Zostawmy Puszczę Białowieską mieszkańcom

Tak zwani ekologowie i naukowcy chcieliby wyrugować leśników oraz Lasy Państwowe z Puszczy Białowieskiej i na całym jej obszarze utworzyć wielki Białowieski Park Narodowy. Propozycję zmiany zasad zarządzania Puszczą Białowieską przygotował w postaci projektów trzech ustaw specjalny zespół przy prezydencie Lechu Kaczyńskim. Niestety, projekty nie trafiły oficjalnie do konsultacji miejscowych samorządów reprezentujących mieszkańców puszczy, najbardziej zainteresowanych planami przeprowadzanymi ponad ich głowami.



Gdy około dziesięć tysięcy lat temu skandynawski lodowiec opuszczał nasze ziemie, wkraczać na te tereny zaczęła najpierw tundra, później lasy brzozowe, sosnowe, by w końcu zapanowały tutaj mieszane lasy dębowo-lipowo-klonowo-sosnowe, a w miejscach bagiennych olszowe i olszowo-jesionowe. Po ośmiu tysiącach lat leśnej ekspansji pojawił się na tej ziemi – wśród rozlewisk Narwi, Leśnej, Hwoźnej, Przewłoki i Narewki – człowiek. Musiał zmierzyć się z nieprzebytym lasem i zamieszkującym go zwierzem. Zaczął zakładać skromne osady, karczując wokół las na pola. Na jednej z najstarszych polan Puszczy Białowieskiej – „Berezowo”, niedawno archeolodzy odkryli ślady po dymarce sprzed 2000 lat.


Żywiła i chroniła


Można więc śmiało powiedzieć, że już wtedy Puszcza Białowieska żywiła, ubierała, chroniła i dawała zamieszkującym ją ludziom pewność przetrwania. Najlepszym tego dowodem jest fakt zorganizowania na jej obszarze wielkiego polowania w 1409 r. przez króla Władysława Jagiełłę, który ze swoim stryjecznym bratem – wielkim księciem Witoldem, przez ponad 7 dni gromadził zapasy mięsa i skór na wojnę z Krzyżakami. Łowiono wówczas również dzikie koniki – tarpany, by następnie ułożyć je dla lekkiej jazdy Litwinów.

Po III rozbiorze Polski Puszcza Białowieska znalazła się pod władaniem Rosji, ale carowie zbytnio nie troszczyli się o jej stan. Opisujący puszczę rosyjski autor Karcov chwalił w 1903 r. Polaków i polskich władców za to, że tak dobrze zachowali wiekowe lasy, a zwłaszcza za to, że tylko tu przetrwał w Europie w stanie dzikim żubr – faktyczny imperator tej ziemi. W czasach carskich znaczne obszary puszczy rozdano faworytom carskim i częściowo wycięto w pień. Była to między innymi kara za udział miejscowej ludności i służby leśnej w kolejnych powstaniach, zwłaszcza w Powstaniu Styczniowym. Była też puszcza w tym czasie traktowana jak otwarty magazyn drewna na potrzeby Rosji, szczególnie budowy jej floty morskiej. Tylko w krótkich okresach chroniono żubry, dopiero car Mikołaj II, miłośnik polowań, nadał puszczy niepisany status miejsca wystawnych polowań panujących ówczesnego świata.


Czas odbudowy


W swej długiej historii Puszcza Białowieska była wykorzystywana przez człowieka, wręcz eksploatowana. Wspominają o tym „Kroniki” Długosza, sporo miejsca poświęcił temu Mikołaj Hussowski w „Pieśni o żubrze” napisanej dla Papieża Leona X na zamówienie biskupa płockiego Erazma w 1523 roku. Największe jednak straty w lasach puszczy przyniosły okupacja niemiecka w okresie I wojny światowej oraz sowiecka w czasie II wojny światowej.

