Żaden kandydat nie zmieni Ukrainy

W pierwszym programie państwowej telewizji ukraińskiej rozpoczęły się wczoraj debaty kandydatów na prezydenta Ukrainy, którzy 17 stycznia wystartują w pierwszej turze wyborów. Ale z udziału w programach zrezygnowali najważniejsi kandydaci.

W debatach nie wezmą udziału ani prezydent Wiktor Juszczenko, ani premier Julia Tymoszenko. Taką samą decyzję podjęli: szef Partii Regionów Ukrainy Wiktor Janukowycz, przewodniczący parlamentu Wołodymyr Łytwyn i lider Partii Frontu Zmian Arsenij Jaceniuk. W tej sytuacji programy wyborcze prowadzone są z udziałem tylko mniej znaczących pretendentów do fotela prezydenckiego i nie wzbudzają one większego zainteresowania ani wśród przeciętnych obywateli, ani wśród ekspertów. Zresztą mało kto przywiązuje wagę do samego głosowania.

Jeden z przywódców „pomarańczowej rewolucji” Oleh Rybaczuk w wywiadzie dla ukraińskiego dziennika „Kyiv Post” wyraził przekonanie, że po wyborach prezydenckich sytuacja na Ukrainie w zasadniczy sposób się nie zmieni. Kierunki polityki wewnętrznej i zagranicznej, a także gospodarczej także raczej pozostaną bez zmian.

Zdaniem Rybaczuka, Ukraina będzie w pewnej izolacji, gdyż osłabnie zarówno intensywność kontaktów z Zachodem, jak i z Rosją. Zachód się boi, że w razie zwycięstwa Janukowycza Ukraina rzuci się w ramiona Moskwy, jednak Oleh Rybaczuk nie wierzy w tak radykalną zmianę ukraińskiej polityki. Według niego, ktokolwiek wygra wybory – a będzie to najpewniej albo Janukowycz, albo Tymoszenko – będzie zapewniał, że Ukraina to kraj europejski, a jej podstawowym kierunkiem działań dyplomatycznych jest Unia Europejska, ale za tą deklaracją nie pójdą realne kroki. – Ukraina to pociąg z lokomotywą „Europa”, ale ten pociąg wlecze się jak ślimak – stwierdził Rybaczuk. Wszystko dlatego, że ukraińskim elitom nie na rękę byłoby wprowadzanie nad Dnieprem europejskich norm prawnych i politycznych. Bardziej odpowiada im obecny skorumpowany system oligarchiczno-kryminalny.

Jednocześnie nie wierzy on, aby ktokolwiek z poważnych polityków w Kijowie zapowiedział linię „powrotu do czasów ZSRS” i zaproponował nawiązanie jeszcze bliższych relacji z Rosją i Białorusią. Rybaczuk uważa, że w Moskwie politycy bardzo dobrze rozumieją, iż Rosja straciła Ukrainę.


Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów
drukuj