Zamach na polską kulturę

Rząd Donalda Tuska forsuje nowelizację ustawy o organizowaniu i
prowadzeniu działalności kulturalnej, która dyskryminuje zawód artysty i
ogranicza jego prawa. Jeśli zostanie wprowadzona, to pogorszy warunki pracy oraz
życia twórców, a w konsekwencji może mieć zgubne skutki dla polskiej kultury
wysokiej, która i tak jest w poważnych tarapatach.

Największe kontrowersje i protesty wywołuje przepis, w myśl którego artyści będą
mogli być zatrudniani na podstawie umów sezonowych jedynie na okres od 1 roku do
5 lat. Angaż na czas nieokreślony byłby możliwy dopiero po piętnastu latach
pracy. Oprócz tego artyści nie będą mogli pracować poza swoim macierzystym
miejscem zatrudnienia. Obawy budzi też planowane okresowe zwiększenie czasu
pracy do 12 godzin w ciągu doby. Chociaż projektowane przez Ministerstwo Kultury
i Dziedzictwa Narodowego zmiany dotyczyć będą całego środowiska, szczególnie
mocno w walkę o swoje prawa zaangażowali się muzycy zawodowych chórów i
orkiestr.

Niepewność jutra
Ministerstwo kultury swój pomysł uzasadnia racjonalizacją zatrudnienia i stałą
weryfikacją umiejętności artystów i wykonawców. – To wybieg – tak argumentację
resortu ocenia jeden z przedstawicieli muzyków orkiestrowych zrzeszonych w Forum
Muzyków Orkiestrowych. Jego zdaniem, zawód artysty muzyka, jak rzadko który,
podlega stałej weryfikacji, począwszy od okresu związanego z kształceniem,
poprzez próby z dyrygentami, aż wreszcie po sam koncert, gdzie twórca jest
oceniany przez krytyków muzycznych. Według osoby śpiewającej w jednym z polskich
chórów zawodowych, wprowadzenie takich warunków zatrudnienia będzie początkiem
końca zespołów zawodowych. – Sprowadzi nas to do roli niewolników. Ale tu chodzi
nie tylko o nasze warunki pracy. Traktujemy to jako skomasowany atak na polską
kulturę – oburza się chórzystka.
– Brzmienie niektórych przepisów projektu ustawy rodzi przypuszczenia, że w
ogóle nie była ona konsultowana z przedstawicielami muzyków zawodowych, a jej
autorzy wykazali kompletny brak zrozumieniu istoty teatru – uważa Adam Czopek,
krytyk i publicysta muzyczny. Krótkie terminy zatrudnienia nie sprawdzają się w
przypadku artystów zespołowych, a więc chórzystów, muzyków orkiestrowych,
tancerzy baletowych czy chórów operowych i filharmonicznych. To truizm, że
poziomu chóru nie wykuwa się w ciągu jednego sezonu. Klasę czy prestiż zespołu
buduje się bowiem latami na zasadzie stałości składu. – Jeśli ktoś nie jest
pewien angażu, tzn. czy za rok będzie w dalszym ciągu pracował w tym samym
zespole, to do końca nie będzie się z nim identyfikował – mówi Adam Czopek. To
poczucie bezpieczeństwa wynikające ze stabilnych warunków zatrudnienia w dużej
mierze daje artystom szansę na wykazanie się i pokazanie swojego artyzmu.

Wędrówka z miasta do miasta
Nie da się również nie zauważyć, że nowe warunki zatrudnienia bardzo
niekorzystnie odbiją się na życiu prywatnym artystów. Bez umów stałych żaden
bank nie udzieli im kredytu, np. na mieszkanie. Oczywistą rzeczą jest również
to, że niepewność jutra może powstrzymywać młodych artystów przed podjęciem
poważnych decyzji życiowych, np. związanych z założeniem rodziny, a na pewno je
utrudni. Skomplikuje to życie szczególnie tym osobom, które mają już rodziny, a
mieszkają w mniejszych miastach, gdzie zazwyczaj funkcjonuje jedna instytucja
muzyczna. Dla artysty mieszkającego w takim mieście zmiana pracy będzie
pociągała za sobą konieczność zmiany miejsca zamieszkania. – Może to mieć
niebagatelne skutki, bo w konsekwencji może prowadzić do rozbijania rodzin –
przewiduje przedstawiciel muzyków orkiestrowych.
Dodatkowo w myśl nowych przepisów artyści nie będą mogli pracować w innych
miejscach niż macierzyste. Nie jest tajemnicą, że przede wszystkim muzycy
orkiestrowi mają bardzo niskie zarobki. Dlatego ograniczenie im możliwości
zwiększenia dochodów poprzez granie w innych miejscach odbierają jako
ograniczenie ich wolności. – To ingerowanie w nasze życie prywatne. Dlaczego
ktoś ma nam mówić, co mamy robić w wolnym czasie? – pyta jeden z muzyków
orkiestrowych.

