Wesołe jest życie mohera

Stoi Stalin na trybunie, przyjmuje defiladę. Podbiega dziecko i mówi:
"Wujku, daj cukierka!". Stalin odpowiada: "Paszoł won!". "A mógł zabić…" –
wzdycha tłum z zachwytem. Takie dowcipy opowiadało się w PRL. Poczynania władzy
określano z rosyjska: "I smieszno, i straszno". To zdanie coraz częściej staje
się adekwatnym komentarzem do wielu decyzji także obecnego rządu. Władza
dostarcza nam dziś takiej dawki absurdu, że właściwie, aby przedstawić skecz,
wystarczy cytować wypowiedzi polityków. Czy nastały zatem złote czasy dla
twórców kabaretowych?

Dobry kabaret służy prawdzie

– W polskiej kulturze bakcyl ironii i śmiechu jest bardzo mocno zakorzeniony.
W PRL kabarety cieszyły się ogromną popularnością – wspomina Jan Pietrzak,
najpopularniejszy polski satyryk, twórca słynnego Kabaretu pod Egidą. Opowiadano
wtedy na przykład taki dowcip: Wchodzi gość na pocztę i mówi: "Ten znaczek z
Bierutem w ogóle nie chce się przykleić!". Pani na poczcie odpowiada mu: "No
tak, bo pan pluje z drugiej strony". Jak zauważa Pietrzak, niektóre żarty
polityczne są aktualne także dziś, ponieważ mechanizmy funkcjonowania władzy
rzadko się zmieniają. Według satyryka, podobieństwo obecnej władzy z tą z okresu
PRL przejawia się w jej stosunku do społeczeństwa. A że w polskiej tradycji
kabaret zawsze zajmował się sprawami publicznymi, nie mógł na to nie zareagować.

Z czasami PRL kojarzy się także sposób medialnego funkcjonowania satyryków. –
Występujący dziś w telewizji satyrycy żartują tylko z tego, z czego wolno –
wskazuje Jan Pietrzak. Zdaniem artysty, jeśli kabaret nie zajmuje się ważnymi,
ciekawymi rzeczami, w normalnych warunkach schodzi na margines. Kultura
telewizyjna umożliwia natomiast promocję miernoty. Występować może ten, kto
popiera obecną władzę i wyśmiewa opozycję. Podobnie działo się w czasie
panowania reżimu komunistycznego. W taki sam sposób ośmieszano wtedy opozycję.
Jak wspomina Jan Pietrzak, ukazywały się w tym okresie pisma satyryczne, w
których drwiono z Armii Krajowej, z PSL Mikołajczyka, z "kułaków" i ze
wszystkiego, co polskie. Wiele elementów tej prasy przenikało także do telewizji
i służyło reżimowi.

Według Pietrzaka, rolą kabaretu jest służba nie władzy, ale społeczeństwu. To
w teorii, bo w praktyce znane prawo: "kto ma telewizję, ten ma władzę", można
uzupełnić o zdanie: "kto ma władzę, ten ma telewizję". Z tego też powodu twórcy
niepopierający rządów ekipy Donalda Tuska występują dzisiaj poza głównym
obiegiem. Wielu z nich mówi nawet, że po katastrofie smoleńskiej narodził się w
Polsce drugi obieg – nie tylko medialny, ale i artystyczny.

Jednym z ciekawych zjawisk stała się tutaj aktywność blogerów. Udało im się
stworzyć krytyczną wobec obecnego rządu wspólnotę artystyczną, umiejącą wyrazić
tę krytykę poprzez odwołanie się do najlepszych tradycji polskiego kabaretu.
Jednym z przykładów takiej oddolnej inicjatywy jest kabaret OB-CIACH i jego
Scena Pod Wrzosowym Beretem. – Nasz kabaret narodził się spontanicznie. Blogerzy
– Niegdysiejszy Blondyn i Yuhma – założyli "Lubczasopismo Wierszoplecie", w
którym zamieszczali wierszyki satyryczne. Naszą inspiracją był głównie Kabaret
Starszych Panów – opowiada blogerka Intuicja. – Scena Pod Wrzosowym Beretem
obejmuje także twórczość poważniejszą, dramatyczną. W jej ramach powstał także
KaBeret (nazwa nawiązuje oczywiście do określenia "moherowe berety") – jako
lżejsza odsłona tej sceny – tłumaczy Intuicja.

