Wielka modlitwa za życie

Kazanie księdza biskupa Albina Małysiaka wygłoszone w Sanktuarium Miłosierdzia
Bożego w Łagiewnikach 27 kwietnia 2006 r., w 50. rocznicę stalinowskiej ustawy
o zabijaniu dzieci poczętych

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Bardzo serdecznie pozdrawiam zgromadzony tu lud Boży. Najpierw wielce czcigodnego
Eminencję, kochanego księdza kardynała Stanisława Dziwisza, metropolitę krakowskiego.
Pozdrawiam księdza biskupa Jana Zająca, kustosza tego miejsca. Pozdrawiam
też duchownych, siostry Matki Bożej Miłosierdzia wraz z ich przełożoną, i
wiernych modlących się w tej świątyni. Szczególne pozdrowienia ślę łączącym
się z nami duchowo przy odbiornikach Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Przeżywamy nabożeństwo przebłagalne. Przepraszamy Boga za grzechy zabitych
milionów dzieci w łonach polskich matek. Dzisiejszą uroczystość obchodzimy
z inicjatywy świeckich obrońców życia skupionych przy Krucjacie Modlitwy w
Obronie Poczętych Dzieci i w Ruchu Duchowej Adopcji. My, duchowni, wyrażamy
najwyższe uznanie dla świeckich katolików zdecydowanie walczących o prawo do
życia dla dzieci, które mają się urodzić.

20 milionów ofiar
W związku z naszym nabożeństwem warto przypomnieć, że właśnie 27 kwietnia 1956
roku w warunkach terroru stalinowskiego Sejm przegłosował ustawę zezwalającą
na zabijanie poczętych dzieci. Zrealizowano w ten sposób w zniewolonej Polsce
dyrektywę Lenina, nakazującą bezwarunkowe zniesienie wszystkich ustaw ścigających
sztuczne poronienia. Równocześnie prowadzono bardzo silną propagandę na rzecz
tezy, że – jak to określano – aborcja jest dopuszczalna, niekaralna. Byłem
świadkiem tej brutalnej propagandy. Na duchownych wywierano nacisk, by nie
sprzeciwiali się aborcji. Jako proboszcz byłem w tej sprawie kilka razy wzywany
do Referatu ds. Wyznań, czyli tej komórki Urzędu Bezpieczeństwa, która specjalizowała
się w walce z Kościołem. Gdy w sali parafialnej zorganizowałem wystawę przedstawiającą
życie dziecka w łonie matki, nakazano mi ją natychmiast zwinąć.
Ta tragiczna w skutkach aborcyjna ustawa "obowiązywała" aż do 7 stycznia
1993 roku, przyczyniając się do śmierci 20 milionów polskich nienarodzonych
dzieci, jak świadczą rzetelne szacunki "Studiów Demograficznych" PAN.
Ta nieludzka ustawa przyczyniła się też do straszliwej deprawacji sumień.
Jan Paweł II Wielki pisał w "Evangelium vitae": "Bronić życia
i umacniać je, czcić je i kochać, to zadanie, które Bóg powierzył każdemu człowiekowi".
W innym miejscu mówił Papież: "I życzę, i modlę się o to stale, żeby rodzina
polska dawała życie. By była wierna świętemu prawu". I znów w "Evangelium
vitae": "Pilnie potrzebna jest wielka modlitwa za życie, przenikająca
cały świat".
Dlatego w tym naszym nabożeństwie i również w innym czasie przepraszamy Boga
za te grzechy. Mamy obowiązek przepraszać, bo w sposób szczególnie okrutny
zostało złamane piąte przykazanie Dekalogu: "Nie zabijaj".
Ale nie tylko ze względu na piąte przykazanie nie wolno zabijać dzieci w łonach
matek. Również postępowa medycyna nakazuje ochronę życia mającego się urodzić
dziecka. Nakazuje to ze względu na dziecko i ze względu na matkę. Najpierw
ze względu na dziecko. Najnowsze badania wykazują, że już od chwili poczęcia
ten mikroorganizm ludzki ma w sobie wpisane, ma zakodowane wszystkie przymioty,
cechy dorosłego człowieka, a więc fizyczne, jak płeć, kolor oczu, włosów i
skóry, tendencję do wysokiego lub niskiego wzrostu, dobre zdrowie lub skłonność
do pewnych chorób. Również właściwości intelektu i cechy charakterologiczne.
Ten mikroorganizm stanowi już osobny podmiot, a innym podmiotem jest matka.
A więc dwoje ludzi, choć w tej fazie bardzo od siebie różni.
Życie dziecka musi być chronione przed urodzeniem również ze względu na matkę.
Najwybitniejsi uczciwi ginekolodzy mogliby długo, bardzo długo mówić na temat
przeróżnych, często niezmiernie ciężkich schorzeń, również nowotworowych, które
są następstwem zabicia dziecka nienarodzonego. Ten czyn tzw. aborcji niesie
ze sobą ogromne konsekwencje nie tylko dla zdrowia somatycznego, lecz również
psychicznego kobiet, m.in. nie mogą one bardzo często wyzbyć się poczucia winy.
Odczuwają stratę, pustkę, cierpią na depresję, są drażliwe, czują się osamotnione.
Tragiczny stan, los takiej kobiety przedstawiła niemiecka pisarka Karin Struck
w powieści "Widzę moje dziecko we śnie".

