Z IPN Platforma chce zostawić budynek i napis
Z posłem Zbigniewem Girzyńskim (PiS) rozmawia Zenon Baranowski
Odrzucono radykalny projekt SLD o likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej, ale został projekt Platformy.
– Będzie to pierwsza ustawa o IPN, która zostanie przygotowana wspólnie z SLD. Do tej pory nigdy się nie zdarzyło, żeby ustawa o Instytucje była głosowana przy poparciu SLD, ponieważ zawsze formacje wywodzące się z „Solidarności”, jeżeli poprawiały ustawę, to robiły to wspólnie. Tak było w poprzedniej kadencji. W tej kadencji po raz pierwszy PO zdecydowała się na inne rozwiązanie…
Platforma będzie opracowywała projekt zmian w Instytucie z – jak Pan to ujął – „starymi towarzyszami”. Można się spodziewać, że coś dobrego z tego wyjdzie?
– Z tego będzie tylko coś złego. Będą to robili ze starymi sprawdzonymi towarzyszami partyjnymi.
Podczas debaty sejmowej posłowie Arkadiusz Rybicki i Rafał Grupiński z PO prezentowali całą listę „grzechów” IPN, mających wskazywać na to, że jest on politycznie umocowany…
– To było morze propagandy. Natomiast najlepszym dowodem intencji Platformy Obywatelskiej jest fakt, że chce przepchnąć tę ustawę razem z SLD. Jeżeli nie przeszkadza im to, że chcą historię PRL pisać z późnymi wnukami Kiszczaka, Urbana i Jaruzelskiego, to ja im gratuluję, że to tak ma wyglądać odpolitycznienie IPN. Jest oczywiście wierutnym kłamstwem, że IPN jest zaangażowany politycznie. Jest niezależną instytucją badawczą podejmującą tematy, które może nie zawsze się wszystkim politykom podobają, ale taka jest rola historyków. Historyków, których ja nazywam dziennikarzami przeszłości. Zamach na IPN to tak jak zamach na niezależność mediów. To jest instytucja, która jest obarczona pewnym obowiązkiem pójścia także w poprzek niektórym oczekiwaniom politycznym. I jeżeli ktoś robi z tego tytułu zarzut IPN, to robi bardzo złą rzecz i wpisuje się w najgorsze postpeerelowskie zwyczaje, kiedy starano się manipulować i wpływać na naukę.
Jeśli te zapisy wejdą w życie, należy się liczyć z osłabieniem roli Instytutu?
– Moim zdaniem, IPN stanie się wtedy fasadą, zostawi się budynek i napis. Wprowadzi się rozwiązania, które będą zniechęcały de facto do badań, i różnego rodzaju przepisy, które będą represyjnie traktowały osoby podejmujące badania w obszarach niewygodnych.
Myśli Pan, że podczas prac w komisjach Platforma jeszcze się zreflektuje i wyeliminuje niekorzystne propozycje?
– Bardzo na to liczę, dlatego od wczoraj jestem członkiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która ma ten projekt rozpatrywać. Już rozmawiałem z przedstawicielami różnych ugrupowań. Liczę na to, że uda mi się znaleźć pewną nić porozumienia. Liczę też na to, że być może w Platformie Obywatelskiej znajdą się ludzie, którzy będą chcieli mówić o IPN inaczej niż Urban, Kiszczak, Jaruzelski. I na to, że ludowcy nie będą chcieli być przystawką PO i za darmo go nie sprzedadzą, bo także ludowcy mają swój wkład w tę ustawę. Jaki będzie efekt finalny – nie wiem. Ale wiem, że zrobię wszystko, co tylko jestem w stanie, aby uratować Instytut Pamięci Narodowej. Jest to instytucja, która zrobiła wiele dobrego w zakresie badania zbrodni systemu komunistycznego.
Dziękuję za rozmowę.
