Zakochany w Bogu, zapatrzony w człowieka

Santo subito


Z ks. bp. Józefem Wysockim, biskupem pomocniczym diecezji elbląskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki



Ojciec Święty wielokrotnie zachęcał do modlitwy w intencji ochrony życia i rodziny. Ksiądz Biskup prowadzi wspólnotę małżeństw, rodzin, młodzieży. Jaka idea przyświecała powołaniu tej wspólnoty i jakie są jej zadania?


– Od pierwszych lat mojej posługi kapłańskiej Pan Bóg związał mnie z młodzieżą i małżeństwami. W poszukiwaniu odpowiedniej metody i formy pracy duszpasterskiej trafiłem do Ruchu Światło-Życie i bezpośredni kontakt ze Sługą Bożym ks. Franciszkiem Blachnickim poczytuję sobie za wielką łaskę, która stała się moim udziałem i która mnie porwała. W Krościenku na Kopiej Górce i w kościele Dobrego Pasterza w czasie wakacji prawie w każdej wiosce na Podkarpaciu we wspólnotach oazowych powiało duchem Soboru Watykańskiego II. To była rzeczywiście prawdziwa „wiosna Kościoła”. Nigdy nie zapomnę ostatniej Eucharystii celebrowanej wraz z ks. kard. Wojtyłą w kamieniołomach w Kluszkowcach w lecie 1978 roku. Od tamtych dni byłem przekonany, że wiernym, wśród których pracuję, potrzebna jest formacja chrześcijańska. Jeszcze bardziej przekonałem się o tym, posługując na drodze neokatechumenalnej. Ciągle noszę w sercu obraz wspaniałych wielodzietnych rodzin z miłością przyjmujących każde dziecko. Tak uformowane rodziny są nadzieją Kościoła i naszego Narodu. Wspólnota „Betania”, w której posługuję, jest dzieckiem II Synodu Plenarnego. Zrodziła się z istniejących zespołów synodalnych. Tam w czasie prowadzonej ewangelizacji nastąpiło przebudzenie duchowe uczestników, które trwa i owocuje. Formacja prowadzona jest metodą deuterokatechumenatu i ma na celu uformowanie nowego człowieka i życia zgodnie z powołaniem chrzcielnym.


Do wspólnoty należy małżeństwo, którego dziecko podobno zostało cudownie uzdrowione za przyczyną Sługi Bożego. Proszę o tym opowiedzieć.


– Magda i Łukasz poznali się przed laty w czasie rekolekcji ewangelizacyjnych. Podobnie jak w wielu innych wypadkach pokochali się, skończyli studia, zawarli sakrament małżeństwa i bardzo pragnęli potomstwa. Spełniło się to i nastało radosne oczekiwanie na narodziny. Radość zmącił jednak wynik badań prenatalnych. Stwierdzono wady rozwojowe u dziecka. Pełne zawierzenie Bogu, ofiarowanie dziecka Janowi Pawłowi II w rocznicę Jego przejścia do Nieba, 2 kwietnia 2007 r., kiedy pobłogosławiłem ich troje pod statuą Papieża ustawioną na terenie ośrodka „Betania”, wszystko odmieniło się. Przyszedł na świat zdrowy i wspaniale rozwijający się Szymon. Autentyczni chrześcijanie w życiu często doświadczają cudów Bożej interwencji.


O Janie Pawle II można mówić jako o charyzmatyku obdarzonym nieprzeciętnym intelektem. Co, zdaniem Księdza Biskupa, wyróżniało Ojca Świętego jako człowieka?


– Jan Paweł II to prawdziwy gigant ducha. Zakochany w Bogu, a zapatrzony w człowieka. Z całym światem rozmawiał językiem miłości, który – jak powie św. Józef Freinademetz – „jest jedyną mową, jaką rozumieją wszyscy ludzie”. Papież to nie tylko wielki intelektualista, ale również człowiek o ogromnym sercu ogarniającym całą ludzkość. Prorok naznaczony wielką charyzmą przemawiania do milionów, ale również umiejący słuchać pojedynczego, prostego człowieka. Wydaje się, że jest tym jedynym człowiekiem, który dwukrotnie zjednoczył ludzkość przez swoje cierpienie, tzn. w czasie zamachu na Jego życie i w czasie przejścia do Domu Ojca. Wówczas to już nie tylko cały Kościół, ale niemal cały świat „modlił się za niego nieustannie do Boga” (Dz 12, 5).


Ojciec Święty obcował z ludźmi bardziej jako człowiek niż jako Papież. Tym, co uderzało, był Jego szacunek dla wszystkich, a zwłaszcza dla zwykłych, prostych ludzi. Jak człowiek tak nieprzeciętny, który dźwigał na swych barkach problemy całego świata, potrafił znaleźć czas dla wszystkich?


– I w tym właśnie tkwi Jego wielkość. Zachował ujmujące każdego człowieka ewangeliczną prostotę, spontaniczność i bezpośredniość ujawniające się tak w słowach, jak i w gestach. Przejmujące było Jego świadectwo wypowiedziane w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach w czasie Jego ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny. Zupełnie spontanicznie, z potrzeby serca, powiedział wówczas: „Do dzisiaj pamiętam tę drogę, która prowadziła z Borku Fałęckiego na Dębniki, którą odbywałem codziennie, przychodząc na różne zmiany do pracy, przychodząc w drewnianych butach. Takie się wtedy nosiło. Jak można było sobie wyobrazić, że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach?”. Słowa te wywołały wielkie poruszenie wśród słuchaczy.


Jan Paweł II został obwołany „idolem młodzieży”. Na czym polegało porozumienie Papieża, w końcu starszego człowieka, z ludźmi młodymi?


– Jan Paweł II kochał młodych i traktował ich bardzo poważnie. Umierając, wyznał, że gdziekolwiek był, wszędzie poszukiwał młodych, spotykał się z nimi i to właśnie oni zapełnili plac św. Piotra, towarzysząc Papieżowi modlitwą w czasie Jego transitus. W tym przejawiła się ich wielka miłość do Sługi Bożego. On był ich Papieżem, ale nie zatrzymywał ich przy sobie. On wskazywał im drogę do Chrystusa i na tej drodze był im przewodnikiem. To Jan Paweł II zainicjował Światowe Dni Młodzieży, a w adhortacji „Ecclesia in Europa” napisał, by Kościół „coraz większą uwagę poświęcał wychowaniu młodych do wiary”, zachęcał, „by dać im rzetelną formację ludzką i chrześcijańską”. O tym papieskim testamencie nie wolno nam zapominać.


Jakie są osobiste wspomnienia Księdza Biskupa ze spotkań z Ojcem Świętym?


– Każde spotkanie pozostawiało niezatarte i głębokie przeżycie, a miałem możność kilkakrotnie spotkać się z Ojcem Świętym osobiście. Było to trzykrotnie w czasie wizyty „Ad limina”, w czasie pielgrzymek, a także przy wielu innych okazjach. Największym osobistym przeżyciem dla mnie było spotkanie z Janem Pawłem II w czasie wizyty w Ełku, kiedy Papież, przechodząc, zatrzymał się i wywołał mnie spośród zgromadzonego tłumu gości – mogłem wówczas osobiście towarzyszyć Ojcu Świętemu, co poczytałem sobie za wielki zaszczyt i wyróżnienie.


Bóg zapłać za rozmowę.
drukuj