Wybory tylko jednodniowe
Trybunał Konstytucyjny podzielił uwagi posłów Prawa i Sprawiedliwości,
orzekając, że z Konstytucji jasno wynika, iż wybory do Sejmu i Senatu oraz na
prezydenta RP mogą być przeprowadzane tylko w jeden dzień. Za niezgodny z
Konstytucją uznano także zapis zakazujący używania do celów kampanii wyborczych
billboardów i spotów w radiu i telewizji. Sędziowie stwierdzili, że zapis ten
ogranicza wolność słowa i prawa wyborców do pozyskiwania informacji.
Trybunał Konstytucyjny rozwiał wątpliwość, według jakich zasad odbędą się
jesienne wybory parlamentarne. Oparte one będą na nowym kodeksie wyborczym.
Jednocześnie część przepisów zawartych w kodeksie Trybunał zakwestionował i
uznał je za niekonstytucyjne.
Do ogłoszonego wczoraj wyroku w sprawie kodeksu wyborczego zdanie odrębne
wyraziło, w różnych kwestiach, aż 9 sędziów Trybunału. Przewodniczący TK Andrzej
Rzepliński, ogłaszając uzasadnienie orzeczenia w sprawie kodeksu, wytknął, że
został on przez Sejm uchwalony jednogłośnie. Kodeks zaskarżyli politycy Prawa i
Sprawiedliwości, którym wczoraj Trybunał przyznał rację w dwóch sprawach
najbardziej zaprzątających w ostatnich miesiącach głowy polityków. – Orzeczenie
Trybunału, które dziś zapadło, jest powodem do naszej satysfakcji. To nie był
wniosek polityczny. To, co PiS podniosło w Trybunale, nie było związane z
jakąkolwiek kalkulacją polityczną. Zaatakowaliśmy te niedobre zmiany w prawie,
które psuły porządek wyborczy w Polsce, porządek prawny związany z wyborami –
powiedział Janusz Wojciechowski, poseł do Parlamentu Europejskiego, który w
imieniu wnioskodawców występował przed Trybunałem.
Od miesięcy politycy Platformy Obywatelskiej przekonywali o konstytucyjności
dwudniowych wyborów parlamentarnych, mimo to prezydent Bronisław Komorowski
zapowiedział, że ogłosi jednak wybory jednodniowe. Przewodniczący Trybunału
Konstytucyjnego stwierdził, że nie ma wątpliwości co do tego, jak długo mają
trwać wybory do parlamentu, gdyż Konstytucja jednoznacznie to stwierdza. Wybory
mogą być tylko jednodniowe. – Wskazane jako wzorce przepisy Konstytucji używają
określenia "dzień wyborów" zawsze w liczbie pojedynczej, co zdaniem Trybunału
przesądza, że wybory rozumiane jako głosowanie powinny odbyć się jednego dnia,
co do zasady, wolnego od pracy – stwierdził Rzepliński podczas odczytywania
uzasadnienia orzeczenia. Co innego wybory do Parlamentu Europejskiego i do
samorządów. Według Trybunału, z uwagi na to, że Konstytucja do ich regulacji się
nie odnosi, nie muszą być zarządzane tylko na jeden dzień. Ale jeśli zostanie to
sprecyzowane w odpowiedniej ustawie, mogłyby być zarządzane np. na dwa dni.
Politycy nadal będą mogli prezentować się na wielkich billboardach oraz w
audycjach w radiu i programach telewizyjnych. Kolejna bowiem kwestionowana przez
PiS koncepcja Platformy została uznana przez TK za niezgodną z Konstytucją.
Stwierdzono, że zakaz reklam wyborczych w radiu, telewizji i na billboardach
narusza konstytucyjną wolność słowa. Rzepliński zaznaczył, że wolność słowa ma
fundamentalne znaczenie w życiu publicznym, a "swobodny i szeroki przepływ
informacji od partii i komitetów wyborczych do obywateli, wyborców jest
szczególnie ważny zwłaszcza w okresie wyborów przedstawicieli do organów
kolegialnych". – Kodeksowy zakaz umieszczania w kampanii wyborczej plakatów i
haseł o powierzchni przekraczającej określony w ustawie limit oraz
rozpowszechnianie płatnych ogłoszeń wyborczych w programach nadawców radiowych i
telewizyjnych niewątpliwie ogranicza zarówno wolność wyrażania swoich poglądów i
rozpowszechniania informacji po stronie partii i komitetów wyborczych, jak i
wolność pozyskiwania informacji po stronie wyborców – uzasadniał przewodniczący
Trybunału Konstytucyjnego. Premier Donald Tusk, odnosząc się do orzeczenia,
stwierdził, że Trybunał ma prawo do badania zgodności tych przepisów z
Konstytucją, jednakże on sam ma swoje zdanie w tej sprawie. – Uważam, że
ograniczenie wydawania publicznych pieniędzy na billboardy i spoty chyba nie
godzi w polską Konstytucję – utrzymywał premier Tusk. Wojciechowski podkreślał z
kolei, że udało się obronić bardzo ważną wartość, jaką jest wolność słowa.
