Wiara wyraża się poprzez kulturę

Z ks. kard. Gianfrankiem Ravasim, prefektem Papieskiej Rady ds. Kultury,
biblistą, specjalistą w dziedzinie języka hebrajskiego, rozmawia Agnieszka Żurek

Wasza Eminencja wystąpił z inicjatywą zorganizowania szeregu imprez
kulturalnych pod nazwą "Dziedziniec pogan". Mają one na celu nawiązanie dialogu
z osobami niewierzącymi. Pierwsze spotkanie zakończyło sie wczoraj w Paryżu.
Jaki jest charakter tych imprez?

– Dialog z niewierzącymi jest nawiązywany na razie na poziomie sztuki, nauki i
literatury "wysokiej". Projekt "Dziedzińca pogan" został zainaugurowany na
uniwersytecie w Bolonii. W uroczystości tej wzięło udział około dwóch tysięcy
studentów – ta liczba przerosła nasze oczekiwania. Wykłady trwały trzy godziny,
bez przerwy. W dyskusji wzięło udział dwóch literatów i dwóch filozofów –
wierzących i ateistów. Dyskusja była bardzo ciekawa, na bardzo wysokim poziomie.
Studenci mieli doskonałe komentarze i zadawali celne pytania. To jest dopiero
początek. Podobne spotkania jak to w Paryżu odbędą się także w Sztokholmie,
Tiranie, Mediolanie, Pradze…

Wasza Eminencja pełni funkcję watykańskiego ministra kultury. Co to oznacza w
praktyce?

– Najważniejszymi dziedzinami kultury, którymi zajmuje się Papieska Rada ds.
Kultury, są relacje między wiarą a nauką, relacje osób wierzących z osobami
niewierzącymi, relacje między wiarą a sztuką współczesną. Rada interesuje się
również kulturami "wschodzącymi", tzn. azjatyckimi, afrykańskimi i
latynoamerykańskimi oraz zagadnieniem języka i komunikacji wewnątrz i na
zewnątrz Kościoła. Zajmujemy się również prowadzeniem dialogu międzykulturowego
i relacjami między kulturą a ekonomią, rozumianą nie tyle jako nauka o systemie
pieniężnym, ale jako gałąź wiedzy humanistycznej. Tak więc pracuję na polu
kultury w najszerszym tego słowa rozumieniu. Kultura nie jest domeną jedynie
"wyższych warstw społecznych" – arystokracji czy inteligencji. Dotyczy także
życia codziennego. Mówi się przecież nawet o kulturze przemysłowej. Kultura jest
zatem sposobem interpretacji ludzkich zachowań.

Wasza Eminencja stoi także na czele Papieskiej Komisji ds. Kościelnych Dóbr
Kultury. Co jest zadaniem tej komisji?

– Ochrona i promocja chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego i artystycznego,
szczególnie w Europie, ale także w krajach pozaeuropejskich. Zadanie ochrony i
promocji dotyczy także niematerialnego dziedzictwa kulturowego, to znaczy
tradycji, kultury ludowej i folkloru religijnego. Jestem także przewodniczącym
Papieskiej Komisji Archeologii Sakralnej. Moim zadaniem jest więc ochrona i
promocja kulturowego dziedzictwa, jakie stanowią katakumby. Dotyczy to
oczywiście jedynie Włoch. Na tym terenie, także poza Rzymem, np. w Palermo, w
Syrakuzach, znajduje się 120 katakumb. Niektóre z nich – także te najpiękniejsze
– umiejscowione są pod budynkami wzniesionymi w latach 50. Najsłynniejsze z nich
to rzymskie katakumby św. Kaliksta i św. Sebastiana, Domicylli i Pryscylli.

W jaki sposób Wasza Eminencja propaguje – właśnie poprzez kulturę – Słowo
Boże?

– Zanim jeszcze zacząłem pisać książki, pracowałem jako docent nauk biblijnych
na Wydziale Teologii Włoch Północnych w Mediolanie, a później także w
seminariach archidiecezji Mediolanu. Później wygłaszałem także – na terenie
Włoch – dziesiątki konferencji na temat Słowa Bożego. Od 22 lat prowadzę w
telewizji program poświęcony lekturze Pisma Świętego. Napisałem na ten temat
wiele książek, zarówno poświęconych naukowej egzegezie Biblii, jak i tych
przeznaczonych dla szerszego grona odbiorców. Wiele z nich zostało
przetłumaczonych także na język polski.