W okresie międzywojennym rząd polski, podejmując odbudowę państwa, zmuszony był sięgnąć po zasoby najwspanialszego polskiego lasu. Koncesję uzyskali Anglicy, którzy dokonali znacznych spustoszeń na obszarze około ośmiu tysięcy hektarów (osiemdziesięciu kilometrów kwadratowych). Jednak dzięki interwencji polskich leśników pracujących w nowo utworzonych w 1924 r. Lasach Państwowych i badaczy udało się doprowadzić do zerwania niekorzystnej umowy. Również z ich inicjatywy w 1921 r. powołano pierwszy w II Rzeczypospolitej zrąb przyszłego parku narodowego, rozpoczęto restytucję żubrów całkowicie wytępionych w czasie I wojny światowej.

Lasy Puszczy wymagały olbrzymiej pracy leśników i ich współpracowników. Słynąca z nieprzebytych leśnych uroczysk białowieska ziemia przeorana była potężnymi kilometrowymi zrębami, złomowiskami chorych drzew. Najmniej było w niej wiekowych dębów, lip, klonów, wiązów i jesionów. Mnóstwo zaś chorych, młodych świerczyn, zarośli grabowych oraz samosiewów brzozy i osiki. W tym trudnym czasie dyrektor Lasów Państwowych w Białowieży podjął się przywrócenia lasom puszczańskiego charakteru. Z jednej strony wdrożył porządkowanie lasów z drzew chorych, z drugiej – przygotował materiał do prowadzenia sztucznego odnowienia odziedziczonych po eksploatatorach zrębów młodym pokoleniem drzew. Zalecił przy tym bardzo nowoczesny sposób wykorzystywania samosiewów drzew leśnych – jeśli tylko rokowały one dobry rozwój lasu. Leśnicy podjęli się również, pod baczną opieką naukową Instytutu Badawczego Leśnictwa, hodowli sprowadzonych w 1929 r. żubrów oraz prowadzenia Parku Narodowego w Białowieży i kilku rezerwatów przyrody.

W tym też czasie puszcza stała się rządową rezydencją Polski, w której wielokrotnie przebywał prezydent RP oraz oficjalni goście naszego kraju. Rozwijał się też przemysł drzewny, a w lasach i przy przerobie drewna pracowały tysiące ludzi z całej Polski. W samej Białowieży żyło około 6 tysięcy osób. Rozwijała się Hajnówka.


Nie tylko żubry


Po II wojnie światowej administracja leśna ponownie rozpoczęła odbudowę zniszczonych przez Sowietów lasów oraz zajęła się dostarczaniem drewna potrzebnego do odbudowy wielu miast w Polsce, a zwłaszcza Warszawy. Jednak już w latach 50. szukano dróg jak najlepszego wykorzystania zasobów drzewnych i ochrony tego najwspanialszego lasu. Rozpoczął się długi proces inwentaryzowania zasobów przyrodniczych, wyznaczania obszarów wymagających ingerencji leśników w celu przywrócenia właściwego miejsca w leśnych ostępach dębom, klonom, lipom, wiązom, jesionom i sosnom. Jak przed wojną, tak i po niej puszcza dawała pracę tysiącom ludzi. Stopniowo rozwijały się równolegle turystyka, powstawały kwatery prywatne, hotele. Coraz więcej osób przyjeżdżało nie tylko obejrzeć żubra i muzeum Białowieskiego Parku Narodowego, lecz także powstające nowe szlaki turystyczne prowadzące przez tworzone rezerwaty przyrody.

Ponownie staraniem leśników, badaczy i miejscowej ludności zainicjowano dyskusję o roli puszczy w polskim leśnictwie i ochronie przyrody. Miejscowa społeczność zwróciła uwagę i położyła nacisk na konieczność rozwoju funkcji społecznych w tym regionie. W 1975 r. minister leśnictwa i przemysłu drzewnego nadał Puszczy Białowieskiej specjalny statut. Kładł on nacisk na funkcje ochronne i produkcyjne lasów tego obiektu przyrodniczego oraz potrzebę zachowania żubra oraz rozwoju turystyki – elementu funkcji społecznych. Dokument ten stanowił przełom w rozwoju leśnictwa oraz form ochrony puszczy.

