PAP/Sławek Pabian

Walka z powodzią jeszcze się nie skończyła

Fala powodziowa przechodzi przez województwo lubuskie. Tam, gdzie woda wyrządziła największe szkody, mieszkańcy próbują stanąć na nogi. Przed nimi długa droga do odbudowy swoich domów. W Głuchołazach jeszcze przez dwa tygodnie potrwa wywóz śmieci. W środę rano we Wrocławiu odbył się kolejny sztab kryzysowy.

W nocy poziom wody w Krośnie Odrzańskim wciąż rósł. Przez miasto przechodzi fala powodziowa. Według informacji, jakie w środę rano na sztabie kryzysowym przekazał wojewoda lubuski, Marek Cebula, najtrudniejsza sytuacja jest w Starym Raduszcu i Osiecznicy.

– To są dwie miejscowości, które w tej chwili są zalewane: jedna przez rzekę Odrę, druga przez Odrę, która się wlewa do Bobru – oznajmił wojewoda.

W Krośnie Odrzańskim wały na razie wytrzymują obciążenie. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej obawia się cofnięcia wody do rzeki Bóbr. Szczyt fali w środę był prognozowany w Białej Górze.

– W Słubicach ma się pojawić maksimum w czwartek, w Kostrzynie w piątek, w Gozdowicach z piątku na sobotę. Jednak woda nie powinna się tam przelać przez wały – zaznaczył dyrektor IMGW, Robert Czerniawski.

Wody Polskie stale monitorują wały w województwach: lubuskim i zachodniopomorskim.

– Cały czas utrzymujemy silny monitoring przy udziale Sił Zbrojnych, Państwowej Straży Pożarnej i monitorujemy, czy nie dochodzi do przesiąków i jakichś trudnych wydarzeń – mówiła prezes Wód Polskich, Joanna Kopczyńska.

Po spadku wody w Głogowie Polskie Koleje Państwowe próbują odtworzyć wstrzymany ruch pociągów na szlaku Głogów-Krzepów.

– W środę rozpocznie się wypompowywanie wody z części zalanego szlaku Głogów-Krzepów – poinformował minister infrastruktury, Dariusz Klimczak.

Na czterech z pięciu rzek przepływających przez Wrocław odwołane zostały stany alarmowe. Obowiązuje on jedynie na Bystrzycy. W mieście otwarto kolejne drogi i mosty, w tym – jak powiedział prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk – „most Marszowicki, tak wyczekiwany przez mieszkańców”.

W Nysie – według informacji, jakie przekazał wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz – pilne jest jak najszybsze uruchomienie szpitala, by dać mieszkańcom dostęp do niezbędnej opieki.

– Szpital w Nysie – wojskowy szpital polowy – będzie funkcjonował, dopóki będzie taka potrzeba. Chcemy posprzątać i jak najszybciej uruchomić szpital powiatowy – oznajmił wicepremier.

Żywioł nie oszczędził ośrodka opiekuńczego, jaki we Wleniu prowadzą siostry elżbietanki. Dyrektor placówki, s. Paula Marcinkowska, przekazała, że o godz. 19.00 do sióstr zadzwonił burmistrz z informacją, by przenosić pacjentów z parteru na pierwsze piętro. Zakonnice ratowały co się dało. Woda zalała ogród i wdarła się do piwnicy.

– Sprzęt jest zupełnie do wymiany, np. kuchnia, patelnie, kuchenka też, gaz i pralnia – zwróciła uwagę s. Paula Marcinkowska.

Pan Mariusz z Lewina Brzeskiego pokazał ekipie TV Trwam, jakie szkody żywioł wyrządził u niego w domu. Mężczyzna ma żal, że doszło do powtórki scenariusza z 1997 r., który nie miał prawa się powtórzyć.

– Tu są już zerwane podłogi, ale tak samo trzeba kuć ściany. Tu jeszcze jest następny pokój. Wszystkie panele trzeba zrywać – zaznaczył mieszkaniec Lewina Brzeskiego.

W domu pani Patrycji potrzebny jest inspektor, który oceni, co zrobić ze ścianą mocno nadwątloną po przejściu wody.

– Zerwaliśmy wszystkie panele, ale ściana nam się zaczyna walić. Nie wiemy, co dalej – powiedziała pani Patrycja.

Wojskowych, którzy na miejscu pomagają mieszkańcom, nie oszczędzają trudne warunki. Chor. Paweł Kozina myślał, że jedzie z misją na trzy dni, a w środę minął 11 dzień jego służby przy usuwaniu skutków kataklizmu. Praca trwa dzień i noc. Niektórzy z nich nabawili się przeziębienia.

– Wszyscy chorujemy, jedni bardziej, drudzy mniej. (…) Część moich żołnierzy leży w tym momencie w łóżkach. Wczoraj część już leżała, dzisiaj kolejna część zmogła – zaznaczył wojskowy.

Pełnomocnik resortu spraw wewnętrznych, st. bryg. Arkadiusz Kuśmierski, poinformował, że w Głuchołazach (dziesięć dni po powodzi) dalej nie udało uporać się z wywozem śmieci. Zajmie to jeszcze około dwóch tygodni. Pojawiają się zatory komunikacyjne, a działania prowadzone na miejscu mają wciąż charakter doraźny.

– Taki apel, z siedzącym tu obok burmistrzem, żeby nie zapominać o tej gminie, bo ta gmina sobie z tymi zniszczeniami nie poradzi – podkreślił st. bryg. Arkadiusz Kuśmierski.

Rząd podjął decyzję o rozszerzeniu stanu klęski żywiołowej o Legnicę oraz gminę Mierków w woj. dolnośląskim.

TV Trwam News

drukuj