Zadania obrońców życia
W smutną 50. rocznicę wprowadzenia ustawy o dopuszczalności zabijania dzieci
mających się urodzić, musimy na nowo zmobilizować się, powziąć odpowiednie
postanowienia.
Nasza akcja na rzecz bezpieczeństwa dzieci w łonie matki to najpierw modlitwa.
Ksiądz kardynał Joseph Ratzinger, kilka lat przed wyborem na Stolicę Piotrową,
mówił, że modlitwa zmienia dzieje świata. Wydaje się to nieprawdopodobne, a
jednak tak jest. A więc mamy obowiązek jeszcze więcej i pobożniej się modlić.
Powinniśmy jeszcze usilniej wzywać naszego Boga na pomoc. Dzisiejsza rocznica
stanowi też zachętę, byśmy okazywali wielki szacunek i chrześcijańską przyjaźń
każdej matce, a szczególnie tej, która ma przekazać wspaniały dar życia nowemu
człowiekowi.
Równocześnie bardzo wskazaną jest rzeczą, byśmy w środowiskach, w których jesteśmy,
mówili, jak wspaniałym darem jest życie. Tego życia należy zatem bronić. Niełatwa
to sprawa w naszej Ojczyźnie, bo z Zachodu napływają do nas fałszywe niechrześcijańskie
prądy. Przekonali się o tym nasi dzielni polscy obrońcy życia. Oni to w Strasburgu
na jesieni 2005 roku urządzili w gmachu Parlamentu Europejskiego wystawę obrazującą
życie człowieka w łonie matki od poczęcia do urodzenia. Wystawa według najnowszych
badań naukowych, w których korzystano z najnowocześniejszych komputerów i mikroskopów.
I co się okazało? Było hańbą, że już trzy godziny po otwarciu wystawy kazano
ją zlikwidować, a nawet zniszczono dwie plansze. Oto mamy Zachód, który tak
bardzo chlubi się kultem nauki, a nie pozwala ukazać najnowszych badań naukowych
i to odnoszących się przecież do tak ważnego problemu, jakim jest początek
każdego z nas i początek życia każdego człowieka.
Obrońcy życia w naszej Ojczyźnie mają trudne zadanie przed sobą. Propaganda
przeciw życiu wsączana społeczeństwu przez dziesiątki lat różnymi sposobami
poczyniła duże spustoszenie w umysłach i sercach ludzi. A ci rządzący na najwyższych
stanowiskach mają tu dużo do powiedzenia, przecież to oni stanowią prawo, ale
nie uczynili tego, co powinni. Oto np. przed kilku laty Radio Maryja, rzekomo
antysemickie, zaprosiło z prelekcją Żyda – Bernarda Nathansona. Był on w Ameryce
szefem dużej kliniki, w której mordowano pod jego okiem nienarodzone dzieci.
Ten człowiek po pewnym czasie zrozumiał, jak strasznego dopuszczał się zła.
Postanowił – o ile to możliwe – to zło naprawić. Dlatego na różnych zebraniach
i zjazdach głośno mówił o tym, że był w błędzie. W mediach go w ogóle nie dopuszczają
do głosu. Przypominał, że dziecko w łonie matki, ledwo dostrzegalne pod mikroskopem,
to przecież prawdziwy człowiek. Również w Radiu Maryja wygłosił trzy znakomite
pogadanki. Słuchałem ich i gdyby miliony Polaków i Polek słuchały tych wykładów,
na pewno wyrobiliby sobie właściwy, prawidłowy, naukowy pogląd na życie człowieka
