Wybiorą wybory?
Elekcyjne gry sejmowe
Powołać komisje śledcze czy może skrócić kadencję parlamentu? Oto dylemat, który absorbuje uwagę liderów niektórych partii politycznych (LPR, Samoobrony, SLD, a nawet PO). Jaki zatem może być prawdopodobny scenariusz wydarzeń politycznych w Polsce w najbliższych dniach, tygodniach?
Odpowiedź nie jest łatwa, zważywszy na dynamiczny rozwój sytuacji politycznej. Opinia publiczna jest wciąż zaskakiwana nowymi informacjami: co zeznał Janusz Kaczmarek przed sejmową Komisją ds. Służb Specjalnych lub nowymi wątkami w śledztwie dotyczącym seksafery w związku z utratą immunitetu przez posła Stanisława Łyżwińskiego.
Niemały wpływ na rozwój sytuacji politycznej mają i mogą mieć jeszcze inne wydarzenia, np. śmierć cywilów w Afganistanie, zastrzelonych w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności przez polskich żołnierzy, polityczne kłótnie w Sejmie oraz zapowiedź dalszych protestów pielęgniarek.
Media nieprzychylne PiS nieustannie lansują tezę o kryzysie politycznym w Polsce, a społeczeństwo jest straszone anarchią. Zarówno LPR, Samoobrona, jak i SLD, które mają niskie notowania w sondażach, mogą nie osiągnąć 5-procentowego progu wyborczego. Partie te są przeciwne skróceniu kadencji i będą dążyły do powołania komisji śledczych do zbadania afery gruntowej i wyjaśnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy. To gra na zwłokę, to przedłużenie egzystencji obecnego parlamentu. Jeśli wybory miałyby się odbyć jesienią 2007 r., to termin ten nie jest korzystny dla wielu partii. Nawet PO nie osiągnie w wyborach miażdżącego sukcesu i nie będzie samodzielnie rządzić. Jest zatem mało prawdopodobne, aby udało się jednocześnie powołać komisje śledcze (ds. afery gruntowej, śmierci Barbary Blidy, a PO chciałaby nawet wyjaśnienia okoliczności zastrzelenia cywilów przez polskich żołnierzy w Afganistanie) i skrócić kadencję parlamentu. Wcześniejsze wybory są prawdopodobne, ale nie jesienią, raczej wczesną wiosną. Trudno byłoby bowiem po samorozwiązaniu Sejmu – powiedzmy 7 września – przeprowadzić kampanię i zorganizować wybory już w listopadzie.
Wydaje się, że kluczem do zrozumienia sytuacji w Polsce jest poznanie szczegółów spotkania prezydenta Kaczyńskiego z przewodniczącym Tuskiem. Dopóki opinia publiczna nie dowie się, o czym przez kilka godzin rozmawiali politycy i co uzgodniono, dalsze rozważania mają charakter spekulatywny.
Tymczasem czekają nas kolejne barwne wystąpienia polityków kończące sezon ogórkowy.
dr Jan Ryszard Sielezin
Autor jest politologiem, pracownikiem Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego.
