Wstydliwy sponsoring wicemarszałek

Wniosek o odwołanie Wandy Nowickiej z funkcji wicemarszałka Sejmu złoży w
przyszłym tygodniu klub poselski Solidarna Polska. By mógł trafić pod
głosowanie, trzeba pod nim zebrać podpisy co najmniej 15 posłów. Do odwołania z
funkcji wicemarszałka potrzebna jest tzw. większość bezwzględna. – To wszystko w
naszej ocenie jest podstawą do dyskusji, czy pani Wanda Nowicka powinna być
wicemarszałkiem Sejmu. Przypominam, że wicemarszałek zastępuje marszałka, który
stoi na czele praw i godności parlamentu. To wicemarszałkowie reprezentują
parlament, a zatem całe społeczeństwo na zewnątrz – argumentuje szef klubu
Solidarna Polska poseł Arkadiusz Mularczyk.

Oburzeni są również posłowie klubu Prawa i Sprawiedliwości. Ich zdaniem,
Nowicka nie powinna być w świetle tych faktów wicemarszałkiem Sejmu. – To jest
skandaliczna sprawa, my konsekwentnie byliśmy przeciwni kandydaturze pani
Nowickiej. Pytanie należy zadać Platformie, bo widać wyraźnie, że to przez
zmianę decyzji przewodniczącego PO, premiera Donalda Tuska doszło do tego, że
pani Nowicka została wybrana. Klucz leży więc w rękach pana Donalda Tuska –
oświadczył szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
– Uważam, że pani marszałek powinna wytłumaczyć tę sytuację. Jest komisja etyki,
w parlamencie są inne zasady i tu wszystko musi być jawne i oczywiste – mówi
wiceszef Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna.
W ocenie Mularczyka, wniosek o ukaranie Nowickiej przez komisję etyki to
stanowczo za mało. – To krok, który warto uczynić, ale my idziemy dalej –
wskazuje. Klub Solidarna Polska zamierza zbierać podpisy pod wnioskiem wśród
posłów wszystkich klubów parlamentarnych. Szczególnie wśród parlamentarzystów
PiS, PSL i PO.
Również organizacje pro-life są zdziwione wyborem Nowickiej na wicemarszałka
Sejmu. – Niewątpliwie Wanda Nowicka jest osobą o skrajnych poglądach i dlatego
obsadzenie jej w roli wicemarszałka Sejmu, który powinien być osobą
koncyliacyjną i wzorem postawy obywatelskiej, jest kompletnie niezrozumiałe –
mówi Antoni Szymański z Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.
W wysokie tony uderza w obronie Nowickiej szef jej ugrupowania. – W imię
kontrreformacji katolickiej próbuje się zgnoić wicemarszałka Sejmu – ocenił
wniosek o odwołanie Janusz Palikot. – Recydywa takiego katolickiego
fundamentalizmu, z którym się spotykamy, jest nie tylko bezprzykładnym łamaniem
Konstytucji polskiej i sianiem nienawiści wobec ludzi inaczej myślących – jak to
określił poseł Mularczyk: mniejszości niekatolickich w naszym kraju – ale także
niepogodzeniem się z werdyktem demokratycznych wyborów – twierdzi polityk.
Palikot chce przekonywać Donalda Tuska i Leszka Millera do niepopierania wniosku
SP.
Nowicka przegrała we wrześniu proces wytoczony publicystce Joannie Najfeld za
wypowiedziane przez nią w 2009 r. w programie telewizyjnym pod adresem
aborcyjnej bojówkarki słowa, że "znajduje się na liście płac przemysłu
aborcyjno-antykoncepcyjnego".
– Przecież to wszystko, co powiedziała pani Joanna Najfeld, to prawda. Nie
powinno to być dla nikogo obraźliwe ani tajne. Informacje o przemyśle aborcyjnym
przepływają na całym świecie, są to fakty ogólnie znane. Wiemy wszyscy o roli
International Planned Parenthood Federation (IPPF) – Międzynarodowej Federacji
Planowanego Rodzicielstwa, dlatego nie ma co się obrażać. Mam nadzieję, że sąd,
który powinien kierować się pewną powagą, szybko tę sprawę zakończy i nie będzie
trwonił pieniędzy podatnika na tego typu pozwy – mówiła w trakcie procesu Hanna
Wujkowska.
Joanna Najfeld w reakcji na pozew Nowickiej pisała: "Mówiłam między innymi o
tym, że aktywiści aborcyjni są powiązani z ogromnym biznesem
aborcyjno-antykoncepcyjnym, który na zabijaniu dzieci i masakrowaniu kobiet
zarabia krocie". Dodała, że w jej ocenie, "wychowanie seksualne to nachalna
akwizycja różnych farmakologicznych chemikaliów, od antykoncepcji, przez
niebezpieczne szczepionki, po zabójcze środki poronne. Niby oczywiste, ale
widocznie szczególnie niewygodne dla tych, którzy woleliby, żeby to był temat
tabu".

