Zachwiana wegetacja
Ciepła jesień nie jest korzystna dla rolnictwa
Wyjątkowo łagodna aura w listopadzie i grudniu cieszy zapewne osoby niebędące amatorami mrozów i zimna. Jest to jednak równocześnie ogromne zmartwienie dla rolników, gdyż grozi poważnymi stratami w uprawach, zwłaszcza w sadownictwie i produkcji zbóż ozimych. Zaburzona i zachwiana została bowiem wegetacja roślin, którym w razie mrozów grozi wymarznięcie.
Zazwyczaj w połowie grudnia w przeważającej części kraju leży już śnieg, a temperatury są znacznie poniżej zera, nawet w dzień. Tymczasem tegoroczny listopad i grudzień są najcieplejsze od wielu lat, a temperatura w nocy rzadko spada poniżej zera. W dzień jest nawet kilkanaście kresek na plusie. Śniegu było jak na lekarstwo – spadło go trochę w listopadzie, ale na skutek odwilży utrzymał się tylko kilka dni. Zapewne ta sytuacja nie martwi zbytnio większości z nas, ponieważ łagodna jesień i początek zimy pozwalają uniknąć wielu problemów związanych ze śniegiem i mrozami: mało płacimy za ogrzewanie domów, nie ma raczej także kłopotów z komunikacją itd. Jednak na taką aurę z niepokojem patrzą rolnicy, dla których oznaczać ona może spore komplikacje.
Zboża mają za ciepło…
Najszybciej skutki anomalii pogodowych zauważyli właściciele gospodarstw, którzy uprawiają zboża ozime. W grudniu pszenica, żyto czy jęczmień zazwyczaj pokryte są bezpieczną „śniegową kołdrą”, która chroni je przed mrozem. Ale ponieważ są to rośliny raczej dość odporne na chłód, rolników brak śniegu mniej martwi niż brak opadów w listopadzie i grudniu.
Jest po prostu nie tylko dość ciepło, ale i bardzo sucho jak na tę porę roku, co oznacza niedobór wody u zbóż. W przypadku ozimin to bardzo ważne, rośliny powinny bowiem mieć jej pod dostatkiem, a nawet część zmagazynować. Tymczasem wody brakuje i w wielu gospodarstwach można zauważyć, że zboże, które niedawno wzeszło, zaczyna… żółknąć. Rzecz raczej o tej porze roku niespotykana.
– Mam kłopot z żytem – przyznaje Roman Cieślak, właściciel gospodarstwa rolnego pod Radomiem. – U nas i tak są piaszczyste gleby, więc mała ilość opadów jeszcze bardziej daje się nam we znaki. Przez to zboże jest słabe, toteż w przyszłym roku może się okazać, że będę miał bardzo niskie plony. Może nawet jeszcze mniejsze niż w tym roku, który z powodu suszy też był kiepski.
Pan Roman twierdzi, że podobne problemy mają w okolicy wszyscy rolnicy, którzy posiali zboże ozime. Liczyli oni, że uda się zebrać wyższe plony, ale sucha i ciepła jesień może te plany pokrzyżować.
… a na drzewach są pąki
Z niepokojem na to, co się dzieje w przyrodzie, spoglądają również sadownicy. Jest bardzo ciepło, więc drzewa, które normalnie powinny przechodzić teraz okres spoczynku, zaczęły budzić się do życia. Na części z nich pojawiły się już nawet pąki, które są oznaką początku wiosny. W normalnych warunkach niedługo powinny więc pojawić się liście, a potem kwiaty, ale mamy przecież w kalendarzu początek zimy, a nie wiosny. Ponieważ tak łagodna aura ma się jeszcze trochę utrzymać, więc mrozy, które przyjdą do nas za kilka tygodni, mogą się okazać dla wielu drzew zabójcze. Wymarznięcie grozi zwłaszcza bardziej wrażliwym odmianom jabłoni i innym gatunkom drzew oraz krzewów owocowych.
Sadownicy doskonale jeszcze pamiętają tegoroczną wiosenną falę przymrozków, która zniszczyła część upraw. Niektórzy rolnicy do tej pory odczuwają skutki tego kataklizmu, podobnie jak i późniejszej suszy. Jeśli więc sytuacja miałaby się powtórzyć, ich straty będą jeszcze większe.
– W zasadzie nie ma w takiej sytuacji żadnej rady na mrozy – martwi się Jan Sulkowski, sadownik spod Warki. – Mam nadzieję, że sytuację trochę poprawi ochłodzenie, które ma podobno nadejść przed świętami.
Pszczoły się obudziły
Ogromne kłopoty mają również pszczelarze. A to z tego powodu, że na polach zaczęły ponownie kwitnąć niektóre gatunki kwiatów, jak stokrotki, fiołki czy mniszek lekarski. Kwiaty wabią pszczoły, które szukają ich na łąkach. Nie jest to jednak o tej porze roku normalne zachowanie u pszczół. Powinny one pozostawać w ulach, gdyż zima to dla nich czas snu i odpoczynku. Jeśli jednak owady są teraz bardzo aktywne, to oznacza to, że z chwilą nadejścia prawdziwej zimy będą zbyt słabe, aby ją przetrwać. Pszczelarze mają więc powody, aby się bać o przyszłość przynajmniej części rojów, ponieważ wiele pszczół zginie, zanim nadejdzie ta prawdziwa wiosna.
W szklarniach taniej
Ale wysokie temperatury oczywiście nie wszystkich na wsi martwią. Korzystają na tym choćby właściciele gospodarstw ogrodniczych i kwiatowych, którzy teraz trzymają rośliny w szklarniach. Ich ogrzewanie to spory wydatek. Kiedy temperatura w dzień i w nocy jest dodatnia, można sporo zaoszczędzić na ogrzewaniu. O tej porze roku stanowi ono najwyższy składnik kosztów produkcji.
Generalnie jednak zachwianie klimatu nie służy dobrze rolnictwu. W skrajnym przypadku w przyszłym roku znowu może dojść do sytuacji, że będziemy mieli niskie plony, gdyż część zbóż i upraw sadowniczych zwyczajnie wymarznie. Dlatego rolnicy z niepokojem obserwują prognozy pogody, które wciąż są dla nich niekorzystne.
