Wyborcza geografia
W nadchodzących wyborach parlamentarnych po raz pierwszy wybory do Senatu
odbędą się w systemie jednomandatowych okręgów. Nowe rozwiązanie narzuciła
koalicja rządząca PO – PSL, manipulując przy okazji granicami okręgów – na
korzyść swoich kandydatów.
Jednomandatowe wybory do Senatu wprowadziła poprawkowa uchwała Senatu do
uchwalonego przez Sejm kodeksu wyborczego. Dokonano nią zmiany 40
dotychczasowych wielomandatowych okręgów na 100 jednomandatowych.
Konstytucja, odmiennie niż w wypadku Sejmu, nie formułuje przy wyborach do
Senatu wymaganego zachowania równości i proporcjonalności, pozostawiając jedynie
ich przymiot powszechności i bezpośredniości, co pozwala na szerszy margines dla
regulacji charakteru reprezentacyjności.
Przyjęte rozwiązanie pozwala w przypadku jednomandatowego okręgu uzyskać mandat
w jednej turze głosowania, nawet jeżeli przy rozdrobnieniu głosów na wielu
kandydatów każdy z nich otrzyma minimalny zakres poparcia.
W praktyce mandat może zdobyć kandydat, który nie uzyskał większości głosów
pozwalających zachować kryterium reprezentatywności wyborców w danym okręgu
wyborczym. Poprawka senatorów Prawa i Sprawiedliwości proponująca drugą turę
(jak przy wyborach prezydenckich czy samorządowych) pomiędzy dwoma kandydatami,
którzy w pierwszej turze uzyskali największą kolejno liczbę głosów – o ile nie
osiągnęli pułapu powyżej 50 procent – została odrzucona.
Tym samym przyjęte rozwiązanie może rodzić szereg niespodzianek.
Ważne, kto liczy głosy
Przy dużej liczbie kandydatów i rozdrobnieniu preferencji wyborców może dojść do
nieoczekiwanych i zaskakujących wyników. Mandat może uzyskać kandydat, który
będzie wyprzedzał innych ubiegających się o wybór o parę głosów. Stąd ogromna
rola mobilizacji wyborców do aktywności wyborczej, gdyż większą rolę może
odgrywać w stosunku do finalnego wyniku przypadek lub manipulacje.
Obawy o manipulację są uzasadnione faktem, iż w trakcie ostatnich wyborów
samorządowych Państwowa Komisja Wyborcza doliczyła się ok. 10 procent głosów
nieważnych.
Trudno uwierzyć, że wyborcy są aż tak niezorientowanymi analfabetami co do
kryteriów poprawności wypełniania kartki wyborczej.
Fakt ten wskazuje na konieczność ustanowienia mężów zaufania ze strony wyborców
kontrolujących proces oddawania i liczenia głosów. Rola mężów zaufania obozu
solidarnościowego w wyborach 4 czerwca 1989 r. zadecydowała o tym, że rutynowi,
sprzyjający rządzącemu układowi sił politycznych, członkowie komisji nie mogli
wprowadzić w życie zasady, że "nieważne, kto jak głosuje, ważne, kto liczy
głosy".
Po zliczeniu w ich obecności głosów na poszczególne listy i kandydatów –
"solidarnościowi" członkowie komisji lub mężowie zaufania od razu przed
wysłaniem sporządzonych protokołów głosowania do komisji nadrzędnych wywieszali
na drzwiach wejściowych do komisji bądź przekazywali na zewnątrz sumaryczny
wynik głosowania. Był on odbierany z zewnątrz i przekazywany do struktur
Komitetu Obywatelskiego, który uzyskiwał wiarygodne dane niezależnie od tych
kształtowanych urzędowo.
Aktualnie sprawę relatywizuje dodatkowo wprowadzenie możliwości nieosobistego
głosowania, lecz przez pełnomocnika, oraz głosowania korespondencyjnego.
Korespondencyjnie i przez pełnomocnika
Obecna ordynacja stanowi, że wyborca niepełnosprawny, o znacznym lub
umiarkowanym stopniu niepełnosprawności, może udzielić pełnomocnictwa do
głosowania w jego imieniu.
Pełnomocnikiem może być tylko osoba wpisana do rejestru wyborców w tej samej
gminie, co udzielający pełnomocnictwa do głosowania, lub posiadająca
zaświadczenie o prawie do głosowania. Pełnomocnictwo do głosowania można przyjąć
od dwóch osób, jeżeli co najmniej jedną z nich jest członek rodziny.
Pełnomocnictwa do głosowania udziela się przed wójtem lub przed innym
pracownikiem urzędu gminy upoważnionym przez wójta do sporządzania aktów
pełnomocnictwa do głosowania, najpóźniej w dziesiątym dniu przed dniem wyborów,
w trzech egzemplarzach.
Głosowanie korespondencyjne zostało dopuszczone nową ordynacją wyborczą dla
wyborców przebywających za granicą i posiadających ważne polskie paszporty.
Zamiar głosowania korespondencyjnego może być zgłoszony właściwemu terytorialnie
konsulowi do 15. dnia przed dniem wyborów. Wpisu dokonuje się na podstawie
osobistego zgłoszenia wniesionego ustnie, pisemnie, telefonicznie,
telegraficznie, telefaksem lub w formie elektronicznej. Zgłoszenie powinno
zawierać dane jak wyżej (art. 35 kodeksu wyborczego).
Konsul niezwłocznie po otrzymaniu od właściwej komisji wyborczej kart do
głosowania, jednak nie później niż 10. dnia przed wyborami, wysyła pakiet
wyborczy do wyborcy wpisanego do spisu wyborców, który wyraził zamiar głosowania
korespondencyjnego.
Sam tryb narzucenia przez partyjno-koalicyjną większość tych rozwiązań budzi
zastrzeżenia z punktu widzenia praworządności.
Po przesłaniu 7 grudnia 2010 r. uchwalonej przez Sejm ustawy Kodeks wyborczy, 16
grudnia 2010 r. połączone komisje senackie rozpoznały przesłaną ustawę i rano 17
grudnia 2010 r. przedstawiono i poddano pod głosowanie 361 poprawek
zmieniających kształt ordynacji wyborczej, w tym wprowadzając nowe rozwiązania
dotyczące sposobu powoływania członków Senatu. (Istny "blitzkrieg" legislacyjny
z zastosowaniem nadzwyczajnego trybu procedowania w Senacie).
Złamano zasadę, że niedopuszczalne są zmiany prawa wyborczego dokonywane w celu
uzyskania doraźnej poprawy szans wyborczych konkretnych osób czy ugrupowań w
nadchodzących wyborach.
Wprawdzie jako przesłankę utworzenia okręgów jednomandatowych deklarowano chęć
zdystansowania składu władzy ustawodawczej od monopolu partyjnego, ale dokonano
manipulacji granicami okręgów wyborczych, dostosowując ich zasięg do geografii
według preferencji dla Platformy Obywatelskiej. Okręgi tak skrojono, aby PO
uzyskała terenowe preferencje (np. łącząc miasto Otwock po jednej stronie Wisły
z dzielnicą Warszawy – Ursynowem po jej drugiej stronie).
Tym ważniejsza staje się więc aktywność wyborcza nie tylko poprzez osobiste
głosowanie, ale również – w zakresie możliwym i dopuszczalnym, w drodze
korespondencyjnej i przez pełnomocnika.
Raz jeszcze przyszłość naszej Ojczyzny zależy w dużej mierze od naszej
mobilizacji. Nie przegapmy tej szansy!
Piotr Łukasz J. Andrzejewski