Obowiązuje nowa ordynacja
Niezwykle istotną decyzją było też ogłoszenie, że wybory odbędą się według
nowego kodeksu wyborczego. Istniało bowiem przekonanie, iż ogłoszenie wyborów
przed wejściem w życie kodeksu będzie oznaczało, że mogłyby one się odbyć
jeszcze według starej ordynacji wyborczej. Trybunał uznał, że taka niepewność co
do sposobu przeprowadzania wyborów jest niedopuszczalna, orzekając jako
niekonstytucyjne uzależnianie zasad wyborów od terminu ich ogłoszenia. Poseł
Janusz Wojciechowski stwierdził, że teraz przynajmniej wiadomo, na jakich
zasadach się one odbędą. Ocenił jednak, że orzeczenie sprawiło, iż nadwerężona
została zasada 6-miesięcznej ciszy legislacyjnej przed ogłoszeniem wyborów. Nowy
kodeks wyborczy wchodzi w życie dopiero 1 sierpnia. Trybunał nie podzielił
jednak wszystkich wątpliwości wnioskodawców.
W innej niezwykle istotnej sprawie – również negowanej przez Prawo i
Sprawiedliwość – ogłosił, że wybory do Senatu będą mogły odbyć się w okręgach
jednomandatowych. To jest ważny sygnał, choćby dla inicjatywy prezydenta
Wrocławia Rafała Dutkiewicza, który w przypadku konstytucyjności
jednomandatowych wyborów do Senatu zapowiedział start w wyborach prezydentów
miast. Wnioskodawcy kwestionowali m.in. sposób, w jaki w ustawie znalazł się
zapis o okręgach jednomandatowych. Inicjatywa ta nie przeszła bowiem całej drogi
legislacyjnej przez Sejm, lecz zgłoszona została przez Senat jako poprawka po
drugim czytaniu ustawy w Sejmie. Poprawki tej w trzecim czytaniu posłowie już
nie odrzucili. Trybunał dopuścił także możliwość głosowania korespondencyjnego
oraz głosowania przez pełnomocnika. Głosować korespondencyjnie będą mieli prawo
Polacy mieszkający poza granicami kraju, którym odległość do polskiego konsulatu
uniemożliwia udział w wyborach. Rzepliński podkreślał, że wprowadzenie takiej
możliwości stanowi realizację zasady powszechności wyborów. Podobnie było w
przypadku głosowania przez pełnomocnika. Prawo do tego będą miały osoby
niepełnosprawne i starsze. Politycy PiS, kwestionując głosowanie przez
pełnomocnika, zwracali uwagę, iż zamiast umożliwić osobom, które do tej pory ze
względu na stan zdrowia nie mogły brać udziału w wyborach, udział w życiu
społecznym, de facto z tego życia ich się wyklucza. Nie będzie możliwości
skontrolowania tego, czy pełnomocnik zagłosował zgodnie z wolą swojego
mocodawcy, a to oznaczałoby oddanie swojego głosu innej osobie.
Po ogłoszeniu wyroku Wojciechowski swoje wątpliwości w tej kwestii podtrzymywał.
Przewodniczący Trybunału potwierdził, że ze względu na tajność wyborów
rzeczywiście nie będzie można sprawdzić, jak zagłosował pełnomocnik.
Przypominając, że instytucja pełnomocnika przy wyborach istnieje także w innych
krajach, zwracał uwagę, iż na pewno udzielenie pełnomocnictwa będzie wymagało
znalezienia osoby godnej zaufania. Zaznaczył przy tym, że istnieją pewne
rozwiązania, które utrudniają nadużywanie tej instytucji – m.in. pełnomocnictwo
musi być udzielane w obecności urzędnika, można być pełnomocnikiem tylko jednej
osoby, a maksymalnie dwóch – jedynie w przypadku, gdy druga osoba należy do
kręgu najbliższych osób, pełnomocnikiem nie może być startujący w wyborach
kandydat czy mąż zaufania.
Artur Kowalski
