Znalazł się paragraf na pielgrzyma
Są zadziwiające – tak zarzuty wobec pana Andrzeja K. z Katowic ocenia jego
pełnomocnik mecenas Zbigniew Cichoń. Sprawa dotyczy zajścia z udziałem ekipy
Polsatu News podczas XIX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.
– Panu Andrzejowi K. został postawiony zarzut zniszczenia mienia oraz
uniemożliwienia zrealizowania programu prasowego – poinformował "Nasz Dziennik"
prokurator Romuald Basiński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w
Częstochowie.
– Zadziwiająca jest kwalifikacja prawna przyjęta przez prokuraturę – stwierdza
mecenas Cichoń. Chodzi o zarzut zniszczenia mienia, który zakwalifikowano jako
przestępstwo karne, a nie jako wykroczenie. To efekt dostarczenia przez Polsat
kosztorysu oceniającego uszkodzenia na 1 tys. złotych. Natomiast pielgrzym
relacjonuje, że zaraz po zdarzeniu sami członkowie ekipy Polsatu News
przyznawali, że jest to warte co najwyżej 100 złotych. W przypadku gdy kwota
uszkodzenia nie przekracza 250 zł, traktuje się to jako wykroczenie. – Policja
im wyceny sprzętu nie robiła, oni sami sobie wycenili sprzęt. Przy mnie
powiedzieli, że 100 zł kosztuje ta osłonka – podkreśla pan Andrzej.
Zaskakuje też zarzut o przeszkadzanie w czynnościach prasowych. Opiera się on na
art. 43 prawa prasowego, który mówi, że "kto używa przemocy lub groźby
bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania
opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji
prasowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".
Pan Andrzej podkreśla jednak, że ta ekipa w ogóle nie była akredytowana do
obsługi XIX Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę, a on sam jedynie
odsuwał mikrofon, broniąc się przed natręctwem i kopniakami dziennikarzy Polsatu
News. Potwierdzają to świadkowie, m.in. pan Józef K. z Warszawy. Cichoń
zapowiada przedstawienie tych świadków podczas śledztwa. Na razie pan Andrzej
odmówił złożenia wyjaśnień. – Pan Andrzej odmówił składania jakichkolwiek
wyjaśnień, ponieważ na wezwaniu do prokuratury na przesłuchanie nie było nawet
informacji, z jakiego artykułu ma być podejrzany, i dopiero ten zarzut mu
przedstawiono – podkreślił Cichoń. – Domagamy się doręczenia postanowienia o
postawieniu zarzutów – dodał mecenas.
Zenon Baranowski
