Zejdziemy poniżej 100 metrów z badaniem
Z kpt. Wiesławem Jedynakiem, pilotem cywilnym, członkiem Państwowej
Komisji Badania Wypadków Lotniczych badającej okoliczności katastrofy rządowego
Tu-154M pod Smoleńskiem, rozmawia Marcin Austyn
Powiedział Pan, że "są rzeczy, które wymagają wyjaśnienia, ale głównie chodzi
bardziej o mechanikę lotu, czyli zaobserwowanie, czy ten model, który jest
zarejestrowany, ten proces lotu zarejestrowany na rejestratorze potwierdza lot
faktyczny". Są jakieś wątpliwości, co zapisało się na rejestratorze pokładowym?
– Nie. Chodzi tu o metodę badawczą polegającą na tym, że niektóre rzeczy
rejestrowane przez czarną skrzynkę trzeba później potwierdzić. Nie mamy jednak
jakichś wątpliwości co do samej zawartości rejestratora.
Te potwierdzenia dotyczą tylko kwestii związanych z autopilotem?
– Problem jest bardzo szeroki i trudno w tej chwili o nim mówić, ale wszystkie
te elementy również będą badane.
Skąd wynikają wątpliwości dotyczące działania autopilota? Konieczny jest
eksperyment, by sprawdzić jego działanie?
– Tu nie chodzi o wątpliwości, ale – tak jak wspomniałem – o potwierdzenie, czy
rzeczy zapisane w instrukcji są równoznaczne z tym, co się zdarzy w kabinie
podczas prawdziwego lotu. Te czynności wykonujemy poniekąd dla spokoju badacza,
a nie dla udowodnienia, że coś jest źle opisane w instrukcji. Aby mieć podstawę
do tego, by wiarygodnie stwierdzić, że coś jest możliwe do wykonania, trzeba to
sprawdzić na samolocie, a nie opierać się tylko na teoretycznych rozważaniach.
Na czwartkowej konferencji prasowej rosyjscy eksperci uznali, że z punktu
widzenia kontrolerów lotu nieważne jest to, co działo się poniżej 100 metrów, bo
odpowiedzialność i tak leży po stronie dowódcy statku powietrznego.
– A nas bardzo interesuje to, co się działo poniżej tej wysokości, bo stanowi to
kontynuację procesu badawczego. Nie można stwierdzić, że wszystko, co do 100 m,
jest ważne, a poniżej nie.
Dlaczego w raporcie MAK, jak też w polskich uwagach do niego nie ma szerszych
informacji dotyczących tego ostatniego etapu lotu?
– Jeżeli coś nie było opisane w raporcie MAK, to polskie uwagi nie mogły się do
tego odnosić. Mogliśmy tylko wskazywać, że pewne elementy nie zostały poruszone.
Same uwagi odnosiły się jednak do treści raportu. Mogę zapewnić, że te sprawy
będą bardzo dokładnie omówione w naszym raporcie.
Poznamy szczegóły techniczne lotu czy będzie to dokument na sporym poziomie
ogólnikowości?
– Jest to pytanie do osób, które będą decydowały o tym, jaki fragment naszego
raportu zostanie opublikowany. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.
Dziękuję za rozmowę.
