Wzór człowieka nauki
O Słudze Bożym Jerzym Ciesielskim z jego studentem prof. dr. hab. inż.
Januszem Kaweckim rozmawia Małgorzata Bochenek
Jak zapamiętał Pan Profesor Sługę Bożego Jerzego Ciesielskiego?
– Jako jego student niejednokrotnie miałem okazję go podziwiać. Zawsze
przygotowany do zajęć, wymagający od siebie i swoich uczniów, szanujący
studenta, świadek wyznawanych wartości. Spoglądając na Jerzego Ciesielskiego,
dostrzegałem w nim człowieka wiary, choć on o tym nie mówił. To się czuło. Był
nie tylko wspaniałym nauczycielem dla studentów. Ci, którzy znali go bliżej i
obserwowali jako ojca rodziny, podkreślają, że swoje powołanie realizował
również jako mąż i ojciec, podążając drogą świętości.
Sługa Boży jest zatem wyjątkowym wzorem dla ludzi nauki?
– Był wyjątkowym pracownikiem nauki, mającym duże osiągnięcia w pracy zawodowej.
Takich wzorców świat nauki dzisiaj potrzebuje – odpowiedzialnych, roztropnych,
budujących swoje życie na fundamencie wiary. Jan Paweł II, który przecież
doskonale znał Jerzego Ciesielskiego, mówił o nim w kolegiacie św. Anny w 1997
r., że "posługa myślenia była dla niego drogą do świętości". Zgłębiając
nauczanie Jana Pawła II skierowane do ludzi nauki, w poszczególnych jego
wypowiedziach znajdowałem nie tylko wskazane temu środowisku kierunki
postępowania, ale także sposoby realizacji tych zaleceń. Podczas spotkania
rektorów polskich uczelni 4 stycznia 1996 r. w Castel Gandolfo Papież
podkreślał, jak bardzo Polska potrzebuje środowiska akademickiego uformowanego
według zasad i wartości chrześcijańskich. Ojciec Święty mówił, że potrzeba
nauczycieli, ale także świadków; że ze studentami trzeba dzielić się swoją
wiedzą, ale też i człowieczeństwem, wiarą. Takim człowiekiem był Jerzy
Ciesielski.
Rocznicowa sesja poświęcona Słudze Bożemu Jerzemu Ciesielskiemu odbędzie się
dzisiaj na Politechnice Krakowskiej. Dlaczego właśnie tam?
– Politechnika Krakowska jest tą uczelnią, w której był studentem, a potem
pracownikiem naukowym. W czasach reżimu komunistycznego w Polsce, mimo że
uzyskał stopień naukowy docenta (obecnie: doktora habilitowanego), nie było dla
niego etatu na stanowisku docenta w macierzystej uczelni i dlatego Jerzy
Ciesielski wyjechał do Chartumu w Sudanie. Jego zawsze klarowna postawa i
wierność chrześcijańskim zasadom nie podobała się ówczesnym władzom. Stąd został
niejako zmuszony do tego wyjazdu i podjęcia pracy na uczelni w Chartumie. Po
roku sprowadził tam swoją rodzinę. Przed 40 laty 9 października tragicznie
zginął w wypadku na Nilu z dwojgiem swoich dzieci – Piotrusiem i Kasią. Trzecie
dziecko, córka Marysia, wraz z koleżanką zdołały się uratować, gdyż w momencie
tragicznych chwil znajdowały się na pokładzie górnym spacerowego statku, którym
podróżowali.
Okrągła rocznica jego śmierci to także czas intensywnej modlitwy o rychłe
wyniesienie na ołtarze Sługi Bożego…
– Będziemy się modlili o jego rychłą beatyfikację. By to mogło nastąpić,
potrzebny jest cud za jego wstawiennictwem. Dlatego też konieczne jest żarliwe
błaganie Boga. Wierzę, że już wkrótce będziemy się radować z oficjalnego
potwierdzenia przez Kościół, że jego posługa myślenia była drogą do świętości.
Zwieńczeniem sobotniego spotkania organizowanego w związku z kolejną rocznicą
powrotu Jerzego Ciesielskiego do Domu Ojca będzie uroczysta Msza św. sprawowana
w kolegiacie św. Anny w Krakowie, gdzie złożone są jego prochy (godz. 19.30).
Warto wspomnieć, że właśnie w tym kościele w 1957 r. Jerzy Ciesielski zawarł
sakramentalny związek małżeński z Danutą Plebańczyk, a pobłogosławił go ks.
Karol Wojtyła.
Dziękuję za rozmowę.