Jak jest na Zachodzie
Artyści mają żal do autorów ustawy, że proponuje się im coś, czego nie
akceptują, a jednocześnie wmawia się, że te rozwiązania są dla nich korzystne.
Twórcy dla kontrastu podają warunki pracy swoich kolegów po fachu na zachodzie
Europy. – Przede wszystkim muzycy mają wypracowane tzw. ponadzakładowe układy
zbiorowe. Coś, co w Polsce istniało, a czego w tej chwili nie ma. Te
kilkudziesięciostronicowe dokumenty regulują każdą sytuację, która muzykowi może
się przytrafić w miejscu pracy. U nas takich układów zbiorowych nie ma –
wyjaśnia przedstawiciel forum. – Przeglądałem układ zbiorowy muzyków
niemieckich, jak również układ zbiorowy muzyków Opery Paryskiej. Standardem jest
pewien krótki okres próbny, który trwa jednak nie dłużej niż trzy lata, a potem,
jeśli artysta się sprawdza w zespole, zawierana jest z nim umowa na czas
nieokreślony – dodaje. Rozgoryczeni artyści nie wiedzą, z jakich przyczyn mają
być traktowani dużo gorzej niż ich koledzy z orkiestr francuskich, niemieckich
czy innych europejskich.

Czy wszystko już przesądzone?
Na posiedzeniu 21 grudnia ubiegłego roku rząd przyjął projekt ustawy. Artyści
twierdzą, że wszelkie możliwości dialogu z rządzącymi zostały wyczerpane.
Dlatego postanowili połączyć siły, tak aby ich głos był jak najbardziej
słyszalny – powstało Forum Polskich Muzyków Orkiestrowych, zrzeszające
reprezentantów 25 orkiestr i chórów z całej Polski. Jak na razie odzew na apele
i protesty środowiska jest niewielki. – Podczas rozmów z politykami partii
rządzącej ciągle słyszymy, że szkoda naszego czasu, sprawa jest już zamknięta, a
ustawa wprowadzana dla naszego dobra – irytują się członkowie forum.
– Jesteśmy zdeterminowani i zjednoczeni wokół wspólnej sprawy nie tylko jako
muzycy, ale jako całe środowisko artystyczne w Polsce – deklaruje
przedstawicielka chóru zawodowego. I dodaje: – Mam nadzieję, że z naszej
jedności zrodzi się siła, z którą rząd będzie się musiał liczyć.

W pogoni za etatem
Jeśli przyjęta przez Radę Ministrów ustawa wejdzie w życie, to artyści zaczną
uganiać się za kolejnymi etatami ze strachu, że ich umowa nie zostanie
przedłużona. To niewątpliwie będzie miało niekorzystny wpływ na jakość tworzonej
przez nich sztuki. Może to również spowodować masowe wyjazdy muzyków za granicę.
Już teraz większość polskich artystów z tzw. pierwszej ligi pracuje poza Polską,
ale dotyczy to solistów, którzy zagraniczne występy traktują jako formę rozwoju,
a nie całych zespołów muzycznych – chórów czy orkiestr zawodowych. Jeżeli
artysta znajdzie stabilne zatrudnienie za granicą, to przy dzisiejszym stylu
życia i przy dzisiejszej otwartości granic wielu będzie wyjeżdżać. W przyszłości
może to również zagrozić szkolnictwu muzycznemu. – Wykształcenie muzyka jest
drogie. Zazwyczaj są to zajęcia indywidualne z profesorem. Nie będzie sensu, w
ogóle nie będzie zasadności kształcenia młodych ludzi, bo nikt na takie warunki
pracy po prostu się nie zgodzi – konkluduje chórzystka z Forum Muzyków
Orkiestrowych.

 

Bogusław Rąpała

drukuj