Co stanowi największą trudność w studiowaniu Pisma Świętego?
– W zgłębianiu Pisma Świętego pojawia się pewien problem – Słowo Boże wymaga
interpretacji. Powstają błędne interpretacje Biblii – np. fundamentalistyczne
bądź czysto historyczne czy też traktujące Pismo Święte jedynie jako dzieło
literackie. Istnieje także tendencja dokonywania wyboru między kulturą a
teologią. Biblia jest zarazem dziełem literackim – również dla osób wierzących,
jak i Słowem posiadającym wymiar transcendentalny. Najważniejszym elementem w
lekturze Biblii jest jej właściwa interpretacja. Mówiąc o tym zagadnieniu,
wspomnę, że niedługo ukaże się – możliwe, że także w języku polskim – książka
mojego autorstwa, która jest poświęcona przede wszystkim temu właśnie
problemowi. Włoski tytuł brzmi: "Questioni di fede" ("Problemy wiary") – nie
wiem, jaki będzie tytuł polskiej wersji książki. Tyle jeżeli chodzi o aspekt
trudności w studiowaniu Słowa Bożego. Oprócz trudności istnieją jednak także
elementy ułatwiające lekturę Biblii. Są nimi np. symbole i obrazy. Taki jest
język współczesnego świata. Dzisiejszy człowiek jest bardziej wrażliwy na sferę
wizualną niż racjonalne myślenie. Język symboli jest zatem bardziej czytelny niż
tradycyjna narracja. Biblia jest również wielkim kodeksem kultury zachodniej.
Także świat laicki uznaje rolę Biblii jako matrycy – zarówno w historii
literatury, jak i w historii sztuki. Z tego także powodu mocno zaangażowałem się
w działania mające na celu rozpowszechnianie Pisma Świętego również w świecie
laickim. Jest to przecież wielkie dziedzictwo kulturowe Zachodu.

Z jakim odzewem spotykają się podejmowane przez Waszą Eminencję inicjatywy?
– Muszę powiedzieć, że zawsze zyskują duże zainteresowanie. Rolą Kościoła jest
zapewnienie odpowiedniej interpretacji Biblii. Uważam, że powinien on
organizować kursy biblijne otwarte dla wszystkich, nie tylko dla bardziej
wyrobionych słuchaczy.

Byłaby to odpowiedź na nasze zapotrzebowanie i pragnienia?
– Tak, istnieje wielkie pragnienie zgłębiania Słowa Bożego. Wszystkie
konferencje, które wygłaszałem na ten temat, zawsze miały wielką publiczność.
Biblia jest uważana – także przez niewierzących – za punkt odniesienia, nie
tylko kulturowy, ale i etyczny. Przychodzi mi na myśl "Dekalog" waszego
reżysera, Krzysztofa Kieślowskiego, który w swoich filmach podjął temat
Dziesięciorga Przykazań, osadzając je we współczesnej rzeczywistości. Istnieje
wiele filmów o wysokiej jakości artystycznej, ale także duchowej, a nawet
religijnej, które nie mają wyrażonego wprost waloru ewangelizacyjnego. Myślę tu
o wielkich reżyserach, którzy nakręcili filmy niekoniecznie stricte religijne,
ale posiadające ładunek duchowy. Można tu wymienić na przykład Ingmara Bergmana,
który był agnostykiem, ale stale interesował się zagadnieniami z dziedziny
teologii. Nazwisk takich reżyserów jest więcej – Robert Bresson, Andriej
Tarkowski… Istnieją także filmy bardziej popularne, które mogą być potrzebne.
Są to niejednokrotnie filmy bardzo spektakularne – jak choćby "Pasja" Mela
Gibsona. Jest to film bardzo "gęsty" znaczeniowo. Ważne jest, że dzięki takim
filmom szersza publiczność może zapoznać się z tematyką religijną.

Obok podejmowania w sztuce tematów religijnych w dobrej wierze często pod
nazwą "kontrowersyjnej sztuki" występuje także zwykła profanacja. Jak powinniśmy
jako chrześcijanie reagować na tego typu zjawiska?

– Trzeba podkreślić, że istnieje obecnie tendencja podejmowania prób
desakralizacji symboli religijnych. Istnieje rodzaj powierzchownego,
niepoważnego ateizmu, który lubi żartować z tematów religijnych, szydzić,
ironizować, posługiwać się sarkazmem… Problem jest tu bardziej złożony – to
już nie rozum decyduje o tym, co wybieramy, ale emocje. Symbole religijne są
traktowane jak elementy gry, spektaklu telewizyjnego. Jest to poważny problem, z
którym należy się zmierzyć. Jest to rola nie tylko katechetów, ale także mediów.
Środki, jakimi należy się tu posługiwać, nie powinny być ograniczone jedynie do
oficjalnych wypowiedzi, przedstawiania wprost stanowiska Kościoła.

Czy nie jest tak, że ten sposób poruszania tematów religijnych jest po prostu
metodą na zapewnienie sobie reklamy przez "artystów", którym brak zdolności nie
pozwala się wybić?

