Zamykacie, to płaćcie

Koncerny energetyczne zaskarżyły rząd Angeli Merkel o odszkodowanie
za decyzje dotyczące wyłączenia siedmiu najstarszych elektrowni atomowych.
Koncern Vattenfall jako firma zagraniczna złożył pozew w sądzie amerykańskim,
natomiast koncerny niemieckie, takie jak E.ON i RWE, pozwały rząd przed
Federalny Trybunał Konstytucyjny.

Rząd Angeli Merkel za zgodą parlamentu wprowadził ustawy o rezygnacji
niemieckiej gospodarki z energii atomowej, która będzie się odbywała etapami, aż
do wyłączenia ostatniej siłowni w latach 2021-2022. W 2020 roku 35 proc.
niemieckiej energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Od razu wyłączono
siedem najstarszych niemieckich elektrowni atomowych, a reszta z pracujących
jeszcze siłowni ma być stopniowo wyłączana od 2015 do 2022 roku. Szefowie
koncernów energetycznych uznali, że decyzja o zamykaniu elektrowni została
podjęta sprzecznie z obowiązującym w Niemczech prawem, i wystąpili przeciwko
rządowi na drogę sądową. Szwedzki Vattenfall wybrał drogę dochodzenia
odszkodowań w sądach amerykańskich, natomiast pozostali giganci na niemieckim
rynku – RWE i E.ON – zaskarżyli decyzje rządowe w tej materii do FTK w
Karlsruhe. Vattenfall domaga się od niemieckiego rządu miliardowego
odszkodowania za straty spowodowane błyskawiczną decyzją o całkowitym odejściu
od energii jądrowej. Koncern dowodzi, że zainwestował w tę branżę ponad 700
milionów euro, które ze względu na polityczne decyzje rządu Angeli Merkel
zostały stracone. Zdaniem dziennika ekonomicznego "Handelsblatt", Vattenfall ma
bardzo duże szanse na wysokie odszkodowanie, bowiem jako firma zagraniczna
będzie się powoływać na Traktat Karty Energetycznej (ECT), który m.in. chroni
inwestycje.
Opozycja od początku dawała wyraz tego, że podejrzewa rząd o potajemne działania
polegające na cichym i potajemnym porozumieniu z koncernami energetycznymi.
Zmowa miałaby polegać na tym, że przedsiębiorstwa zgodzą się na zamykanie
elektrowni atomowych za późniejsze wysokie odszkodowania. Kanclerz Angela Merkel
temu zaprzecza, twierdząc, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Teraz
problem rozstrzygną prawnicy, którzy podkreślają, że roszczenia odszkodowawcze
mogą być bardzo wysokie i wynieść wiele miliardów euro.
Eksperci wyliczyli, że może to być co najmniej 4,5 mld euro, a ponadto
ostrzegają, że krajowi może grozić niedobór energii. Ale niemieckiego rządu to
nie martwi, bo zabezpieczeniem potrzeb energetycznych Berlina ma być Gazociąg
Północny dostarczający gaz z Rosji.

 

3Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj