„Wierzę w życie wieczne…”

Nad duchem człowiek nie ma władzy,
aby go powstrzymać, a nad dniem śmierci nie ma mocy”
(Kohelet
8,8)

Nikomu nie jest łatwo stąpać po tajemnicy śmierci. Pomimo wysiłków
wyspecjalizowanej, kompetentnej i nowoczesnej medycyny, tylu rozważań filozofów,
badań psychologów czy wielkiej „burzy eschatologicznej” teologów, o której
ostatnio napisał śp. ks. prof. Lucjan Balter, zawsze pozostanie prawdziwą i
aktualną sentencja Koheleta: „nad dniem śmierci [człowiek] nie ma mocy„;
wobec śmierci „zawodzi wszelka wyobraźnia”. Przyszło nam – Rodzinie
Pallotyńskiej – przeżyć i boleśnie doświadczyć, że śmierć wtargnęła
przez ołtarzewskie okna
i wśród nocnej ciszy, podczas snu przecięła nić
życia śp. ks. prof. Lucjana Baltera – naszego Współbrata, niezwykłego człowieka,
kapłana, pallotyna, profesora,
tak bardzo znanego w kraju i za granicą.

I choć wiemy, że śmierć wpisana jest w ludzkie życie, choć uznajemy
prawdę zawartą w Księdze Koheleta, że jest czas życia i śmierci,
że na wszystko jest wyznaczona godzina pod słońcem; choć
przyznajemy rację psalmiście, że dni człowieka są jak sen poranny, czy
jak trawa, która rankiem rośnie i kwitnie, wieczorem więdnie i usycha
,
to jednak ta śmierć przyszła za wcześnie i tak niespodziewanie, pozostawia w
naszych sercach ból i tęsknotę. Wierzymy jednak, że Bóg bogaty w miłosierdzie
ma swoje plany i zawsze zabiera człowieka w najlepszym dla niego czasie.

Yves Congar zwykł mawiać: „To wszystko, co mnie otacza mnie
poprzedziło i mnie przeżyje… żyję więc w pozycji ukrzyżowania między
czasem i wiecznością, która wraz ze mną kroczy!”
. Te słowa były
bliskie zmarłemu Księdzu Profesorowi. Przy różnych – dość częstych
okazjach – wracał do tematów eschatologicznych. Stąd też ostatnią pozycję,
jaką wydał tuż przed niespodziewaną śmiercią, była książka: „Eschatologia
współczesna dla duszpasterzy i katechetów”
. Na dwa dni przed śmiercią
wydawnictwo dostarczyło mu osobiście okazowe egzemplarze. Cieszył się nią
bardzo.

Z ciekawością przejrzałem stronicę tej pozycji. Ks. prof. Lucjan
Balter napisał
w niej o śmierci między innymi takie słowa: „Jest
ona zjawiskiem ogólnoświatowym, nie tylko ogólnoludzkim, i to na ogół
codziennym, zwyczajnym, a mimo to zaskakuje, wprawia w osłupienie, staje się
prawdziwym wstrząsem dla otoczenia, a zwłaszcza dla najbliższej rodziny, która
w takiej sytuacji często odczuwają tak, jakby wydzierano jej serce
” ( s.
127).

Nas tutaj zebranych, w tym Ołtarzewskim Wieczerniku Królowej Apostołów,
rodzinę naturalną, pallotyńską, uniwersytecką, wielką rodzinę byłych
studentów i słuchaczy oraz wszystkich, którzy znali śp. ks. prof. Lucjana,
jego śmierć zaskoczyła, wprawiła w osłupienie i odczuwamy ją tak, jakby
wydzierano nasze serce.

