja ma swoje struktury: na jej czele stoi rektor,
który jest wybierany przez Konferencję Episkopatu Polski i zatwierdzany przez
Konferencje Episkopatu Anglii i Walii. Wszystkie parafie Misji Katolickiej
realizują polski program duszpasterski. Mówi się, że w Anglii i Walii jest około
800 tysięcy Polaków, oczywiście te dane są tylko szacunkowe, gdyż trudno
jednoznacznie wskazać ich faktyczną liczbę. Wynika to też z faktu, że rząd
angielski nie prowadzi szczegółowych kontroli przepływu ludności, wiemy, ile
osób przyjeżdża do Anglii, ale nie wiemy, ile wyjeżdża. Często się zdarza, że
Polacy zgłaszają się sami i proszą, żeby mieć swojego duszpasterza. Staramy się
sprostać ich oczekiwaniom w miarę naszych możliwości. Naszym zadaniem jest
otoczenie opieką duszpasterską wszystkich Polaków, którzy tego pragną.
Dziękuję za rozmowę.