W wyniku długich dyskusji oraz badań, zwłaszcza społecznych, w 1994 r. został powołany do życia Leśny Kompleks Promocyjny „Puszcza Białowieska”. Jako jednostka funkcjonalna, a nie administracyjna, służy on realizacji modelu zrównoważonej gospodarki leśnej, której zadaniem jest dynamiczne rozwijanie różnych funkcji. Najważniejsze z nich to: zachowanie i odtwarzanie wartości przyrodniczych puszczy (w tym ochrona przed chorobami lasu, takimi jak np. masowy pojaw kornika drukarza oraz przywracanie cennych gatunków drzew w ich dawne ostępy), rozwój lokalnych społeczności (m.in. poprzez udostępnienie terenów w celu rozwoju sektora turystycznego – nowe szlaki turystyczne, leśne ścieżki edukacyjne, Ośrodek Edukacji Leśnej „Jagiellońskie”, Park Edukacji Przyrodniczo-Leśnej z Herbarium, Edukacyjno-Turystyczna Kolejka Leśna, miejsca ogniskowe, biwakowe, parkingi itp.), konserwatorska ochrona przyrody poprzez utworzenie ponad 12 tysięcy hektarów rezerwatów przyrody (to jest o ok. 2 tys. więcej, niż obejmuje park narodowy) i kilkuset hektarów użytków ekologicznych. Na swoim terenie leśnicy objęli ochroną również setki hektarów lasów będących ostoją chronionych ptaków i roślin.

Wszystkie te działania znajdują uznanie miejscowej ludności, zwłaszcza że w swoich planach leśnicy uwzględniają potrzeby zapewnienia pracy setkom ludzi w lesie oraz kolejnym tysiącom w sektorze przetwórstwa drewna oraz usługach z tym związanych. Zapewniają również drewno na lokalne potrzeby, także budowlane i stolarskie, do wyrobu pamiątek, a nie tylko na opał. Zdaniem osób związanych z ochroną przyrody, tylko to ostatnie może być w puszczy wytwarzane i winno wystarczyć mieszkającym tu ludziom, o czym „trąbią” tzw. ekolodzy, mieniący się „jedynymi obrońcami puszczy”.


Chronić, ale nie kosztem człowieka


Propozycje leśników ściśle nawiązują do przyjętych na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro zasad zrównoważonego korzystania z zasobów przyrodniczych. Zasady te obligują użytkowników do ochrony różnorodności biologicznej, odnawiania użytkowanych terenów oraz zapewnienia rozwoju cywilizacyjnego lokalnych społeczności. Dzięki takiemu podejściu człowiek traktowany jest jako istota, która ma prawo do korzystania ze środowiska i jednocześnie jest zainteresowana jego ochroną. Taki właśnie model stworzyli i rozwijają leśnicy w Leśnym Kompleksie Promocyjnym „Puszcza Białowieska”. Wykorzystanie zasobów drzewnych ograniczone zostało do absolutnie zminimalizowanych potrzeb pielęgnowania drzewostanów oraz ochrony przed szkodnikami (owadami i grzybami, a także usuwania drzew połamanych i obalonych przez wichury i śnieżyce). Przyjęto przy tym zasadę ochrony drzew wiekowych oraz wyznaczono strefy lasów (od 10 do 20 proc. powierzchni poszczególnych fragmentów) pozostawianych bez ingerencji człowieka (jest to dodatkowa chroniona powierzchnia lasów poza rezerwatami). Powyższe przesłanki pozwoliły na określenie rocznego pozyskania drewna na poziomie do ok. 145 tys. metrów sześciennych, czyli poniżej połowy rocznego przyrostu drewna w lesie. Dzięki tej działalności lokalni przetwórcy drewna i związani z nimi usługodawcy mają zatrudnienie i zbyt na swoje przetwory. Miejscowa ludność dysponuje różnorakim drewnem na swoje bytowe i budowlane potrzeby. Robotnicy leśni mają bieżącą pracę przy odnawianiu i pielęgnacji lasu. W ten zrównoważony model wpisuje się rozwój wyznaczania terenów na potrzeby turystyki przyrodniczej i historycznej oraz edukacji (w tym leśnej – leśnictwo jest bowiem połączeniem wiedzy przyrodniczej i praktycznej, także z akcentowaniem ponad 200-letniej tradycji rozwoju) całego społeczeństwa. Dzięki temu coraz bardziej rozwija się agroturystyka, powstają liczne kwatery, coraz większe jest zapotrzebowanie na kwalifikowanych przewodników turystycznych oraz usługi transportowe (furmanki, bryczki, sanki, a także wierzchowce). Rozwinęła się sieć szlaków turystycznych, miejsc ogniskowych, biwaków w samej puszczy, jak i na jej obrzeżach. Wiele osób znalazło pracę w utworzonych i nowo wybudowanych hotelach. Należy przy tym pamiętać, iż zagospodarowana i chroniona puszcza jest fantastycznym laboratorium naukowym.

Stwierdzić wręcz można, że sposób zarządzania Puszczą Białowieską przez leśników uważany być może niemal za akademicki model badawczy. Pozwala on na prowadzenie badań nie tylko przyrodniczych, ale również społecznych, kulturoznawczych, historycznych oraz ekonomicznych w obszarach, które nazywamy społecznie i przyrodniczo wrażliwymi. Zarówno wyniki badań, jak i całego procesu budowania przyszłości społeczności lokalnej w tym miejscu będą mogły być przenoszone na inne obszary. Najważniejsze, że przyjęty tu system znajduje akceptację mieszkańców regionu. Widzą oni zarówno poszanowanie dla ich kultury, zwyczajów, zawodów, pomoc w szukaniu najdogodniejszych rozwiązań rozwojowych, jak też poszanowanie dla przyrody i dla ich dziedzictwa.


Bez poparcia społecznego


Odmiennie natomiast kształtują się propozycje idące w stronę poszerzenia konserwatorskiej ochrony przyrody, czyli powiększenia parku narodowego na obszar całej Puszczy Białowieskiej. Na jego terenie dominujące znaczenie będzie miała ochrona przyrody, której zostanie podporządkowana wszelka działalność człowieka. Według propozycji naukowców, około 70 proc. puszczy będzie wyłączone z użytkowania zasobów drzewnych, a na pozostałej części dopuszcza się jedynie pozyskanie drewna na cele opałowe (czyli produkowanego w wałkach o grubości do 24 cm oraz o długości 120 cm), i to w ilości nieprzekraczającej 30 tys. metrów sześciennych.

Autorzy nie raczą pamiętać, że równie atrakcyjne jest na tym terenie, poza przyrodą, zabytkowe budownictwo drewniane (domy i obiekty sakralne), które wymaga znacznych ilości drewna wielkowymiarowego. Trudno sobie więc wyobrazić, by ludzie mieszkający w lesie i zamierzający remontować drewniane domy, kaplice, kościoły czy cerkwie, wozili drewno z innych zakątków kraju. Trudno również wyobrazić sobie, że z chwilą powołania tak potężnego parku narodowego, nowo budowane domy mieszkalne we wsiach puszczańskich będą wznoszone z materiałów gorszych niż zdrowe, ekologiczne drewno. Taka zmiana technologii spowoduje również utratę walorów kulturowych – utratę korzeni.