w łonie matki. Wiele kobiet uniknęłoby z tego powodu przeróżnych cierpień.
Bardzo współczuję tym kobietom. Żal nam tych ludzi, którzy często ulegli fałszywej
propagandzie, że można zabić dziecko nienarodzone. Niestety, żadna rozgłośnia
radiowa ani stacja telewizyjna nie zaprosiły Bernarda Nathansona. Tylko Radio
Maryja go zaprosiło.
Jednak mówiąc o trudnościach w głoszeniu nauki Kościoła, nakazującej chronić
mające się narodzić dzieci, nie wolno pominąć wielkiego sukcesu, jaki odnieśli
u nas wspaniali obrońcy życia. Oto 7 stycznia 1993 roku ustawa dozwalająca
zabijać dzieci w łonie matki została zniesiona. Tak jest do dzisiaj, chociaż
ustawa wymaga kilku poprawek. Stało się to dzięki mozolnej pracy nauczającego
Kościoła oraz dzięki wspaniałej postawie świeckich obrońców życia.
Należy też przypomnieć, że obronę mającego się urodzić dziecka mają obowiązek
wziąć na swe barki władze państwowe i samorządowe na wszystkich szczeblach.
Jest to niezmiernie ważne. Chodzi o prorodzinną politykę państwa, bo rodziny
posiadające kilkoro dzieci nie mogą żyć w biedzie czy nędzy, jak to się teraz
często dzieje. Tu przypomina mi się pewien fakt z czasu, gdy byłem proboszczem.
Oto do kancelarii parafialnej przyszła pewna kobieta. Mówiła, że nauka Kościoła
w obronie życia nienarodzonych jest wspaniała, ale biedne rodziny mające kilkoro
dzieci winny od społeczeństwa otrzymać pomoc. Ona ma czworo dzieci, a piąte
wnet się urodzi. "Niestety, często dla tej czwórki brakuje mi mleka. Co
ja mam robić?". Do takiego problemu jest tylko jeden komentarz: państwo
i społeczeństwo muszą takim matkom przyjść z pomocą. Co prawda, pieniędzy obecnie
wszędzie we wszystkich resortach brakuje i to bardzo, ale na ten cel trzeba
ich pilnie szukać. Tym bardziej że Polska wymiera, zgonów jest więcej niż urodzin.
W czasie naszych rozważań bez przerwy przypomina nam się obowiązek wytrwałej
modlitwy w intencji dzieci, które mają się urodzić. Szczególnie w intencji
tych dzieci, które zostały zabite. Dobrze byłoby powziąć postanowienie, że
np. do codziennej wieczornej modlitwy dołączymy jedno "Zdrowaś Maryjo".
A teraz, w czasie tego nabożeństwa, w duchu wielkiej pokuty zanieśmy prośby
do Miłosierdzia Bożego: prośmy o miłosierdzie dla każdej matki, której zabrakło
miłości macierzyńskiej… Prośmy o miłosierdzie dla każdego ojca, który uciekł
od odpowiedzialności za życie swojego dziecka i nie stanął w jego obronie…
Prośmy o miłosierdzie dla lekarzy i służby zdrowia, której ręce zostały wykorzystane
przeciw Narodowi… Prośmy o łaskę miłosierdzia dla ustawodawców, którzy otwarli
bramy tego wielkiego cmentarza dla ofiar swej ustawy… Prośmy pokornie, tu,
w centrum kultu Miłosierdzia Bożego, o miłosierdzie dla naszego całego Narodu.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

drukuj