Setki tysięcy od koncernów
Cały proces, na wniosek Nowickiej, był tajny. Podobnie jak uzasadnienie wyroku.
Jego obszerne fragmenty ujawnił portal Rebelya.pl.
Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów stwierdza w nim, że kierowana przez "Wandę Nowicką
organizacja otrzymywała dotacje od wielu podmiotów, w tym także firmy G. i G.
stanowiących część międzynarodowego koncernu farmaceutycznego G. produkującego
środki antykoncepcyjne oraz międzynarodowej organizacji pozarządowej I. mającej
na celu m.in. poprawę dostępności zdrowia reprodukcyjnego, w tym bezpiecznej
aborcji oraz zajmującej się produkcją i dystrybucją aspiratorów i kaniuli –
przyrządów przeznaczonych do wykonywania zabiegów przerywania ciąży".
Dalej sąd wylicza, że z zapisów księgowych wynika, iż "Federacja na Rzecz Kobiet
i Planowania Rodziny otrzymała w okresie od 2004 do 2009 r. od firmy G. kwotę 97
600 złotych, a od organizacji I. w 2005 r. kwotę 37 003,00 złotych, zaś w 2007
r. w wysokości 138 253,25 złotych".
W uzasadnieniu czytamy następnie, że "firma G. jest producentem tabletek
antykoncepcyjnych, które zażyte w ciągu 72 godzin po stosunku płciowym
zapobiegają zajściu w ciążę", a za pieniądze "przekazane przez ww. firmę została
wydrukowana przez Federację broszura informacyjna dotycząca tego środka".
Z wpłat dokonanych przez międzynarodowy koncern w okresie 2009-2010
"sfinansowano m.in. druk materiałów edukacyjnych dla grup młodzieżowych Ponton
zajmujących się m.in. edukacją seksualną w szkołach. Wśród wydrukowanych broszur
znajdowała się broszura pt. "Antykoncepcja po stosunku" zawierająca opis
działania środka antykoncepcyjnego E., którego producentem jest firma G. Nazwa
środka była wielokrotnie przywoływana w broszurze".
– W związku z nasilającą się na mnie nagonką wywołaną przez proces, jaki
wytoczyłam pani Joannie Najfeld za pomówienia pod moim adresem, oświadczam, że
nie byłam i nie jestem na liście płac przemysłu aborcyjnego – broni się Nowicka.

Sąd przyznaje, że środki przekazywane przez koncern farmaceutyczny nie trafiały
bezpośrednio na wynagrodzenie Nowickiej. "Wpłaty dokonane przez G. i I. nie
zostały przekazane na wynagrodzenia, a na bieżącą (np. opłaty za prąd, taksówki
itp.) i statutową (np. druk broszur) działalność Federacji" – czytamy. Jak
wynika z informacji udzielonej przez Federację, "na wynagrodzenie Wandy
Nowickiej środki pochodziły od organizacji Rausing-Astra, UNFPA, IWHC-Astra,
PAI-Astra, Komisji Europejskiej".

