Wychowanie jest celem
Czynniki przyciągające młodzież na turniej tenisa stołowego w warszawskiej Radości mogą być różne. Dla polskich dzieci jest to na pewno okazja do zmierzenia się między sobą w celu zdobycia pucharu. Dla dzieci z Litwy i Białorusi motywacja nie ma charakteru typowo sportowego, dla nich bardzo ważny, jeśli nie najważniejszy, jest przyjazd do Polski.
Już po raz 16. odbył się Międzynarodowy Turniej Tenisa Stołowego. Rokrocznie przybywa uczestników. – W tym roku mieliśmy prawie 500 zgłoszeń, dzieciaki grają na 50 stołach. W pierwszym turnieju mecze rozgrywano tylko na 6 stołach – podkreślił Rafał Czerwiński, odpowiedzialny za część organizacyjną zawodów. To olbrzymie przedsięwzięcie odbywało się w Zespole Szkół nr 70 w warszawskiej Radości. Były to dwa dni zmagań gimnazjalistów i uczniów szkół podstawowych z Polski, Litwy i Białorusi. Po wejściu do szkoły trudno było nie zauważyć radości i entuzjazmu dzieci, które z wielkim zaangażowaniem walczyły o punkty. Stoły rozstawione były nie tylko w hali sportowej i sali gimnastycznej, ale również w salach lekcyjnych i na korytarzach. W każdym zakamarku można było doświadczyć ducha walki i młodzieńczej zawziętości w dążeniu do upragnionego zwycięstwa. Wszystko odbywało się pod czujnym okiem opiekunów i sędziów, co gwarantowało należyty poziom bezpieczeństwa i sprawiedliwej punktacji. Ania, uczennica V klasy, w drugim dniu zawodów przewidywała, że wywalczy miejsce w pierwszej trójce. – Wysoki poziom, niektóre zawodniczki mają bardzo dobrą technikę – oceniła Justyna z II klasy gimnazjum. Jak dodała, mimo zmęczenia traktuje to jako dobrą zabawę i możliwość nawiązania kontaktu z rówieśnikami. Mateusz, rówieśnik Justyny, zaznaczył, że sędziowie dobrze spełniają swoje obowiązki, a rywale grają z zasadami i dzięki temu nie ma kłótni.
Ofiarować radość dzieciom
Pomysłodawcą i twórcą turnieju jest ksiądz Mirosław Mikulski. Jak sam mówi, rola kapłana polega również na tym, by wyjść z pomysłem do dzieci. Miejscami, które je przyciągają, są właśnie boiska i sale gimnastyczne, ponieważ mają tu możliwość rywalizacji między sobą. Wtedy mądry rodzic, kapłan, czy trener za pomocą słowa i przykładu będzie mógł w odpowiedni sposób oddziaływać na wychowanka. – Dla mnie najważniejsze jest wychowywanie przy okazji sportu – powiedział kapłan. Zamierzeniem tego turnieju, jak to wyraził, jest również ofiarowanie dzieciom radości. – Człowiek jest dobry, jeżeli się prawidłowo cieszy – podkreślił ksiądz Mikulski. Poza tym istotne jest przeciwdziałanie złu, jakie niosą ze sobą brutalne gry komputerowe. – Tutaj dzieciaki się bawią. Zapoznają się z rówieśnikami, integrują z parafią, którą reprezentują, bo wedle założenia dzieci mają być delegowane przez parafię – mówił kapłan.
Przyjazd do Macierzy
– Głównym czynnikiem przyciągającym nas tutaj jest czynnik wychowawczy i umacniający naszą narodowość – powiedziała siostra Mirosława Kozioł ze Zgromadzenia Imienia Jezus. Przyjechała z dwunastoma dziećmi z Litwy, które są bardzo zaangażowane w życie rodzimych parafii. Jak dodała, sprawy sportu są właściwie czynnikiem drugorzędnym, bo konkurować z dziećmi z Polski nie jesteśmy w stanie. – Przyjazd tutaj, do Macierzy, do Polski, dla tych dzieci, dla Polaków, ma pierwszorzędne znaczenie. Bycie razem z rówieśnikami, zaprzyjaźnienie się, przebywanie w polskich rodzinach to są najważniejsze powody – mówiła siostra. Podkreśliła również, że traktowanie ich na równi z dziećmi polskimi umacnia ich poczucie tożsamości jako Polaków. Ponadto dzięki tym doświadczeniom udaje się organizować podobne imprezy, choć w mniejszej skali w litewskich parafiach.
Ksiądz Jan Gawecki przyjechał z siedmiorgiem dzieci z Białorusi. Podkreślił, że warunki panujące u nich są bardzo trudne. Niektóre szkoły są tam praktycznie zamknięte z powodów finansowych. Nie ma też środków na ich wyposażenie. – Chciałem, żeby te dzieci wyjechały, zobaczyły szerszy świat i poznały Polskę – podkreślił ksiądz Gawecki.
Dobro jest zaraźliwe
Jerzy Gańko, prezes Parafialnego Klubu Sportowego „Gabriel” z Zamienia, podkreślił, że jest bardzo dumny z bycia wychowankiem księdza Mikulskiego. – Jest to jeden z moich największych autorytetów życiowych. Nie tylko z powodów religijnych, ale także sportowych i ze względu na cechy charakteru – mówił. Jak dodał, ksiądz Mikulski uczył, jak należy wygrywać i przegrywać, aby nikogo nie urazić. Prezes zaznaczył także, iż klub parafialny „Gabriel” powstał w 1994 roku i od tamtej pory corocznie bierze udział w zawodach. Tego roku Zamienie reprezentowane jest przez 30 osób, które grają już na odpowiednim poziomie. Poza ludźmi związanymi ze sportem i wychowaniem młodzieży ksiądz Mikulski może liczyć również na wiele osób chcących wesprzeć materialnie jego szlachetne inicjatywy. Parafianie z Radości zorganizowali noclegi dla uczestników turnieju. Znaleźli się również dobrzy ludzie, którzy czy to w imieniu własnym, czy też reprezentując różne firmy i instytucje, przekazywali dary i środki finansowe na upominki i nagrody dla wszystkich dzieci uczestniczących w imprezie.
