Zbrojeniówka choruje na brak zamówień
Zbrojeniówkę czeka poważna restrukturyzacja. W ocenie opozycji, jedną z
największych słabości w zakresie przekształceń tego sektora jest brak integracji
systemu zarządzania sferą gospodarczego zaplecza bezpieczeństwa narodowego, co
jest ewidentnym zaniedbaniem rządu.
Prywatyzacja przemysłu zbrojeniowego była tematem ostatniego posiedzenia
sejmowej Komisji Skarbu Państwa. Zdaniem Tadeusza Aziewicza (PO),
przewodniczącego komisji, kondycja ekonomiczna sektora zbrojeniowego w Polsce
należącego do budżetu państwa, który w czasie kryzysu nie do końca zapewnia
możliwości finansowania armii na odpowiednim poziomie, jest bez wątpienia
trudna. – Wiele przedsiębiorstw wymaga trudnych przekształceń, a co za tym idzie
– niepopularnych decyzji – uważa poseł Aziewicz. Jednym z problemów w procesie
przekształceń jest m.in. dziedzictwo poprzedniego systemu. Nie jest przecież
żadną tajemnicą, że polska oferta opiera się na postsowieckiej, unowocześnionej,
często też spolonizowanej produkcji na licencjach z lat 70. i 80., które
przeżyły się z końcem lat 90. ubiegłego stulecia. To sprawia, że wiele firm ma
kłopot z dostosowaniem produkcji do oczekiwań współczesnego rynku, a to z kolei
wymaga szybkich zmian i dopasowania do produkcji nowych generacji uzbrojenia. –
Podejmując pewne decyzje, musimy brać pod uwagę nie tylko względy gospodarcze,
ale także interes państwa rozumiany w kategoriach znacznie szerszych – twierdzi
poseł PO. Odnosząc się do kwestii zmniejszających się zamówień z kraju i
zagranicy, Tadeusz Aziewicz uważa, że tendencję tę można odwrócić poprzez
restrukturyzację sektora zbrojeniowego. – Państwa polskiego na to nie stać i na
pewno nie byłoby to efektywne, gdybyśmy zwiększali wydatki, utrzymując produkcję
tam, gdzie nie zapewnia ona światowych standardów. Dlatego musimy dopasowywać
się do światowego rynku. Nasza armia musi mieć uzbrojenie na poziomie światowym,
a nasze firmy powinny sprzedawać swoje wyroby na cały świat. W ocenie
przewodniczącego sejmowej Komisji Skarbu Państwa, kłopotem są także problemy
budżetowe, co nie pozostaje bez wpływu na sektor zbrojeniowy.
Ryba psuje się od głowy
Kondycja zbrojeniówki jest wypadkową kondycji całego Ministerstwa Obrony
Narodowej i, podobnie jak cały ten resort, zasadniczo jest zła. W ocenie
opozycji, jedną z największych słabości w zakresie przekształceń polskiej
zbrojeniówki jest brak integracji systemu zarządzania sferą gospodarczego
zaplecza bezpieczeństwa narodowego, co jest ewidentną wpadką tego rządu. Ponadto
nie został wykonany plan budżetu przekazania środków na obronę narodową, stąd
wynikają ogromne kłopoty branży zbrojeniowej. – Przede wszystkim brakuje
zamówień. Owszem, od czasu do czasu pojawiają się one w niektórych
przedsiębiorstwach, co powoduje, że któreś łapie głębszy oddech. Przykładem może
być konsolidacja Bumaru w dużą grupę skupiającą przedsiębiorstwa przemysłu
amunicyjnego, pancerno-samochodowego, radiolokacyjno-elektronicznego itp., co
być może będzie sprzyjało pozyskaniu nowych zamówień. Z drugiej jednak strony
nie ma pewności, że operacje finansowe zabezpieczane np. udziałami naszych
przedsiębiorstw zbrojeniowych nie zakończą się np. wrogim przejęciem polskiej
zbrojeniówki, i to jest bardzo niepokojące – uważa poseł Marek Suski (PiS). W
obecnej sytuacji polskiej zbrojeniówce brakuje też nowoczesnych technologii, o
które nie zabiega ani polski rząd, ani związane z nim instytucje. Największą
słabością przekształceń w polskiej zbrojeniówce jest ciągły bezwład, bałagan i
brak spójnej koncepcji rozwoju. W ocenie Suskiego, z uwagi na bezpieczeństwo
państwa konieczna jest wstrzemięźliwość w wypowiadaniu konkretów, ale są
elementy produkcji wojskowej, które jeżeli nie zostaną naprawione, to nie wróżą
dobrze na przyszłość. – Być może w teorii 48 godzin bronienia się, zanim
nadejdzie hipotetyczna pomoc, to czas, w którym bylibyśmy w stanie bronić się,
ale jeżeli pomoc nie nadejdzie, to potem może być z nami źle – dywaguje poseł
Suski. Jego zdaniem, polski rząd może obronić polską zbrojeniówkę przed
całkowitą zapaścią; powstaje tylko pytanie, czy rzeczywiście tego chce. – Od
początku obecnej kadencji Sejmu i rządu pod kierownictwem Donalda Tuska
obserwujemy raczej zbijanie polskiej obronności i osłabianie tego ważnego
obszaru. Całkowitą klęską okazała się operacja pod nazwą "profesjonalizacja
armii", która w efekcie bardzo nadwątliła nasze możliwości. Również podejście
ministra Klicha do działalności naszego wojska jest przykładem raczej braku
kompetencji, albo może złej woli, co w jednym i drugim przypadku jest karygodne
– uważa poseł Suski.
Plagi egipskie
Parlamentarzysta PiS podkreśla, że chcąc dobrze kierować tak ważną dziedziną jak
obronność państwa, oprócz kompetencji ważna jest także umiejętność wyciągania
wniosków z przeszłości. Jako przykład podaje katastrofę samolotu CASA, z której
nie wyciągnięto żadnych wniosków. – Katastrofa CASY nie pociągnęła za sobą
żadnych uregulowań prawnych, które na przyszłość mogłyby zapobiegać podobnym
zdarzeniom. W efekcie mieliśmy następną katastrofę pod Smoleńskiem o jeszcze
bardziej tragicznych skutkach. Można powiedzieć, że minister Klich jest jednym z
najgorszych ministrów w historii III Rzeczypospolitej. Za jego kadencji,
podobnie jak za kadencji tego rządu, na Polskę spadają nieszczęścia niczym plagi
na Egipt – komentuje Suski. Brak jasnej i zdecydowanej polityki polskiego rządu
w zakresie obronności państwa uderzy z jeszcze większą siłą w polski przemysł
zbrojeniowy i jego badawczo-rozwojowe zaplecze. A to z kolei prosta droga do
osłabienia państwa oraz do daleko idących redukcji mocy produkcyjnych i
likwidacji wielu miejsc pracy.
Mariusz Kamieniecki