Czy Rosjanie mogą kłamać? Chyba nie!

W internecie jak grzyby po deszczu wyrastają rozmaite utwory satyryczne.
Wiele z nich dotyczy sposobu działania rządu w kwestii wyjaśniania katastrofy
smoleńskiej. Do języka potocznego weszło już chociażby stworzone przez blogera
Seawolfa określenie "Sekta Pancernej Brzozy" odnoszące się do tych dziennikarzy,
którzy mimo oczywistej kompromitacji raportu MAK i ustaleń komisji Millera nadal
bronią ich "dorobku". Im to właśnie bloger Wawel dedykuje wiersz – pastisz
śpiewanej przez Jana Pietrzaka piosenki "Czy te oczy mogą kłamać" Agnieszki
Osieckiej:

Czy Rosjanie mogą kłamać?
Chyba nie!
A czy mogą prawo złamać?
I te pe…
Gdy się farsa zmieni w dramat,
będzie swąd…
Czy te oczy mogą kłamać?
Ależ skąd!

Wtóruje mu bloger o pseudonimie Niegdysiejszy Blondyn. Do
melodii "Autostopu" śpiewanego przez Karin Stanek napisał nowy tekst:

Zdrajcom stop, zdrajcom stop,
jeśliś chłop, to powiedz stop,
odważ się, powiedz nie,
wszystkim zdrajcom powiedz nie!

Utwór "Zdrajcom stop" cieszy się ogromnym powodzeniem. Niejeden
"oszołom" nuci nie tylko jego refren, ale i zwrotkę:

Minister znowu drze się
w najeźdźców interesie,
oświadcza, że Powstanie
zrobili jacyś dranie,
to smutne, że aż wyć,
po prostu chce się wyć,
i zmienić to po prostu chce się.

W możliwość, a nawet konieczność rychłej zmiany władzy wierzy
wielu satyryków. Wieszczyła ją w napisanej tuż po ogłoszeniu wyniku wyborów
prezydenckich "Przepowiedni" poetka o pseudonimie Maryśka Topolna:

Nie chcieli zbudować arki
Mają swój transatlantyk
Niestraszny mu żaden potop
Wypływa właśnie na Bałtyk…

Rybie oczy rybie usta żegnają
Ryby w morzu głębokim czekają

Tam na śpiących
po fecie wspaniałej
Czeka święta i naga skała
Coraz bliżej niej pychy Titanic
I błagania o pomoc już na nic

Wyrzuć telewizor, obejrzyj rzeczywistość

Satyrycy zdecydowali się przejść do działania i zacząć działać
także poza sferą wirtualną. – W sierpniu pomyśleliśmy, żeby kilka utworów
przedstawić po prostu na ulicy. I tak się stało – wystawiliśmy je na Krakowskim
Przedmieściu – opowiada Intuicja. Artyści Sceny Pod Wrzosowym Beretem wystąpili
także w warszawskiej kawiarni "Cafe Mozaika", gdzie co miesiąc odbywają się
spotkania Klubokawiarni Republikańskiej. – Danusia, szefowa Klubokawiarni,
bardzo się zainteresowała naszym kabaretem. Wystąpiliśmy razem z Janem
Pietrzakiem i było to ogromnie udane spotkanie.