Ale nie zatrzymujmy się nad tym, co boli, co zasmuca. Nie
patrzmy na śmierć jako na unicestwienie. Ze śp. ks. prof. L. Balterem
wejrzyjmy z nadzieją w Boże Słowo. Jednym z umiłowanych tekstów biblijnych
ks. prof. Lucjana był fragment Księgi Mądrości (3, 1-10),
który słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: „Dusze sprawiedliwych są w ręku
Boga… zdało się oczom głupich, że pomarli”
. Tekst ten ma niezwykle głęboką
wymowę. Akcentuje bowiem mocno, iż jedynie oczom głupich zdało się,
że ludzie sprawiedliwi faktycznie pomarli, a ich odejście od nas
uznali za unicestwienie, gdy tymczasem ci zmarli trwają nadal w
pokoju
. Ludzie sprawiedliwi, żyjący na co dzień wiarą, przechodzą
bowiem tylko przez śmierć i wchodzą do życia – wiecznego życia.

Czyż śp. ks. prof. Lucjan Balter nie był mężem autentycznej
wiary
? Słyszeliśmy na początku liturgii o tylu jego dokonaniach, o
jego zanurzeniu się w tajemnicy Boga, w tajemnicy kapłaństwa, w tajniki
wiedzy teologicznej, w służbę prawdzie, w ugruntowywanie wiedzy tylu studentów
i spotkanych ludzi, poprzez magisteria, doktoraty, habilitacje, profesury,
sympozja czy konferencje krajowe i międzynarodowe, różnego rodzaju komisje
teologiczne, pracowitą służbę dla Międzynarodowego Przeglądu Teologicznego
Communio oraz o wielu rozlicznych dziełach Zmarłego, których nie
sposób do końca wymienić.

Św. Paweł w Liście do Rzymian (drugie czytanie) – który
to fragment komentuje śp. ks. prof. Lucjan Balter w wydanej ostatnio pozycji
(s. 174) – daje nam wprost do zrozumienia, że istotą zbawczego dzieła
Chrystusa, jest to, że Chrystus swoją śmiercią na krzyżu i
zmartwychwstaniem pokonał śmierć, zadał jej raz na zawsze cios śmiertelny,
aby zapanowało odtąd życie – życie wieczne. Zwycięstwo Chrystusa pochłonęło
więc śmierć. Bóg okazał nam swoją miłość przez to, że Chrystus umarł
za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Dlatego św. Paweł z radością woła:
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk,
czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?”.
I
odpowiada: „…jestem pewien, że ani śmierć, ani życie… ani rzeczy
teraźniejsze, ani przyszłe”
– po prostu – nic nie może nas odłączyć
od miłości Boga
i to dzięki Temu, który nas umiłował.

Ta radykalna nowość dotyczy każdego człowieka, który
przez chrzest umarł dla grzechu, aby żyć tylko dla Boga. Tym bardziej dotyczy
ona śp. ks. Lucjana, który nie tylko przez chrzest, ale i konsekrację zakonną
oraz służbę kapłańską i profesorską żył całkowicie dla Boga. To on –
świadomie i dobrowolnie – wypowiedział podczas konsekracji, jaką złożył w
naszym Stowarzyszeniu słowa: „oddaję, poświęcam i składam w
ofierze całego siebie temuż Bogu wszechmogącemu”
. Byliśmy świadkami,
jak bardzo był ubogi, jak niewiele posiadał dla siebie. Cieszył się, gdy
oddawał z radością wszystko to, co zarobił – niezwykłą, pełną poświęcenia
pracą – przełożonym Stowarzyszenia. Tuż przed śmiercią, gdy odwiedziłem
go w jego pokoju, on wrócił ze szpitala w Pruszkowie po zewnętrznym wylewie,
opowiadał ze wzruszeniem, że Bóg dał mu znak, że powinien już żyć jak
emeryt. Odwołał wykłady w Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, oddał własny
samochód do dyspozycji przełożonego domu, i postanowił zająć się jedynie
służbą dla Międzynarodowego Przeglądu Teologicznego Communio. Ks.
Lucjan Balter nie znał, co to urlop czy odpoczynek. Jego praca nie była
zwyczajną pracą – to była autentyczna harówka. Nie wiem, ilu ludzi potrzeba,
aby kontynuować prowadzone przez niego prace, z taką znajomością teologii, języków
obcych, inteligencją i poświęceniem do końca.

