Zespół obrony przed Krajową Radą
Parlamentarny Zespół ds. Obrony Wolności Słowa – to odpowiedź
parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości na pominięcie przez KRRiT Telewizji
Trwam przy przyznawaniu koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe.
Parlamentarzyści są oburzeni szeregiem poczynań Jana Dworaka, szefa Krajowej
Rady Radiofonii i Telewizji. Jak mówią, nie może być zgody na uznaniowość w
podejmowaniu decyzji przez tę instytucję, czego ofiarą padła m.in. katolicka
Telewizja Trwam. Dlatego wczoraj ukonstytuował się Parlamentarny Zespół ds.
Obrony Wolności Słowa. W skład jego prezydium weszli: Tomasz Kaczmarek
(przewodniczący), Iwona Arent, Jan Dziedziczak, Grzegorz Bierecki
(wiceprzewodniczący) oraz Adam Kwiatkowski (sekretarz).
– W ostatnim okresie przez Polskę przetacza się fala demonstracji w obronie
wolności słowa. Obywatele organizują się, by bronić swoich praw dostępu do
informacji. Bronią mediów i niezależnych dziennikarzy, którzy są ostatnim
bastionem niezależnej debaty publicznej w Polsce – wyjaśniał Kaczmarek powody
podjęcia nowej inicjatywy. Zadaniem zespołu będzie wsparcie obywatelskich
inicjatyw w obronie swobody wypowiedzi. – Będziemy bronić niezależnych
dziennikarzy, którzy zostali wyrzuceni z mediów publicznych i którym odmawia się
wygłaszania tam swoich opinii – mówił. – Poprzemy również media lokalne, które
niejednokrotnie są kneblowane przez tamtejsze władze i układy. Ale przede
wszystkim wesprzemy walkę Telewizji Trwam, jaką toczy, aby móc nadawać poprzez
multipleks – zadeklarował Kaczmarek. Na kolejne spotkania zespołu zapraszani
będą przedstawiciele niezależnych mediów, aby przedstawić cele i idee
obywatelskich ruchów, które walczą nie tylko o wolność słowa.
Solidarna Polska na zapobieganie samowoli Krajowej Rady ma jeszcze inny
pomysł. Proponuje nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Zdaniem senatora
Kazimierza Jaworskiego, dotychczasowa ustawa, uchwalona w 1992 r., nie odpowiada
współczesnemu zapotrzebowaniu. Podobnie jak projekty zmian, które zgłaszano do
tej pory. – Zapisy w tej ustawie oraz rozporządzenie do niej z 2007 r.
spowodowały duży nieład koncesyjny w mediach, czego skutki odczuwamy do dzisiaj.
Miliony ludzi rozżalonych, nadawcy, którzy nie otrzymali koncesji na nadawanie
naziemne cyfrowe, decydenci, którzy powinni przestrzegać prawa – wszystko to
oznacza, że trzeba pochylić się nad tym problemem i zmienić chociaż niektóre
zapisy tej ustawy – powiedział Jaworski.
Solidarna Polska ma zastrzeżenia w szczególności do art. 36 ust. 1 ustawy o
radiofonii i telewizji, gdzie podaje się warunki stawiane podmiotom ubiegającym
się o koncesje. Proponowana przez klub zmiana tego zapisu postuluje nowe
kryteria ich przydzielenia – m.in. zobowiązanie wnioskodawców do nadawania jak
największej liczby audycji wytworzonych pierwotnie w języku polskim oraz jak
najmniejszej liczby reklam. Według Jaworskiego, taka korekta jest konieczna,
ponieważ dotychczasowe uregulowania dotyczące postępowania koncesyjnego polegają
w praktyce na uznaniowości. – Solidarna Polska chce faktycznie, w sposób
skuteczny deregulować, stwarzać prawo ostre, przejrzyste i niebędące obciążeniem
dla obywateli – przekonywał senator.
Parlamentarzyści SP wczoraj złożyli w Sejmie projekt nowelizacji. – Liczymy
na wsparcie wszystkich klubów parlamentarnych w tej naszej inicjatywie, ażeby
zakończyć spór, który bardzo ciąży Ojczyźnie – stwierdził Kazimierz Jaworski.
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" senator zaznacza, że proponowane w
nowelizacji kryteria przyznawania koncesji, takie jak liczba reklam i audycji
polskich, są zgodne z dotychczasową ustawą. I gdyby rzeczywiście funkcjonowały,
Telewizja Trwam otrzymałaby koncesję bez problemu. – Istotna jest nie
uznaniowość, ale kwalifikowalność – podkreśla senator. Jak dodaje, propozycja
nowelizacji "obliguje KRRiT do udzielenia koncesji wnioskodawcy, który
zobowiązuje się do nadawania jak największej ilości audycji wytworzonych
pierwotnie w języku polskim, co już zostało zawarte w ustawie z 1992 r.".
Jacek Dytkowski