Kłopotliwe uzasadnienie
Ale według sądu, wypowiedź Najfeld nie oznacza, że "Wanda Nowicka otrzymuje
bezpośrednio wynagrodzenie od producentów środków antykoncepcyjnych i sprzętu
aborcyjnego, a stanowi próbę ukazania zależności między podmiotami finansującymi
daną organizację a osobami, które daną organizacją kierują celem ukazania braku
możliwości zachowania bezstronności i obiektywizmu pomiędzy nimi".
"Ze zgromadzonego materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że Federacja na
rzecz Kobiet i Planowania Rodziny kierowana przez oskarżycielkę prywatną,
otrzymywała wielokrotnie dotację od różnych podmiotów, w tym od firmy
farmaceutycznej G., producenta środka antykoncepcyjnego (…) oraz od
organizacji I., która produkuje i rozpowszechnia narzędzia używane przy
zabiegach przerywania ciąży" – stwierdza sąd.
Środki te co prawda wprost "nie stanowiły źródeł finansowania wynagrodzenia
Wandy Nowickiej, jednakże miały one wpływ na całokształt finansów Federacji i
przynajmniej pośrednio wpływały na wynagrodzenie osób zatrudnionych w Federacji
chociażby poprzez to, że inne środki nie musiały iść na finansowanie bieżącej
działalności, a na wynagrodzenia".
Sąd podkreśla, że "społecznie uzasadniony interes wymaga, aby opinia publiczna
miała dostęp do informacji o źródłach finansowania organizacji pozarządowych
zajmujących się interesującą dla szerokich warstw społecznych i budzącą dyskusję
i spory tematyką".
Natomiast wypowiedź Joanny Najfeld była "o tyle uzasadniona, że krytykowała
model edukacji seksualnej, wskazując na zagrożenia płynące z faktu powiązania
osób przekazujących wiedzę z podmiotami, dla których adresaci tej wiedzy są
potencjalnymi klientami". Sąd podkreśla, że "niewiele dzieli informowanie o
danych produktach od ich reklamowania czy wręcz promowania". Wyrok sądu jest
nieprawomocny, a Nowicka nie wyklucza złożenia apelacji.
Ujawnienia wyroku w tej sprawie tuż po wyborze Nowickiej na wicemarszałka
domagali się Stanisław Żelichowski (PSL) oraz Jarosław Gowin (PO), argumentując,
że opinia publiczna powinna wiedzieć, że parlamentarzyści nie są uwikłani w
działalność lobbystyczną na rzecz koncernów farmaceutycznych. Takie pytania
stawia nadal Solidarna Polska. – Chcemy zapytać, jaki jest statut pani
wicemarszałek, czy nadal pobiera środki od koncernów farmaceutycznych, czy
pobierała, w jakiej wysokości? Czy poglądy, które głosi, nie są wynikiem tego,
że koncerny farmaceutyczne ją czy jej fundację w pewien sposób sponsorowały? –
wyjaśnia Mularczyk .
Rzecznik klubu Ruchu Palikota Andrzej Rozenek deklarował po wypowiedziach
posłów, że na razie proces się toczy i nie należy ujawniać tego uzasadnienia. –
Musimy zaczekać cierpliwie aż do zakończenia tej drogi i na razie jakiekolwiek
ujawnianie czegokolwiek byłoby niezgodne z taktyką procesową – podsumował.
Czy swoją agitacją proaborcyjną Nowicka i jej fundacja łamie prawo? – W Polsce
aborcja jest niezgodna z prawem. Pani Wanda Nowicka, z tego co słyszeliśmy,
promuje aborcję i to nie tylko tę przewidzianą przez prawo, ale generalnie
aborcję, która jest niezgodna z prawem – stwierdza Mularczyk.
– Federacja ta prowadzi od wielu lat aktywne działania w tym kierunku, by
aborcja była w Polsce łatwo dostępna, nie zważając na dobro kobiet i ich dzieci.
Od dawna Federacja manipuluje liczbami dotyczącymi podziemia aborcyjnego, by w
ten sposób udowodnić, że obecne ustawodawstwo, generalnie chroniące ludzkie
życie, nie sprawdza się – kwituje Szymański.

 

Zenon Baranowski

drukuj