Prawdę o tajemnicy życia z Jezusem odkrywa św. Jan Ewangelista w
dzisiejszej Ewangelii
przytaczając słowa Jezusa: „Ojcze, chcę,
aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby
widzieli chwałę, którą Mi dałeś przed założeniem świata”
. Pan
Nieba i Ziemi – bogaty w Miłosierdzie – przygarnął do siebie
wiernego sługę swego – ks. prof. Lucjana Baltera – człowieka, kapłana,
pallotyna, profesora
. Jego rozpięte ponad historycznymi przełomami życie,
wytyczało egzystencję, pełną niezwykłych faz, wielkich dokonań, nie zawsze
znanych wewnętrznych zmagań i chwalebnych osiągnięć.

Ksiądz profesor Lucjan Balter swoją postawę czerpał najpierw z
ducha Wileńszczyzny
– miejsca jego narodzin i atmosfery domu
rodzinnego, a szczególnie z głębokiej i maryjnej religijności Mamy (ojciec
bowiem zmarł bardzo wcześnie). Gdy przybył z Mamą do Radomia podjął naukę
w Niższym Seminarium Duchownym w Wadowicach na Kopcu. Dał się poznać jako
uzdolniony i bardzo ambitny młodzieniec. To samo należy powiedzieć o jego
studiach seminaryjnych w Ołtarzewie. Zadziwiał też niezwykłą błyskotliwością
na studiach w KUL, czy podczas pracy w Wyższym Seminarium Duchownym tu w Ołtarzewie,
na ATK a później na UKSW czy w UAM w Toruniu. Wspierał te uczelnie swoją
wiedzą, doświadczeniem i zamiłowaniem do teologii. Cenił sobie osobowość
swego mistrza naukowego – Sługi Bożego Wincentego Granata. Zaprzyjaźniony był
ze śp. ks. A. Słomkowskim, kard. J. Ratzingerem, kard. Schönbornem, teologiem
szwajcarskim Hansem Ursem von Balthasarem, błogosławionym ks. Michałem Sopoćko
i wielu innymi ważnymi osobistościami.

Jako wybitny teolog okresu posoborowego i przełomu XX i XXI wieku w
Polsce
, całe swoje życie poświęcił zgłębianiu tajemnicy Boga –
Zbawiciela Miłosiernego. Przeniknięty charyzmatem św. Wincentego Pallottiego
doceniał i wspierał aktywny udział tak duchownych jak wiernych świeckich w
życiu i działalności Kościoła, a także w braniu odpowiedzialności za misję
Kościoła we współczesnym świecie. Jego twórcze i odważne upowszechnianie
teologii bliskiej każdemu człowiekowi znalazło swój wyraz w niezliczonych
publikacjach, recenzjach oraz prowadzonych pracach magisterskich i doktorskich. Ulubione
jego dziedziny zainteresowań to
: Miłosierdzie Boże, Eschatologia,
Duch Święty, Maryja, św. Józef, nieomylność papieskich encyklik, kapłaństwo.
Działalność ks. prof. Lucjana Baltera na płaszczyźnie naukowej i
dydaktycznej przenikała się do tego stopnia, że trudno w nim było oddzielić
teologa od wykładowcy, kapłana od teologa i wykładowy od kapłana. W tych
wszystkich dziedzinach był sobą i w ten sposób świadczył i nauczał o Bogu,
o zbawieniu, o życiu i śmierci, o człowieku i o Kościele, rozumianym w
soborowym duchu komunii.