– Tak, oczywiście. Ale jednocześnie to właśnie oznacza, że symbole religijne
wciąż są ważne. Jeśli w sztuce ktoś użyje symbolu pochodzącego z mitologii
greckiej, w nikim nie wzbudzi to szczególnych emocji. Symbole chrześcijańskie,
takie jak np. krzyż, są wciąż ważne, chociaż w obecnych czasach często
odrzucane. Temu powinniśmy przeciwdziałać, wracać do naszych korzeni, bo bez
wielkich symboli religijnych nie zrozumiemy naszej kultury.

W jaki sposób powinniśmy to robić?
– Po pierwsze, chrześcijanie – Europejczycy jako pierwsi powinni odnaleźć swoją
tożsamość. Amerykański poeta Thomas S. Eliot powiedział: "Straciliśmy twarze".
Muzułmanie mają swoją tożsamość, my – nie. Staliśmy się szarzy, obojętni,
powierzchowni… Powinniśmy się formować – na poziomie kultury i teologii.
Kultura jest wartością fundamentalną w wyrażaniu wiary. Mówił o tym Jan Paweł
II. Papież bardzo wyraźnie podkreślał związek między wiarą i kulturą. Nie
traktował ich jako dwóch różnych rzeczywistości. Nie postrzegał kultury jako
"dodatku do wiary", ale uważał, że wiara wyraża się właśnie poprzez kulturę,
szczególnie w aspekcie kultury rozumianej także antropologicznie, nie tylko jako
zbiór dzieł sztuki. Trzeba powrócić do naszych chrześcijańskich korzeni. Kultura
Europy jest oparta na wartościach chrześcijańskich.

Sztuka staje się ciekawsza – także w dziedzinie estetyki – jeśli porusza
tematy najważniejsze?

– Oprócz odnowienia naszej tożsamości powinniśmy także sprzeciwić się
powierzchowności, obojętności, banałowi… Muszę powiedzieć, że wybitnie zdolni
artyści europejscy podejmują to wyzwanie. Chcą w swojej sztuce powracać do
wielkich symboli i wielkich tematów religijnych. W listopadzie 2009 roku
zorganizowałem spotkanie Ojca Świętego z artystami. Obecnie, z okazji 60-lecia
kapłaństwa Benedykta XVI, chcę zebrać 60 artystów zajmujących się wszystkimi
dziedzinami sztuki – literaturą, muzyką, i zachęcić ich do tego, żeby złożyli
Papieżowi życzenia, ofiarowując mu 60 dzieł sztuki. Wybrałem artystów wybitnych,
niekoniecznie wierzących.

W 2013 roku Watykan będzie miał swoje stoisko na biennale w Wenecji. Co
zostanie tam zaprezentowane i jacy artyści będą je przygotowywali?

– Obecnie jesteśmy w trakcie opracowywania tematu, który zaproponujemy artystom.
Myślałem o tym, aby inspiracją było jedenaście pierwszych akapitów Księgi
Rodzaju. Są tam poruszone wszystkie ważne tematy: stworzenie, kobieta i
mężczyzna, miłość, przemoc… Księga Genesis mówi także o spotkaniu człowieka z
Bogiem. Biennale w Wenecji będzie testem dla artystów – czy potrafią w twórczy
sposób podjąć najważniejsze tematy. Zaprojektowania samego pawilonu podjął się
szwajcarski architekt Mario Botta. W pewien sposób Kościół powróci zatem do
pełnienia roli mecenasa sztuki.

Czy zdaniem Waszej Eminencji będzie to miało wpływ także na estetykę budowli
sakralnych?

– Papieska Rada ds. Kultury wyszła z inicjatywą zorganizowania spotkania
architektów projektujących kościoły z projektantami wnętrz i innymi artystami.
Jego celem jest nawiązanie między nimi współpracy. Do tej pory rzadko do tego
dochodziło. Architekt zajmował się projektowaniem jedynie samej bryły kościoła,
tymczasem ważne jest przecież, żeby wnętrze współgrało z planem
architektonicznym. Tak było kiedyś – artyści różnych dziedzin pracowali razem.
Buduje się wiele kościołów, często nie są one jednak dziełami sztuki. Ale nie
chodzi o to, żeby budować kolejne kopie, lecz o to, żeby artyści nauczyli się
projektować ładne i nowoczesne kościoły.

Dlaczego teraz piękne budowle sakralne nie powstają zbyt często?
– Z powodów, o których mówiłem wcześniej. Doszło do rozdziału kultury i
Kościoła. Niech pani spojrzy – architekci potrafią budować niesamowite drapacze
chmur czy muzea, nie potrafią natomiast zaprojektować ładnego kościoła. Nie mają
także odpowiedniego przygotowania – czasem nie wiedzą nawet, czym jest ołtarz
czy ambona. Trzeba ich na nowo tego wszystkiego nauczyć. Chcą tego często sami
artyści. Edukacja w tej dziedzinie może wytworzyć także nowy rodzaj komunikacji
oraz nowy sposób przekazywania orędzia chrześcijańskiego.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj