Zakaz jest, ale ma luki

Po burzliwej dyskusji francuskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło poprawkę
do projektu ustawy bioetycznej, która pod pewnymi warunkami dopuszcza badania na
ludzkich embrionach, choć zasadniczo ma obowiązywać zakaz takich eksperymentów.
Dla lewicy i tak ustawa jest nie do przyjęcia, gdyż "szkodzi postępowi
naukowemu". Lewica i masoni widzą w niej też wpływ francuskiego Kościoła
katolickiego, który postuluje całkowity zakaz przeprowadzania eksperymentów na
dzieciach w prenatalnej fazie rozwoju.

Deputowani przyjęli poprawkę do ustawy bioetycznej zgłoszoną przez sprawozdawcę
Jeana Leonettiego. Ogólna zasada mówi, że przywrócony zostaje zakaz badań na
embrionach ludzkich, ale wprowadzono też możliwość ich wykonywania po otrzymaniu
przez naukowców zgody odpowiednich urzędów. Taka zgoda będzie wydawana wtedy,
gdy "znaczące wyniki naukowe nie będą mogły zostać osiągnięte inną drogą".
Zdaniem deputowanego UMP Hervé Maritona, jest to dobre rozwiązanie, ale lewicowa
opozycja twierdzi, że debata nad ustawą przeobraziła się w dyskusję polityczną.
Socjaliści i inne lewicowe i lewackie ugrupowania odrzucają nowe prawo, które
"szkodzi postępowi naukowemu i inwestycjom przemysłowym". Deputowany UMP
Philippe Gosselin zapewnia, że nie ma woli zaprzestania badań, i dziwi się
opozycji, iż sięga do tak niskich argumentów. Deputowani UMP są też oskarżani o
uleganie naciskom Kościoła katolickiego, zwłaszcza po konferencji prasowej 23
maja przewodniczącego Konferencji Episkopatu Francji arcybiskupa Paryża André
Vingt-Troisa, który skrytykował projekt ustawy legalizującej badania na
embrionach.
Wielu ekspertów podkreśla, że deputowani, wpisując do ustawy warunkową zgodę na
badania na ludzkich zarodkach, tak naprawdę umożliwią przeprowadzanie takich
eksperymentów, bo ustawę będzie można bez większych problemów obchodzić, a
sformułowanie o "znaczących wynikach naukowych, które nie będą mogły zostać
osiągnięte inną drogą", jest tak pojemne, że można pod nie podciągnąć wiele
badań.
Główne słowa krytyki ustawy popłynęły ze strony francuskich masonów, którzy
także widzą w niej "za duże wpływy Kościoła". Wielki Wschód Francji
zadeklarował: "Nie negując prawa Kościoła głoszenia moralności swoim adeptom,
Wielki Wschód Francji przypomina, że we wszystkich debatach, które interesują
cały kraj, na który składa się różnorodność postaw filozoficznych i religijnych,
państwo jest u siebie i Kościół musi też pozostać u siebie".
Ponadto Zgromadzenie Narodowe odrzuciło propozycję zalegalizowania prawa
medycznej pomocy w prokreacji (AMP) dla lesbijek. Zakazane ma być też
wszczepianie kobietom embrionów po śmierci ich mężów.

 

Franciszek L. Ćwik, Caen

drukuj