Wojna będzie tragedią
– Modlitwa jest najpotężniejszą bronią, która może zapobiec
tragicznej wojnie w Korei – wskazuje ks. bp Peter Keng, przewodniczący
Konferencji Episkopatu Korei Południowej. Wzywając do modlitwy o pokój
na świecie i pojednanie obu państw koreańskich, ostrzega przed skutkami,
jakie niesie konflikt zbrojny. – Wojna, jeśli wybuchnie, będzie
straszliwa – podkreśla.
Choć stosunki między Koreą
Południową a Północną od kilku lat nie były najlepsze, obecnie znacznie
się pogorszyły. Stało się tak po tym, jak 26 marca br. na Morzu Żółtym
okręt Korei Południowej „Cheonan” zatonął w wyniku tajemniczej eksplozji
podczas wykonywania rutynowego patrolu. Zginęło 46 marynarzy. Śledztwo w
tej sprawie prowadzone jest przez międzynarodową ekipę ekspertów i
jeśli wykaże niezbicie, że za atakiem na stoi Korea Płn., Seul nałoży na
nią sankcje. Tymczasem rząd Korei Płn. zapowiada, że jeśli tak się
stanie, odpowie na tę decyzję działaniami zbrojnymi.
– Do tego nie
możemy dopuścić i trzeba zaangażować wszystkie możliwe organizacje, tak
by pokój nie został zagrożony – zaznacza cytowany przez agencję CNA ks.
bp Peter Keng. W minioną niedzielę Kościół w Korei obchodził dzień
modlitwy o pokój. Towarzyszyły mu słowa: „Błogosławieni pokój czyniący,
albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. – Sytuacja w naszym kraju jest
bardzo napięta i wojna może wybuchnąć w każdej chwili. Aby temu
zapobiec, używamy najpotężniejszej broni – modlitwy – mówi
przewodniczący Episkopatu Korei Południowej i od razu wyjaśnia, że
należy jak najszybciej znaleźć nowe drogi dialogu i pojednania.
Kościół
katolicki wraz z innymi wspólnotami religijnymi sformułował wniosek o
wznowienie pomocy humanitarnej kierowanej do Korei Północnej. Taki gest
na pewno wpłynąłby pozytywnie na władze tego kraju. – Naszą troską
chcemy otoczyć niewinnych cywilów w Korei Północnej, zwłaszcza dzieci,
które niezasłużenie cierpią, doświadczając dramatycznych konsekwencji
braku pomocy – wyjaśnia ks. bp Keng.
Małgorzata Pabis