Wielkość ks. prof. Lucjana zadziwia, gdy tylko w wielkim skrócie wymieni
się niektóre przestrzenie jego działalności apostolskiej: uzdolniony katecheta;
ceniony profesor i wykładowca wielu dyscyplin
i przedmiotów teologicznych; prodziekan Wydziału
Teologicznego UKSW i odpowiedzialny za studentów zaocznych; konsultor w
Komisjach Episkopatu; długoletni redaktor naczelny Międzynarodowego
Przeglądu Teologicznego Communio; przewodniczący,
sekretarz czy członek wielu komisji; autor wielu pozycji książkowych
i niezliczonej ilości artykułów naukowych na różne tematy; recenzent
wielu prac naukowych; tłumacz wielu artykułów i wystąpień.

Bóg obdarzył Go hojnie różnymi darami: nieprzeciętnie
zdolny i inteligentny, ludzki i niezwykle pracowity do końca dni swoich – tytan
pracy. Osiągnął szczyty kariery naukowej i osiągnięć akademickiego
nauczyciela poprzez swe publikacje oraz pokolenia swoich studentów. Był
jednocześnie człowiekiem bogatej uczuciowości (echo „wileńskiego serca”)
oraz teologiem rozległych horyzontów myślenia. Umiał być stanowczym w sądach,
ale też człowiekiem głębokich wzruszeń i niepokojów. Fides et
ratio
, rozum i serce, prawda i miłość
– to jego dewiza życia.
Wybiegał – jak św. Wincenty Pallotti w
przyszłość; interesował się tym, co przed nami; szukał nowych rozwiązań.
Dla wielu był nie tylko nauczycielem, czy profesorem, był de facto mistrzem
(uprawiania teologii)
! Przynaglała go Miłość Chrystusa. Będąc
autorem wielu artykułów naukowych nie zatrzymywał się na typowych pallotyńskich
rozterkach, dotyczących tożsamości, zadań i celów. Zaangażowany w tak
wielu dziedzinach, ukazuje się jako kapłan i teolog głębokiego
formatu i duchowy syn Pallottiego, kompletny i spełniony
. Taki wchodzi
do wieczności, o której tak dużo dyskutował i pisał, gdzie hipoteza wiary
staje się tezą, nadzieja rzeczywistością a Miłość jest wieczna.

Drogi Księże Profesorze, jako współbrat i pierwszy
seminarzysta, chcę powiedzieć najpiękniejsze słowo „Bóg Ci zapłać
za płomień dociekań, za nieustanne poszukiwanie najlepszych rozwiązań.
Zostajesz z nami z twoimi oryginalnymi myślami, z twoim niespokojnym duchem.

Za św. Wincentym Pallottim mówimy: „za wszystko i we wszystkim
niech Bóg będzie uwielbiony!”
. Modlimy się za Ciebie
wdzięcznym sercem:
Bramy podnieście swe szczyty, unieście się
odwieczne podwoje (…)
; ukaż mu, Panie, ścieżkę życia wiecznego,
pełnię radości przy Tobie i wieczne szczęście po Twojej prawicy”
.

W modlitewniku zmarłej profesorki Antoniny Janowskiej znajduje
się wiersz, który z powodzeniem mógłby do nas tu obecnych skierować śp.
ks. prof. Lucjan Balter: „A gdy przyjdzie godzina mojego zachodu, zajdę jak
słońce jasne – do ostatniej chwili. Nigdy nie będę drzewem, co dumne za młodu,
z wiekiem ku ziemi się chyli. Gdy przyjdzie czas odlotu do krainy innej, to
odlecę w porywie szczęścia i natchnienia. Jak ptak, co uciekając z ziemi
niegościnnej – ziemię na niebo zamienia
.”

My także nie tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie. Dlatego
spodziewając się obiektywnej – Bożej sprawiedliwości, wyznajemy: „Jezu –
Ty jesteś naszym zmartwychwstaniem i życiem! Wierzymy w świętych obcowanie,
w ciała zmartwychwstanie i życie wieczne!”

Amen! Niech się tak stanie!

Ks. Czesław Parzyszek SAC,
wiceprowincjał

drukuj