Wesprzeć świadome ojcostwo

Z dr. Kenem Canfieldem z National Center for Fathering (Krajowego Centrum Ojcostwa) w Kansas City (USA), autorem książki „Serce ojca”, po raz pierwszy goszczącym w Polsce, rozmawia Magdalena M. Stawarska

Wiadomo, że rola ojca w procesie wychowania jest niezastąpiona. Co w przypadku, gdy dziecko nie ma zaspokojonej tej podstawowej potrzeby?

– Brak ojca w rodzinie z takich czy innych powodów pociąga za sobą bardzo poważne skutki dla młodego człowieka. Dziecko bez ojca wychowuje się w środowisku, w którym nie ma bezpieczeństwa ani spokoju. Coraz częściej obserwujemy, że te dzieci, które wychowują się w niepełnej rodzinie, najczęściej bez ojca, bądź dzieci, które są nieślubne i urodziły się w wyniku bardzo wczesnych, nastoletnich ciąż, mają mniejsze szanse w życiu i jest im znacznie trudniej.


Czy w ramach Centrów Ojcostwa uświadamiacie mężczyznom ojcom, jak ważna jest ich obecność dla rozwoju młodego człowieka?


– Dokładnie tak. Mamy nadzieję, że między innymi dzięki naszej inicjatywie nawet ci młodzi ludzie, którzy nie mieli szczęścia dorosnąć w pełnej rodzinie, którzy wychowywali się bez ojców, zdobędą niezbędne umiejętności, by sprawdzić się i odnieść sukces jako ojciec w osobistym życiu.


Jak zatem działa Krajowe Centrum Ojcostwa, którego jest Pan założycielem?


– Na stałe zatrudniamy 20 osób zajmujących się badaniami, na podstawie których powstają opracowania. Są one następnie upowszechniane na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Nasz budżet wynosi 2 mln USD rocznie. Jesteśmy organizacją pozarządową i naszą misją oraz intencją jest promowanie ojcostwa i wzmacnianie jego roli na terenie całego kraju. Chcę zauważyć, że ten kierunek jest bardzo dobrze postrzegany w USA. Ciekawe jest również to, czego doświadczam, a więc całkowita zmiana spojrzenia społeczeństwa na sprawy rodziny. W tej chwili to znów ceniona wartość.


Ale czy jest możliwy w praktyce powrót do tradycyjnych wartości?


– Powiem tak: jestem dzieckiem pokolenia, gdzie wszystko było dozwolone w imię hasła: rób, co chcesz! Moim zdaniem, tego rodzaju podejście z nastawieniem: niech się dzieje, co chce – nie było takim znakomitym rozwiązaniem. Problem pojawił się wówczas, gdy na świat przyszły moje dzieci. Wówczas musiałem zrewidować ten system wychowania i podjąć inne działania. I właśnie musiałem połączyć wartości tradycyjne ze współczesnymi. Dzięki temu tworzymy nową jakość tradycyjnych wartości. A najważniejsze przy tym jest postawienie sobie podstawowego pytania: czy jest to dobre dla dziecka? Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, to oznacza, że jest to również dobre dla rodziny, społeczeństwa czy kultury. Zatem nie pozostaje nic innego, jak to stosować.


Mówiąc w skrócie – chodzi o świadome, w pełni odpowiedzialne rodzicielstwo?


– Praktykowanie świadomego rodzicielstwa, a co za tym idzie ojcostwa i macierzyństwa ma bardzo poważny wpływ zarówno na córki, jak i na synów. Ponadto badania potwierdzają, że jeżeli dziecko wychowuje się w domu, w którym mamy pełną rodzinę i kochającego ojca, to zachowanie tego dziecka jest znacznie lepsze. A jeżeli zachowanie tego dziecka jest lepsze w domu, to przekłada się to znacznie szerzej – na społeczeństwo i na cały kraj. Widzimy, że niesie to za sobą bardzo poważne i poniekąd bardzo pozytywne skutki społeczne. I razem z panem senatorem Antonim Szymańskim chcemy, by takie działania były podjęte w Polsce w ramach stworzenia ruchu bądź inicjatywy świadomego ojcostwa.


Zatem konieczna jest również pomoc władz państwowych w promowaniu właściwej polityki prorodzinnej…


– Każdy rząd, każdy system powinien zadać sobie pytanie: czy jesteśmy przyjaźni dla ojcostwa i czy popieramy ojców. Co więcej, nadszedł czas, by matki „uchyliły troszkę drzwi”. Tradycyjnie zdarza się tak, że matki uważają się i są postrzegane również za te jedyne osoby, które są najlepsze do wychowania dzieci. Okazuje się, że zwłaszcza w przypadku chłopców nie jest to tak do końca sprawdzone. Dlatego też wszystkie matki powinny „uchylić trochę drzwi” i wpuścić ojca, żeby współwychowywał dzieci. Oczywiście konieczne jest jeszcze nagłośnienie i upowszechnienie tej koncepcji. Uważamy, że podniesienie świadomości społecznej w tym względzie jest niesłychanie istotne.


Czy zatem rząd USA oferuje jakiś szczególny pakiet ustaw wspierających ojcostwo?


– Pięć lat temu miałem okazję pracować z dwoma prezydentami: Bushem i Clintonem, by właśnie taki pakiet stworzyć. Pierwsze rozwiązanie jest następujące: matka musi podać nazwisko ojca każdego dziecka, które przychodzi na świat, w przeciwnym razie nie otrzyma ona żadnych świadczeń z tytułu urodzenia dziecka. Daje to rządowi możliwość śledzenia i dotarcia do ojców, którzy porzucają swoje dzieci i którzy uchylają się od swoich obowiązków, udając, że nic się nie wydarzyło. Docierając do nich, możemy zacząć egzekwować pomoc ekonomiczną dla rodziny. Ponadto rząd przeznaczył rocznie 300 mln USD na uczenie i kształcenie ojców, którzy przygotowują swoje dzieci do pójścia do szkoły, po to, by posiadali oni niezbędne umiejętności służące dzieciom. Oprócz tego w przypadku rozwodu sąd musi wyważyć i podjąć decyzję, która do tej pory nie była praktykowana. Dotychczas de facto z góry zakładano, że matka jest jedyną stroną, której przyznaje się wszystkie prawa rodzicielskie. Obecnie sąd musi dokonać oceny i przyznać prawo dziecku do kontaktu z ojcem, jeżeli jest on do tego odpowiedni. Zaznaczę jeszcze, że nie tylko matka korzysta obecnie z urlopu macierzyńskiego, ponieważ i ojciec po narodzeniu się kolejnego dziecka ma nieco urlopu ojcowskiego. Oczywiście nie jest on w takim dużym wymiarze, jak urlop macierzyński, ale jest.


Dziękuję za rozmowę.


drukuj