Potężny park narodowy praktycznie zamieni się w administratora i wyłącznego decydenta w nawet drobnych sprawach bytowych kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców. Od woli dyrektora będzie zależała zgoda na przebudowę domu, postawienie garażu, remontu stodoły, nie mówiąc o możliwości rozwijania działalności agroturystycznej. To od woli zarządcy parku narodowego i opinii rady naukowej zależeć będzie, kto otrzyma zgodę na świadczenie usług przewodnickich, wozackich itp. Praktycznie społeczeństwo obywatelskie i samorządne będzie na tym obszarze fikcją. W konsekwencji nie poprawi to bytu miejscowej ludności, a wręcz doprowadzi do zachwiania delikatnej równowagi i kolejnej wielkiej fali emigracji, zwłaszcza osób młodych. Zmniejszenie zakresu prac leśnych wywoła zmniejszenie liczby miejsc pracy. Również niższe będą zarobki osób, którym przyjdzie pracować w parku narodowym. Powszechnie bowiem wiadomo, że zarobki w parkach narodowych są o połowę niższe niż w innych jednostkach gospodarczych regionu. Ta propozycja, jak też inne związane z powiększeniem Białowieskiego Parku Narodowego, nigdy nie spotkały się z pozytywnym odbiorem społecznym. W 1996 r. dokonano powiększenia BPN – z ok. 5 tys. do ok. 10 tys. ha. Deklarowano wówczas daleko idącą pomoc lokalnym samorządom. Niestety, niewiele z obietnic zrealizowano. Większość z obiecanych pieniędzy wydano na ekspertyzy, ulotki, wydawnictwa i badania. Raz oszukanych trudno po raz drugi skłonić do tego, by we wszystko bezgranicznie wierzyli.


Samorządy w roli petenta?


Wieloletnia dyskusja, przeradzająca się niekiedy w konflikt, na temat tego, jak należy chronić puszczę i nią gospodarować, doprowadziła dziś do wypracowania systemu akceptowanego przez lokalne społeczności, leśników, przedsiębiorców turystycznych oraz miejscowego przemysłu drzewnego. System ten zapewnia również konserwatorską ochronę przyrody na ponad 35 proc. polskiej części Puszczy Białowieskiej, której koszty są pokrywane przez samofinansujące się Lasy Państwowe. Park narodowy finansowany jest niemal wyłącznie z budżetu państwa, czyli pieniędzy podatników. Już choćby ten wzgląd uzasadnia utrzymanie obecnego statusu, który zapewnia ochronę przyrody i gospodarowanie częścią jej zasobów bez obciążania podatników.

Lokalne samorządy są przeciwne proponowanemu nowemu rozwiązaniu – polegającemu na nadaniu całej puszczy statusu Parku Narodowego – nie tylko z powodu daleko idących ograniczeń rozwojowych. Tak powiększony park wyznacza dla nich wyłącznie rolę petenta wobec potężnego i wszechwładnego dyrektora parku narodowego na terenie gmin Białowieża (100 proc. powierzchni w BPN), Narewka i Hajnówka (po ok. 40 proc. powierzchni w BPN), przy jednoczesnym obniżeniu dochodów gmin oraz zmonopolizowaniu niemal wszelkiej działalności na terenie puszczy, zwłaszcza poprzez system płatnych licencji – tak jak to obowiązuje już dzisiaj w Białowieskim Parku Narodowym. To dyrektor parku, a nie wybrane demokratycznie samorządy, będzie decydował o wszelkich zamierzeniach inwestycyjnych i tylko jego opinia będzie decydująca przy wydawaniu zezwoleń. Natomiast aktualna sytuacja zapewnia lokalnym samorządom rolę równorzędnego partnera wobec zarówno Lasów Państwowych, jak i obecnego Białowieskiego Parku Narodowego.


Puszcza jest dla ludzi


Koronnym argumentem tzw. ekologów na rzecz wyrugowania leśników i Lasów Państwowych z Puszczy Białowieskiej jest insynuowana nadmierna eksploatacja i wycinka drzew. W swoich wystąpieniach epatują liczbami, które bez porównania z danymi bazowymi nikomu niczego nie wyjaśniają – a osobom niezorientowanym wydają się porażające. A jaka jest rzeczywistość?

Zgodnie z obowiązującym modelem gospodarki leśnej w puszczy leśnicy chronią wszystkie wiekowe drzewa, które przekroczyły 100 lat. Dokonują bieżącej analizy potrzeb hodowlanych i ochronnych lasu oraz ilości drewna, która przyrasta co roku na każdym hektarze lasu, by oszacować, jaka wielkość może być bezpiecznie wycięta dla stanu lasu – przyjęto, że nie może ona przekraczać 50 proc. rocznego przyrostu. Ponieważ stan zdrowotny oraz kwestie hodowlane są wiodące, stąd dopuszczono wycinanie wiekowych świerków zaatakowanych przez kornika drukarza oraz wycinanie drzew, które w ściśle określonych warunkach uniemożliwiają rozwój młodego pokolenia lasu. Dzięki tym regułom ilość wycinanego drewna w puszczy nie przekracza przeciętnie rocznie 125 tys. m sześc. – przy dopuszczonej zarządzeniem ministra środowiska wielkości 145 tysięcy. Śmiało więc można stwierdzić, że leśnicy puszczańscy nie prowadzą eksploatatorskiej gospodarki leśnej, a wręcz przeciwnie – przyczyniają się do przywracania jej bogactwa gatunkowego poprzez zwiększanie różnorodności składu gatunkowego dawnych litych sośnin i świerczyn, powstałych po niszczącej eksploatacji przez zaborców i okupantów. Przy tym dziele mają pracę ludzie związani z tą ziemią od stuleci, którzy z dziada pradziada zajmowali się bartnictwem, strażowaniem, opieką nad zwierzem, wyrobem węgla drzewnego itp. Od wieków byli też przewodnikami królów i wszystkich przybywających do puszczy, by poznawać jej walory. Tradycje te muszą być kontynuowane, i to nie tylko jako ciekawostka muzealna schowana w zakamarkach parku narodowego – zamkniętego dla ludzi. Puszcza musi być otwarta, rozważnie zagospodarowana, by – jak pisał w 1523 r. Mikołaj Hussowski – nie spotkał jej los przedstawiony w „Pieśni o żubrze”:

Polować może każdy, prawo służy wszystkim.

Jest wolność, bo zwierzyny w bród.

I owszem ginie ptactwo, wymiera zwierzyna,

Jeśliby je troskliwy zbyt oszczędzał chów.

Widziałem w wielkich stawach marniejące ryby,

Gdy łowić je zabraniał właściciel tych wód.

W zamkniętych też ogrodach

wyschnie rzadki owoc,

Zasiewy często niszczy nazbyt

chciwy łan.

Z podziwem patrzeliśmy na to

w naszym kraju.

Czy wolę swą w tym wszystkim

objawia sam Bóg,

Czy rośnie to i ginie dzięki czarnym sztukom,

Częstokroć to pytanie rozstrzyga nasz duch.


Postscriptum:


Propozycję zmiany zasad zarządzania Puszczą Białowieską pod hasłem opracowania Projektu Ustawy Regulującej Status Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Puszczy Białowieskiej przygotował specjalny zespół przy prezydencie Lechu Kaczyńskim. W jego skład weszli przedstawiciele różnych placówek naukowych, organizacji pozarządowych, jeden zawodowo czynny leśnik, a samorządy reprezentował były wicemarszałek województwa podlaskiego, który notabene niczego z samorządami gminnymi nie konsultował. Owocem prac Zespołu Prezydenta RP do Opracowania Projektu Ustawy Regulującej Status Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Puszczy Białowieskiej jest pakiet projektów trzech ustaw z załącznikami:

* O utworzeniu Parku Narodowego Puszczy Białowieskiej,

* O ustanowieniu „Programu zrównoważonego rozwoju regionu Parku Narodowego Puszczy Białowieskiej w latach 2008-2013”,

* O zmianie ustawy o ochronie przyrody i innych ustaw.

Niestety, projekty te nie trafiły oficjalnie do konsultacji miejscowych samorządów. Ich tekst można jednak znaleźć, wraz z załącznikami oraz uzasadnieniami, na stronie internetowej Stowarzyszenia Samorządów Polskich Współdziałających z Parkami Narodowymi – http://www.stowarzyszenie-samorzadow.pl/akt/34.php.

Agnieszka Karol
drukuj