– Byłem zachwycony reakcją publiczności – śmiechem, minami.
Odbiorcy byli naprawdę wspaniali, nawiązaliśmy więź i to jest ogromnie istotne –
cieszy się Niegdysiejszy Blondyn. – Kabaret działa wspólnototwórczo, a w dużej
mierze o to właśnie nam chodzi – dodaje.

Blogerzy zwracają uwagę także na jakość współczesnej rozrywki. –
Brakuje kabaretów słowa, oglądać możemy jedynie kabarety obrazu. Tymczasem
porządny kabaret powinien jednak opierać się na słowie – tłumaczy Intuicja.
Wymyślone przez Niegdysiejszego Blondyna hasło: "wyrzuć telewizor, obejrzyj
rzeczywistość" bloger przetestował najpierw na sobie. – Od kilku lat nie oglądam
telewizji, telewizor oddałem znajomym. Z czegoś to wynika – poziom telewizji
jest bardzo kiepski – mówi Niegdysiejszy Blondyn. Wzorów dobrej polskiej
tradycji twórczości kabaretowej tymczasem nie brakuje. – Uwielbiam przedwojenny
humor. Był on obecny także w powojennej sztuce, takiej jak Kabaret Starszych
Panów, który kocham za słowa, muzykę, atmosferę – opowiada Blondyn. Satyrycy
wskazują także na to, że to właśnie w ośmieszanych środowiskach "moherów" jest
obecny inteligentny humor, zabawa słowem, ironia, które nie przekraczają granicy
dobrego smaku. Zdaniem niektórych artystów, pokazanie ich kabaretów w telewizji
mogłoby wywołać u odbiorców poważny dysonans poznawczy. Nagle okazałoby się, że
"mohery" nie mają w oczach obłędu i nie zajmują się wyłącznie okładaniem ludzi
parasolkami, ale że wśród nich są osoby w każdym wieku, przedstawiciele
inteligencji mający wiele do zaoferowania publiczności. – Publiczność
telewizyjna, przyzwyczajona do innego typu rozrywki, mogłaby przypłacić
obejrzenie naszego kabaretu długotrwałym zwolnieniem lekarskim – twierdzi
Niegdysiejszy Blondyn.

Satyryków o konserwatywnych poglądach nie brakuje, miewają oni
natomiast problemy z miejscem, gdzie mogliby występować. Niewiele miejsc otwiera
drzwi patriotycznym twórcom. – Mógłbym zorganizować wycieczkę tematyczną po
Warszawie szlakiem miejsc, w których graliśmy i skąd nas wyrzucano – opowiada
Jan Pietrzak. – Nie czuję wolności we własnym kraju – kontynuuje. – Tusk jest
świętością narodową, a prezydent Warszawy będzie bronić go do krwi ostatniej.
Jego kłamstwa nie mogą być demaskowane i w związku z tym ja nie mogę grać
kabaretu, zewsząd mnie wyrzucają – ubolewa Pietrzak. Mimo to, jak podkreśla
satyryk, jego odbiorcy są wspaniali, a co pewien czas znajduje się także ktoś
odważny, kto udostępnia swój lokal "moherom". – Tegoroczny sezon rozpoczynamy 16
lutego w warszawskiej "Cafe Mozaika". Zobaczymy, czy to się uda – mówi Jan
Pietrzak.

Mimo że obecna rzeczywistość nie hołubi ludzi o poglądach
patriotycznych, to jednak jeden z wierszy Blondyna nosi tytuł "Wesołe jest życie
mohera". Nie od dziś wiadomo, że śmiech jest bronią, której boi się każda
władza. Wszystkim "moherom" pozostaje zatem życzyć, aby słowa ballady
Niegdysiejszego Blondyna pt. "Facet z moherem" okazały się prorocze:

Facet z moherem
niech będzie premierem,
do przekrętów i do zdrady
czuje złość.
Każdy z moherem
lepszym jest premierem,
bo korupcji oraz kłamstwu
powie dość!

Agnieszka Żurek

drukuj