W Krakowie zabrakło Klicha
Tegoroczny sposób „świętowania” przez rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego rocznicy Cudu nad Wisłą na dobre rozeźlił środowiska kombatanckie i patriotyczne. Nie sposób odmówić im racji. W Krakowie wymowną dezynwolturą popisał się minister obrony narodowej Bogdan Klich. Nie zadał sobie trudu, by w czasie obchodów Święta Wojska Polskiego oddać cześć sztandarom organizacji kombatanckich, które wystawiły swe poczty przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Najbardziej oburzeni są kombatanci, którzy najlepsze lata swego życia poświęcili służbie dla Ojczyzny. Ich zdaniem, absencja głównych urzędników państwowych na państwowym bądź co bądź święcie to po prostu skandal.
W przededniu 89. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej święto żołnierza polskiego obchodzono w Krakowie, gromadząc się na placu Matejki, który jest tradycyjnym miejscem patriotycznych manifestacji. Święto Wojska Polskiego stało się okazją do mianowania na wyższe stopnie wyróżniających się żołnierzy 2. Korpusu Zmechanizowanego i do wręczenia im przyznanych medali. Uczczono też pamięć kpt. Daniela Ambrozińskiego, który zginął w czasie pełnienia misji w Afganistanie.
Nie uhonorowano jednak należycie krakowskich kombatantów, którzy mimo sędziwego wieku dzielnie stawili się przy pomniku Grunwaldzkim – ani minister obrony narodowej, ani żaden z przedstawicieli wyższej kadry dowódczej nie pokwapił się, by oddać cześć sztandarom organizacji kombatanckich i zasłużonym dla Ojczyzny weteranom, wśród których nie zabrakło również uczestników II wojny światowej i powojennych walk z komunistycznym okupantem.
– Poczytujemy to jako lekceważenie dla środowiska kombatanckiego, które walczyło za wolną Polskę – stwierdził kpt. Stanisław Szuro, honorowy prezes Krakowskiego Oddziału Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego.
– Salutując sztandarowi czy jakiemuś kombatantowi, oddaje się honor nie tyle jego osobie, ile idei i organizacji, którą on reprezentuje. Równocześnie można w ten sposób wyrazić szacunek dla kogoś, kto służbie Ojczyźnie poświęcił swe najlepsze lata, a nawet, jak w przypadku wielu moich kolegów, oddał swe życie – dodał 90-letni weteran walk wojny obronnej 1939 r., członek tajnej organizacji antykomunistycznej, uczestnik powojennych zmagań z kolejnym okupantem Polski, a także były więzień niemieckich obozów koncentracyjnych i wieloletni (pierwotnie skazany na karę śmierci) więzień stalinowskich katowni w Rawiczu i we Wronkach. – Nie możemy zgodzić się na to, by minister obrony narodowej nie miał szacunku dla naszych sztandarów i naszych mundurów. Zakładając je, chcemy się czuć jak weterani, a nie jak jacyś przebierańcy – mówili inni kombatanci.
Złożenie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza, Apel Pamięci Oręża Polskiego oraz defilada pododdziałów reprezentacyjnych zwieńczyły uroczystość na placu Matejki. Obchody święta państwowego, ale i religijnego były kontynuowane w kościele garnizonowym pw. Świętej Agnieszki, gdzie odprawiono uroczystą Mszę Świętą. Głównym jej koncelebransem był ks. kard. Stanisław Dziwisz. – Pamięć o Cudzie nad Wisłą jest naszym obowiązkiem, jest naszą dumą. Jest to wspomnienie, które budzi ducha i krzepi serca wierne Bogu i Ojczyźnie – podkreślił w homilii metropolita krakowski.
